Dieta dr Budwig – o chlebie w diecie dr Budwig

Od 20 lat studiuję dietę dr Budwig i rozmawiam z osobami, które ją wdrażają. Jednym z surowych zakazów w diecie dr Budwig jest jedzenie białego pieczywa, co – niestety – często bywa lekceważone. W tradycyjnej diecie biały chleb stanowi podstawę wielu posiłków i niektórym osobom, z przyzwyczajenia trudno się od niego trzymać z daleka. To niedobrze, bo białe pieczywo bardzo negatywnie wpływa na procesy lecznicze w organizmie. A pełnoziarniste? Teoretycznie pełnoziarnisty chleb jest dozwolony, bo dr Budwig pozwalała go jeść, ale…

Dr Budwig zwracała swoim pacjentom uwagę, aby chleb nie stanowił bazy posiłku, bo jadłospis diety dr Budwig ma bazować na kaszach bezglutenowych, owsie, warzywach, owocach, no i oczywiście paście dr Budwig i siemieniu lnianym.

Pełnoziarniste (nigdy białe!), ekologiczne pieczywo bez polepszaczy i konserwantów może stanowić ewentualnie tylko niewielki dodatek, a nie podstawę posiłku w diecie dr Budwig.

Sama dr Budwig uważała chleb za odpowiedni tylko dla tych osób, które po właściwym posiłku zgodnym z zasadami jej diety wciąż pozostają głodne.

Dlatego osobiście skłaniam się ku opinii, że w diecie dr Budwig najlepiej w ogóle zrezygnować z każdego tradycyjnego pieczywa. Bo właściwie każde rodzi problem zdrowotny. Dlaczego?

1. Biały chleb osłabia organizm

„Im bielszy chleb, tym szybciej przyjdzie śmierć”

„Im bielszy chleb, tym szybciej przyjdzie śmierć”

(ang. „The Whiter the Bread, The Sooner You?ll be Dead”)

cytuje swoją babcię Michael Pollan, autor książki „Food Rules: An Eater?s Manual” (pol. „Zasady żywnościowe: Podręcznik zjadacza„)

Dr Budwig też dostrzegała niebezpieczeństwa związane z wysoko przetworzoną białą mąką i – podobnie jak biały cukier – wyeliminowała ją całkowicie z diety swoich pacjentów.

Biała mąka dostarcza organizmowi silnego zastrzyku glukozy, co na dłuższą metę może prowadzić do rozregulowania metabolizmu, rozwoju insulinooporności, rozwoju chorób z przewlekłymi stanami zapalnymi, no i oczywiście cukrzycy.

U osób chorych, które ze względu na swą chorobę prowadzą bardzo ograniczony ruchowo tryb życia, kęsy białego chleba powodują największe szkody: utrudniają leczenie także z powodu obniżania odporności.

Czemu tak się dzieje?

Biała mąka, podobnie jak biały rafinowany cukier stanowi dla organizmu potężne wyzwanie. Jest oczyszczona z zarodków i otrębów. A to w nich upakowane były minerały i witaminy, które w pierwotnym ziarnie występowały.

Gdy zjadamy białą mąkę i wykonane z niej produkty, organizm nie dostaje tych dodatkowych substancji, choć wielu z nich potrzebuje natychmiast po zjedzeniu. Są one konieczne do przemian metabolicznych samej glukozy.

Takim kluczowym składnikiem koniecznym do prawidłowego metabolizmu glukozy z białej mąki jest magnez. Ale białą mąkę zubożono o magnez :( Każda kromeczka z białej mąki powoduje zatem potrzebę ściągnięcia magnezu z rezerw organizmu. I tak powstają coraz większe niedobory magnezu w kościach, nerwach, czy mięśniach. Także w mięśniu sercowym. A to pogłębia każdą dolegliwość. Niedobór magnezu wpływa także na odporność, w tym procesy zapalne, apoptozę i ekspresję genów.

Zatem biała mąka, podobnie jak i biały cukier są bez dwóch zdań surowo zakazane w diecie dr Budwig.

