Dieta dr Budwig a chemioterapia i radioterapia

Chemio- i radioterapia w drastyczny sposób obniżają odporność organizmu oraz wydajność pracy wątroby i nerek. Wie o tym każdy pacjent, który został poddany działaniu chemioterapii lub radioterapii. Paradoksalnie, choć traktowane są jako oficjalne lekarstwo na raka, z natury swojej mają kancerogenne (rakotwórcze) działanie.

Terapeuci, którzy stosują alternatywne leczenie przeciwnowotworowe, odradzają swoim pacjentom poddawanie się zarówno chemio- jak i radioterapii. Nie jest bowiem możliwe, aby pacjent wyzdrowiał, jeśli jego odporność zostanie zrujnowana, czy też jeśli jego wątroba i nerki zostaną zniszczone. W myśl zasady Hipokratesa: „primum non nocere”, lekarz powinien leczyć nie szkodząc pacjentowi. Niestety wiele współczesnych akademickich metod leczenia jest szkodliwych dla zdrowia chorego. Chemio- i radioterapia należą właśnie do tych terapii konwencjonalnych, które „po pierwsze: szkodzą”. Uszkadzają nie tylko te chore, ale i te zdrowe komórki organizmu.

Abstrahując od stricte rakotwórczego działania chemioterapii i radioterapii, pacjenci powinni być świadomi, że istnieje jeszcze inne niebezpieczeństwo z nimi związane. Otóż podczas chemioterapii tylko część leku jest metabolizowana („wprowadzana do akcji”). Pewną część organizm stara się za wszelką cenę unieszkodliwić (bo jak już wiemy każdy chemioterapeutyk jest trucizną). To unieszkodliwienie polega na tym, że układ odpornościowy magazynuje część chemioterapeutyku w tkankach, np. w tkance tłuszczowej. I to właśnie bardzo komplikuje późniejsze zastosowanie skutecznych metod leczenia, gdyż wiele z nich rozpoczyna się zwykle od detoksykacji.

Detoksykacja czyli odtruwanie ma za zadanie „wypłukać” z organizmu wszelkie zalegające tu i ówdzie trucizny. Jeśli detoksykacja prowadzona jest w trakcie lub po chemioterapii, do krwioobiegu dostają się dodatkowe, zmagazynowane lub przeznaczone do zmagazynowania chemioterapeutyki. Przez to ilość oraz stopień toksyczności substancji chemioterapeutycznych znacznie się zwiększa. W ciężkich przypadkach zatrucie krwi może spowodować śmierć (poprzez zatrucie wątroby).

Każda osoba rozpoczynająca dietę dr Budwig musi pamiętać, że dieta ta działa silnie oczyszczająco oraz, że Dr Budwig, podobnie jak i inni lekarze stosujący metody alternatywne w leczeniu raka (np. prof. Anatol Rybczyński, dr Max Gerson itd.) zdecydowanie zabraniali swoim pacjentom poddawania się chemio- i radioterapii . W przypadku niepodporządkowania się temu zakazowi dr Budwig odmawiała kontynuowania leczenia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Najczęstsze pytania i problemy związane z dietą dr Budwig, Nowotwory, Szczegółowe zasady diety dr Budwig i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

44 odpowiedzi na „Dieta dr Budwig a chemioterapia i radioterapia

  1. mm pisze:

    Janusz – mówisz że 5-6 na 10 przypadków leczenia chemią umiera ? Powiem więcej – 98 na 100 przypadków stosowania chemii umiera! To są oficjalne dane na podstawie setek tysięcy przypadków:
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15630849
    Wybierając chemię masz tylko 2% szans że przeżyjesz 5 lat :)

  2. Maria pisze:

    Pani Alicjo,proszę o podanie adresu kliniki w Szwajcarii czy w Niemczech,leczących chorych na raka jelita grubego tą metodą. Z góry dziękuję. Matka

  3. krystyna pisze:

    Choruję od dwóch lat.Obecnie jestem na sterydach 20 encorton, otrzymałam 3 bolusy solumedrolu 1000 , a 12 chemia endoxan 0.8 teraz ma być druga chemia 30 .07 a potem trzecia za m-c . Czy ktoś wie czy w tej sytuacji mogę stosować tą dietę?

  4. ola pisze:

    witam,

    Moja mama ma drobnokomorkowego raka pluc z 5 przerzutami do glowy, na nadnercza i wezly chlonne. Sytuacja jest fatalna. lekarze nie daja szans i nadziei na wyleczenie. Mama dzis zakonczyla 5 dzien radioterapii na glowe. na temat chemii jeszcze nic nie wiemy. mama jest oslabiona. prosze powiedziec, czy stosowanie diety dr budwig ma w takim przypadku sens? moze trzeba troche odczekac od radioterapii?
    pozdrawiam

  5. Vanda pisze:

    Jesli zdecydujecie się na diete dr Budwig,nalezy zrezygnowac z lecz.konwencjonalnego.Jest to bardzo trudna decyzja.Do diety nalezy się dokladnie przygotowac,no i oczywiscie poczytac.Wszystkie warzywa i owoce muszą byc ekologiczne i przez kogos odpowiednio przyrzadzane,ser tez ekologiczny i dobry olej lniany.Poniewaz -jak zrozumialam,tata sam sobie nie poradzi z dieta,musi mieć na okrągło pomoc.Pisze Pan,ze są to przerzuty do kości,więc juz napewno tata byl wczesniej leczony..

    Nikt Panu nie powie,którą metode wybrac,ale osobiście nie znam przypadku,zeby medycyna konwencjonalna wyleczyła kogoś z przerzutów nowotworowych…

    Zyczę podjęcia mądrej decyzji…….

  6. Bogdan pisze:

    Stoję przed trudną decyzją. Muszę zapoznać się sam z całym leczeniem. Dowiedziałem się o działaniu oleju Buwigowego, widzę jednak że leczenie jest o wiele bardziej złożone. Mam sześcioro dorosłego rodzeństwa i 63 letniego tatę u którego stwierdzono przerzuty w kościach. Każdy chce jak najlepiej. Tacie jest trudno decydować, zmaga się z chorobą umysłową. Czy jeśli rodzina podejmie decyzję o chemio lub radioterapii namówienie taty na dietę dr Budwig będzie miało sens zanim trafi na którąś z powyższych terapii?

  7. Vanda pisze:

    w przypadku chemioterapii stosujesz diete łatwostrawną,z tego co napisałas rozumiem,ze bedziesz miała radioterapie…. a przy radio mozesz stosowac diete budwigową

  8. MAGDA pisze:

    Witam,
    dziękuje Pani Alicjo za odpowiedź,
    zdaję sobie sprawę , że jest Pani osobą posiadającą doświadczenie w stosowaniu diety, a nie lekarzem.
    Moje pytanie wynikało jedynie z braku informacji co w takim przypadku jak mój – stosuje dietę od ponad pół roku i nawet nie za bardzo wiedziałabym jak jeść inaczej i co …Mam nadzieję , że okres silnej detoksykacji mam za sobą i nawet w przypadku chemii takie odżywianie nie zaszkodzi…
    Natomiast odstawiam ryby i mięso królika. Może to był powód, ze dieta nie zadziałała ?

    • Alicja (Primanatura) pisze:

      Pani Magdo, 6 miesięcy to stosunkowo krótki okres. Powinna już Pani jednak odnotować poprawę. Pani dotychczasowa dieta zawiera zapewne liczne elementy diety dr Budwig (np. paste i siemię), ale nią nie jest, skoro je Pani mięso i ryby (też mięso) – zabronione w leczniczej diecie dr Budwig :( W opracowanej przez dr Budwig układance składników odżywczych, wszystkie puzzle muszą do siebie pasować… Spotykałam np. osoby twierdzące, że są na diecie dr Budwig, podczas, gdy codziennie jadły 1-2 jajek dziennie lub kupowały nieświeży olej. Lecznicza dieta dr Budwig to respektowanie wszystkich „zakazów” i „nakazów”: http://www.primanatura.pl/dieta-dr-budwig-10-przykazan/