A pełnoziarnista mąka? Z zarodkami i otrębami?

2. Nietolerancja glutenu

Dla wielu osób także pełnoziarniste zboża stanowią duży problem zdrowotny. Problem ten to tzw. nietolerancja glutenu.

Gluten jest grupą białek, dzięki którym ciasto dobrze się klei. Zbożem najbogatszym w gluten jest pszenica. Zawierają go wszystkie jej odmiany, w tym stare.

Inne glutenowe zboża to w kolejności ilości zawartego glutenu: jęczmień, żyto i owies.

Okazuje się, że owies, który posiada niewielkie ilości glutenu jest z reguły bardzo dobrze tolerowany przez osoby z alergią na gluten i celiakią, co potwierdzają liczne publikacje naukowe. Dlatego nie rezygnuj z owsianki w diecie dr Budwig, bo niesie ze sobą wyjątkowe walory zdrowotne!

Problem z nietolerancją na gluten nie jest dla wszystkich oczywisty. Bywa, że ludzie latami cierpią na rozmaite objawy i są leczeni na rozmaite schorzenia. Bez powodzenia. Tymczasem po odstawieniu produktów zbożowych, już po kilku dniach ich dolegliwości ustępują. I wtedy dopiero na jaw wychodzi nietolerancja, alergia czy też choroba (celiakia).

W diecie dr Budwig przynajmniej jeden posiłek opiera się na zbożach. Oprócz bardzo dobrze tolerowanego „glutenowego” owsa (który ma i inne zalety, ale o tym innym razem), pozostałe zboża w diecie dr Budwig są zupełnie bezglutenowe (proso: kasza jaglana, gryka: kasza gryczana, ryż). Dlatego uważam, że tradycyjny chleb, nawet jeśli pełnoziarnisty, nie wpisuje się w zdrowe ramy jej diety i lepiej po niego nie sięgać. Tym bardziej, że…

2. Zboża chlebowe są coraz bardziej zanieczyszczone toksycznymi chemikaliami

W kontekście alergii na gluten, trzeba też wspomnieć o możliwych alergiach na toksyczne środki chemiczne używane do masowej produkcji zbóż. One także (w tym glifosat) mogą być odpowiedzialne za współczesny wysyp nietolerancji pokarmowych na zboża. Niosą przy tym i inne ryzyka.

Glifosat i inne herbicydy – palący problem większości zbóż

Herbicyd, to taki środek ochrony roślin, którego zadaniem jest zwalczać chwasty, aby nie zagłuszyły upraw.

Wylanie herbicydu na niepożądane na polu rośliny poparzy je i zabije. Jest to łatwe do wykonania przed zasianiem zbóż. Aby stosować go ochronnie po zasianiu, trzeba korzystać ze zbóż „specjalnych”: odpornych na dany herbicyd, przeważnie poddanych genetycznej modyfikacji.

Nie ma zbóż naturalnych, które oparły się glifosatowi- niezwykle toksycznemu herbicydowi, najczęściej kupowanemu pod postacią tzw. Roundup’u.

Ze względu na tę „totalną” toksyczność Roundup’a, amerykański farmer, który uprawia zboża na skalę przemysłową, nie korzysta już z „normalnych” ziaren. Tylko ziarna GMO (zmodyfikowane genetycznie przez producentów herbicydów) dają mu gwarancję, że korzystając z herbicydów w trakcie okresu wzrostu nie zniszczy sobie plonu.

Czy boję się GMO? Narazie nie powinnam, prawda? Mam bowiem nadzieję, że chleb z ziarna GMO to jeszcze nie nasz, europejski problem… Boję się jednak glifosatu, który na pewno siedzi w ziarnach GMO.

Wiem na pewno, że glifosat w europejskim i polskim chlebie jest już ogromnym problemem. Bo jak się okazuje – nie jest stosowany wyłącznie jako herbicyd.

Nie dość, że glifosat w wyniku użycia kumuluje się w glebie, skąd jest pobierany przez zboże podczas całego okresu wzrostu, to tuż