      Chciałabym podnieść Panią na duchu i powtórzyć, że choć sama całkowicie zgadzam się z racjami dr Budwig, wiem, że nie jest to metoda dla każdego chorego. Wierzę, ze każdy chory może znaleźć swoją metodę. Bo sukces zaczyna sie od własnego przekonania i „ochoty” na życie. To przekonanie i tę ochotę trzeba w sobie rozbudzić. W ciężkich chwilach trudno to zrobić samemu. Dlatego warto otaczać się osobami, które pomogą nam załadować baterie na nowo. Na święta gorąco Pani polecam towarzystwo Reginy Brett, autorki „Bóg nigdy nie mruga” http://www.polskieradio.pl/7/476/Artykul/731566,Kobieta-ktora-wie-ze-Bog-nigdy-nie-mruga-. Mam nadzieję, że się Pani spodoba! Wszystkiego dobrego!!!

  9. Vanda pisze:

    Magda,nie przerywaj diety!!
    Powodzenia 19.12.2012r.
    Odezwij się,prosze….
    Pisalam do Ciebie na dziadek(at)pl

  10. MAGDA pisze:

    no cóż – dziękuję za odpowiedź….

    • Alicja (Primanatura) pisze:

      Pani Magdo, niestety ostatnio mam duże problemy z regularnym czytaniem komentarzy, za co bardzo przepraszam. Widzę, że liczyła Pani na szybką odpowiedź, tymczasem się spóźniłam :(

      Odpowiedzi na Pani pytania nie są jednak łatwe.

      Po pierwsze dr Budwig generalnie zakazywała chemioterapii i odmawiała leczenia. Innymi słowy, pacjent decydujący się na leczenie pod jej opieką był zobligowany do trwania przy tej metodzie i na pewno taka determinacja pomagała mu przetrwać cięższe chwile. Nie ma zatem ze strony dr Budwig podpowiedzi, jak działać krok po kroku, gdy pacjent zdecyduje się na chemioterapię.

      Doświadczenia zebrane przez mnie dotąd wskazują, że:

      – równoczesne stosowanie diety i odbywanie chemioterapii, najczęściej jest po prostu niemożliwe w warunkach szpitalnych, dlatego pacjenci dietę przerywają w trakcie chemii (nie ma żadnego wzoru postępowania, bo jest to postępowanie niezgodne z zaleceniami dr Budwig)

      – jeśli jednak udaje się pacjentowi stosować dietę, skutki uboczne chemioterapii mogą być silniej widoczne, co może skomplikować interpretowanie postępów leczenia przez onkologa :( I suma sumarum – trudno wyrokować, czy stosowanie diety w trakcie chemii wyjdzie na dobre czy na źle… I czy będzie to efekt obiektywnego działania diety, czy tylko nerwowej reakcji prowadzącego lekarza…

      Po drugie, proszę uprzejmie mieć na uwadze, że nie jestem lekarzem. Nie jestem więc uprawnioną osobą, do radzenia w konkretnym przypadku chorobowym, a tego Pani ode mnie oczekuje :(

      Gdybym ja była na miejscu chorej osoby robiłabym swoje – czyli leczyłabym się naturalnie, rezygnując z chemioterapii.

      Takie mam przekonania. Mnie wychodzą na dobre. Czytam i rozmawiam z innymi osobami, które także kierują się takimi przekonaniami i utwierdzam się w nich. Dziele się tymi przekonaniami na tym blogu, oczekując, że Ci z Państwa, którzy tak, jak i ja odnajdą w diecie dr Budwig sposób na swoje zdrowie, wezmą sprawy we własne ręce. To bardzo ważne! Bo gdy ktoś przechodzi już na tę „ciemną stronę mocy”, moja rola się kończy, a zaczyna się samodzielna praca chorego. Moją jedyną prawdziwą kompetencją jest tylko przekonanie… interpretacja faktów pod przyjętą tezę. Tak robią też i fachowcy – lekarze… Ale mało kto zdaje sobie z tego sprawę i zawsze oczekuje od nich pewnych, jednoznacznych wskazówek. Tymczasem lekarska diagnoza to wybór jednej z kilku mozliwych opcji! Lekarzom wolno na podstawie własnych doświadczen i przekonań udzielać konkretnych porad konkretnej osobie, mnie – nie wolno…

      Niech Pani polega na sobie! Wierzę, że to najdoskonalsza droga do zdrowia! Jeśli ma Pani przekonanie, że chemioterapia jest teraz potrzebna, proszę iść za tym głosem z pełną ufnością! Lekarstwo nosimy w sobie: http://www.primanatura.pl/zaangazowanie-chorego-w-leczenie/

  11. Magda pisze:

    Witam,
    Pani Alicjo bardzo proszę o odpowiedź , bo to dla mnie b.ważne . Dietę stosuje od maja . Niestety pojawiła się wznowa miejscowa ( rak skóry -czerniak ) Na 19.12 mam przewidzianą operację i radioterapię. Czy muszę przerywać dietę ? Jeśli tak już teraz?

  12. Michał pisze:

    Zwracam się z pytaniem: u mojego ojca zdiagnozowano raka obu płuc z przerzutami, do tego guzy w nadnerczach, obawa o raka trzustki. Torakochirurg stanowczo wyklucza jakiekolwiek leczenie operacyjne. Onkolog twierdzi, że włączenie chemioterapii daje szansę przeżycia rzędu 1 roku. Ojciec ma 73 lata, ostatnio mocno stracił na wadze. Czy przy takim krótkim opisie można coś więcej powiedzieć mi na temat skuteczności i zasadności stosowania terapii dr Budwig? I jeszcze jedno: czy mogę prosić o jakiś bezpośredni kontakt (najlepiej nr telefonu) z osobami bądź osobą posiadającą doświadczenie w stosowaniu tej diety/terapii? Z Góry dziękuję.

  13. vikto pisze:

    Witam
    Jestem na tej stronie przypadkowo,no może nie całkiem bo dała mi namiary znajoma na tą dietę i czytam akurat pani relacje. A mam w rodzinie osobę po operacji jelita i niedawno na szczęście skończyła chemioterapię (12dawek)i fakt jest jeden miało to trwać co dwa tygodnie a trwało co 3 tygodnie lub co miesiąc,ze względu na różne stany po zabiegu to brak krwi to półpasiec to nadciśnienie itd.Tak że,faktem jest że chemioterapia bardzo wyniszcza organizm.Jest taka książka pt,, od lekarza do grabarza” w której sam lekarz wręcz twierdząco mówi z pacjent chorujący na nowotwór nie umiera na niego tylko na wyniszczony organizm po branej chemii.Ja osobiście polecam również przejrzeć stronę MO SŁONECKI sam stosuję od ponad pół roku jego motto to lepiej zapobiegać jak leczyć.

  14. Ela pisze:

    witam pani Alicjo. Jestem miesiąc po operacji. choruje na raka jelita grubego. czekam na chemioterapie, czy mogę spożywać pastę budwigową aby dostarczyć organizmowi kawsów omega 3. A poczas chemioterapii choociaż olej lniany?

    • Alicja (Primanatura) pisze:

      Nie powinna Pani zaczynać od pasty. Przy schorzeniach układu pokarmowego, olej wprowadza się bardzo powoli. Proszę uprzejmie zapoznac się z tym artykułem: Dieta dr Budwig ? etap przejściowy Odpowiednim dodatkiem zdrowej diety będzie mielone na świeżo siemię lniane.

      Jednakże proszę mieć na uwadze, że lecznicza dieta dr Budwig nie jest wskazana w czasie chemioterapii i nie polecam jej Pani w tym czasie. Jest to tak silnie działajaca dieta, że w czasie chemioterapii, która jest de facto truciem całego organizmu, dieta może wywołać bardzo silne reakcje obronne organizmu przeciwko chemioterapeutykowi. A to – wg onkologów – utrudni działanie ich leczenia. Na pewno zaś przysporzy niewygodnych dla nich objawów (np. biegunka, goraczka i inne), co może zostać źle zinterpretowane, np. jako postęp choroby.

      • Ela pisze:

        Pani Alicjo dziękuję za wskazówki. a w związku z powyższym, rozumiem że podczas chemioterapii mogę pić zmielone siemię lniane, ale w jakich ilościach. A sam olej lniany nie jest wskazany, np. w ilości 30 ml dziennie?

        • Ela pisze:

          jeszcze jedno pytanie ile musi minąć od chemioterapii abym mogła zacząć stosować dietę?

          • Ela pisze:

            czy istnieje gdzieś klinika stosująca tą dietę w leczeniu raka? jesli tak to gdzie?

  15. Grzegorz pisze:

    Witam Pani Alicjo,mam spory problem, ale po kolei:
    – od nowego roku, czyli już trzy tygodnie, stosuję dietę, nie tak restrykcyjnie jak zalecana przy poważnych schorzeniach, ale nie jem mięsa, jajek, tłuszczów innych niż olej lniany. zamiast tego jem pastę, warzywa, owoce, pieczywo z pełnego przemiału, piję zieloną herbatę itd. Moja decyzja nie była spowodowana jakąś (wówczas) chorobą, a jedynie chęcią odtrucia organizmu i zrzucenia około 10kg nadwagi. Dodam, że dwa lata wcześniej odstawiłem palenie i przy niezbyt zdrowym jedzeniu przy braku ruchu nabrałem ich zbyt wiele.
    – mniej więcej w tym samym czasie tj. na początku trwania diety, kiedy zacząłem jeść orzechy i migdały, zacząłem odczuwać, że ich cząstki drapią mnie w gardle, i jakby tam zostawały (czego wcześniej nigdy, przy jedzeniu czegokolwiek nie miałem)
    – wówczas zaglądnąłem do gardła i ku mojemu zdumieniu zobaczyłem sporych, bardzo sporych rozmiarów lewy migdał
    – pomyślałem, że to może jakaś odmiana anginy czy inna choroba, no ale gdzieś po tygodnie kiedy to coś nie ustępowało poszedłem do laryngologa – zaznaczam to trzeci tydzień trwania diety
    – wczoraj, pani doktor po obejrzeniu, mojego gardła, lekko zaniemówiła, po czym dała mi skierowanie na wszystkie badania (morfologie itd itp), na zdjęcie płuc (dodam, że bez wskazania do opisu), oraz skierowanie do polikliniki przy akademii medycznej po, jak się wyraziła, diagnozę i leczenie
    – teraz siedzę przy komp. i czytam i myślę, myślę i czytam, a im więcej myślę i czytam tym bardziej nic nie wiem; nasuwa się szereg pytań
    – czy ten migdał może być efektem oczyszczania organizmu, pojawiającej się po kilku tygodniach jej stosowania
    – czy iść na badanie histopatologiczne które może stwierdzić, że materiał jest rakiem
    – czy w konsekwencji do tego, kontynuować dietę – wyczytałem, że przed planowaną (ewentualnie) operacją usunięcia „obcego” nie jest wskazane oczyszczanie
    – co zrobić później; czy poddać się diecie, czy ewentualnym propozycjom medycyny konwencjonalnej, które jakie są wiem-y
    – czy na razie, kontynuować dietę – tylko może już mocno restrykcyjną i po jej zakończeniu (dwa trzy miesiące?) dopiero udać się na badania
    Jest tych pytań i wątpliwości sporo, dlatego jeśli znalazłaby Pani chwilkę, proszę o słowo komentarza, czy rady.
    Z góry dziękuję. Grzesiek

    • Alicja (Primanatura) pisze:

      Czy migdały i orzechy pochodziły z upraw ekologicznych? Jeśli nie, istnieje obawa, że zostały potraktowane zbyt dużą ilością chemii lub zostały skażone grzybami pleśniowymi produkującymi anatoksyny. W obu przypadkach może dojść do obrzęku w wyniku reakcji zapalnej. Proponuję usunąć orzechy i migdały z diety na próbny czas – a nuż widelec jest pan na nie po prostu uczulony?

      Możliwe, że powiększenie migdałka przypadkowo zbiegło się z wprowadzeniem diety.

      Nie mogę Panu poradzić co zrobić, ponieważ nie jestem lekarzem. Mogę podzielić się jednak zasadą: „co nagle, to po diable”, którą stosuję u siebie i swoich bliskich w praktyce. Biopsji nie uznaję za bezpieczną metodę diagnostyczną. Gdy pojawiają się niepokojace symptomy, wówczas po prostu radzę: „weź się za siebie”. Zmiana diety na zdrową i wprowadzenie ćwiczeń fizycznych nie wywołują chorób, a wręcz przeciwnie – przyczyniają się do do ich leczenia, zatem wg mnie nie ma potrzeby zmiany diety. Namawiam Pana natomiast do regularnego codziennego gimnastykowania się (tak minimum z godzinkę, aby się nieco zmęczyć i spocić). To bardzo pomoże się też odstresować. Gdy brakuje wolnych 60 minut, to nawet 8 wystarczy: http://www.youtube.com/watch?v=_hiJuXBwtoQ

      Pozdrawiam serdecznie!

      • Grzegorz pisze:

        Dziękuję Pani za szybką odpowiedź, jednak niestety sprawa ma ciąg dalszy. Jestem już umówiony z dobrym lekarzem w dobrej klinice, bo podobno nie można czekać. Prawdopodobnie, po badaniach będzie konieczna operacja wycięcia tego migdała i jak się wyraził już drugi lekarz u którego byłem, pewnie z węzłem. Dodam, że wyniki badania krwi i prześwietlenie klatki piersiowej mam w normie. Dlatego zastanawiam się, czy opowiadać o diecie podczas wizyty, czy nadal ją kontynuować i w ogóle jak to wszystko traktować. Pozdrawiam

        • Alicja (Primanatura) pisze:

          Panie Grzegorzu, dla mnie dobry lekarz to taki, który nie sieje paniki. Czekać bezczynnie nie należy, to prawda. Jest wiele nieinwazyjnych metod, która pomagają przywrócić homeostazę organizmu w trakcie spokojnego „ogarniania” sytuacji i rozważania możliwych opcji. Oprócz diety, to także techniki relaksacyjne. Decydować się w pośpiechu na nieobojętne dla zdrowia, inwazyjne techniki lecznicze osobiście nie polecam. Wyjątkiem są urazy wypadkowe, bezpośrednio zagrażające życiu. A co do dzielenia się z lekarzem informacją o diecie: cóż, musi się Pan liczyć z ewentualnym „obśmianiem” całej sprawy. Nie uczyli ich tego na studiach i nadal nie uczą w trakcie doszkalań na kursach organizowanych przez firmy farmaceutyczne. Wręcz przeciwnie: mocno wbijajaą im do głowy, ze chemia na talerzu to nie chemia, ale… alchemia. Proszę wybaczyć, że dość pesymistyczną wizję roztoczyłam. :( Pozostaje Panu postąpić wg własnego przekonania.

          • Grzegorz pisze:

            Dzień dobry Pani Alicjo, jestem znowu, jednak jestem już bez migdała (rozmiar 4,5x4x3,5cm) i po badaniu histopatologicznym, zgodnie z którym wycięto mi „carcinoma planoepitheliale G3”. W badaniu tym stwierdzono również, że naciek raka obecny w dociętych fragmentach błony śluzowej – co rozumiem jako przerzut z migdała na okoliczną tkankę (lekarz mi tego nie wyjaśnił, więc pozostają domysły). W tracie konsultacji dowiedziałem się, że niezbędne jest kontynuowanie leczenia w postaci naświetleń, ponieważ w takich przypadkach, jest to procedura standardowa, kropka. Naświetlenia mają trwać sześć tygodni, po czym trzeba czekać pięć lat, żeby stwierdzić, że nie było remisji. No, nie bardzo mi to wszystko się podoba. Czytałem już wcześniej o konsekwencjach radio i chemio terapii, i wiem jakie niosą ze sobą zagrożenia. Z jednej strony wiedza jaką przekazuje Pani na swojej stronie i inni propagatorzy naturalnych metod walki z rakiem, z drugiej jednak niepewność, czy dobrze zrobię, że leczenie (?) konwencjonalne odrzucę…Wie Pani o czym mówię, a i ja wiem, że w rozwiązaniu tego problemu Pani mi nie pomoże. Właściwie podjąłem już decyzję, jednak jeszcze chciałem zapytać, czy jest sens szukania innych lekarzy konwencjonalnych i poddanie się dodatkowym badaniom, w celu potwierdzenia diagnozy i wskazanie ewentualnych innych metod leczenia. Pytam o to, żeby nie móc nic sobie zarzucić, że czegoś zaniechałem, choć domyślam się, że inny konwencjonalny lekarz opowie mi te same konwencjonalne opowieści. Na koniec powiem, że trzeci miesiąc jestem na diecie dr. Budwig. Wcześniej dość luźnej, od dwóch miesięcy stosuję 8 łyżek oleju lnianego, ale pozostałych zaleceń nie stosuję zbyt dokładnie. Nie stosuję soku z papai (nie mogę kupić) ani z ananasa. Sok z kapusty kiszonej piję mniej więcej co drugi dzień. Czy w związku z diagnozą, powinienem zacząć całą terapię od początku, tj. od etapu przejściowego (dużo lnu), czy wystarczy dołączyć do mojej diety soki. Czy może zastosować inne procedury. I wreszcie, jak długo muszę stosować dietę (już trwa około 2 miesiące) i jak rozpoznać, że już jest zbędna. Dodam, że wyniki i samopoczucie są ok. Prosiłbym, również kontakt z innymi chorymi o podobnych rozpoznaniach. Pozdrawiam.

  16. october pisze:

    Witam,
    moja mama jest po usunięciu narządów rodnych wraz z węzłami chłonnymi, z powodu raka trzonu macicy. Zalecono teraz radioterapię… Rozumiem, że jeśli zdecyduje się na tego typu leczenie, nie może kontynuować diety dr. Budwig?

    • Alicja (Primanatura) pisze:

      Dr Budwig odmawiała prowadzenia leczenia pacjentom poddającym się radioterapii i chemioterapii. Tak, jak Pani przeczytała, stosowanie diety leczniczej może wywołać silne objawy detoksykacyjne i ozdrowieńcze: http://www.primanatura.pl/kryzys-w-leczeniu-naturalnym/, które z jednej strony mogą wprowadzić w błąd prowadzącego lekarza, z drugiej strony – w połączeniu ze skutkami ubocznymi radio- i chemioterapii znacznie osłabić fizycznie i psychicznie pacjenta. :( I nawet jeśli w dłuższej perspektywie stosowanie diety dr Budwig okazałoby się jednak w takim przypadku korzystne, to istnieje bardzo mała szansa na to, Ze pacjent w niej wytrwa torpedowany ze wszech stron niekorzystnymi opiniami na temat jego aktualnych objawów :(. A niestety to te opinie sa najgroźniejszym czynnikiem osłabiającym wiarę pacjenta w wyleczenie. Zaś wiara z kolei to najskuteczniejsze lekarstwo. Bez niej nawet aspiryna nie zadziała :(

      • october pisze:

        dziękuję za odpowiedź, wielka szkoda. Ale zrozumiałe, że połączenie jest niebezpieczne dla zdrowia fizycznego i psychicznego…
        Ja dalej stosuję dietę dr Butwig, choć moja mama musiała przerwać, i polecam wszystkim, zdecydowana poprawa samopoczucia i zdrowia!
        Warto

        Pozdrawiam wszystkich serdecznie w ten jesienny wieczór :)

        • october pisze:

          Jeszcze jedno pytanie, bo wiemy ze diety nie może stosować, ale czy profilaktycznie można jeść rano tylko jogurt z łyżką oleju i siemie lniane, czy to również niebezpieczne?

  17. Ela pisze:

    W maju 2010 r. dostałam ostatnią dawkę chemii ( mitoksantron w leczeniu stwardnienia rozsianego ). Przy chemii dobrze się czułam. Czy mogę rozpocząć dietę dr Budwig ?

  18. barra pisze:

    Czy można zastosować te dietę przed wykonaniem operacji usunięcia guza? Mam wyznaczony termin za 4 tygodnie. W tym czasie chciałabym „odtruć” organizm i nie dostarczać glukozy ani „złych tłuszczów”. Czy nie osłabi to organizmu przed zabiegiem ( i późniejszą terapią: radio- i chemio-)?

  19. Zanet pisze:

    Czy po przerwaniu chemiterapii mozna rozpoczac ta diete. Czy jest zagrozenie ze organizm bedzie sie za szybko oczyszczal i wydalal za duzo toksyn. Wiem ze w przypadku Gesona mozna zasotoswac uproszczona terapie i wolniejsze oczyszcanie organizmu. Czy wadomo cos na temat diety dr Budwig? Czy dr Budwig pomagala pacjentom po chemiterapii?

    • Beata pisze:

      Witam,
      mam pytanie dotyczace moze nie samej diety ale używania siemienia lnianoego do potraw.
      jestem po operacji raka piersi i pierwszej chemioterapi ( mam jeszcze trzy wlewy co trzy tygodnie). Czy w tej chwili mogę dodawać do potraw siemie lniane np. do jogurtów, sałatek, ziemniaków i innych potraw.
      W jakim czasie po skończonej chemioterapii można rozpocząc dietę i czy wogóle można.
      Pozdrawiam

  20. no pisze:

    BEZNADZIEJNA DIETA KTORA POCHLONI WASZE PIENIADZE A NIE WYLECZY!
    DIETA JEST SWIETNA ALE POWIEDZIAŁABYM DLA ZDROWYCH PACJENTOW LUB TYCH KTORYM JESZCZE JAKAKOLWIEK DIETA MOZE POMOC W ‚WYLECZENIU’, ALE NIE OSOBY Z NOWOTWOREM 4 STOPIEŃ I PRZERZUTAMI NA WATROBE, PLUCA, TRZUSTKĘ!

    • Alicja pisze:

      Co w takim razie proponuje Pani dla tych „Z NOWOTWOREM 4 STOPIEŃ I PRZERZUTAMI NA WATROBE, PLUCA, TRZUSTKĘ” ?

    • Janusz pisze:

      Skąd Pani to wie. Domyślam się, że skomentowała Pani z niechęci do diety Dr. Budwig. Stosowana dieta w klinikach niemieckich i szwajcarskich , potwierdziła absolutnie tezy i przyznała rację dr Budwig, gdyż uratowało się setki jeśli nie tysiące pacjentów, którzy mieli zaawansowane stany nowotworowe. w 5-6 przypadkach na 10, stosowanej chemioterapii, niezależnie od rodzaju raka, pacjenci umierają. Stosowana dieta dr Budwig na 10 przypadków daje 9 osób całkowicie wyleczonych, bez nawrotów i przerzutów. Radziłbym zapoznać się z efektami bezpośrednio w kontakcie z klinikami w krajach j\w.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *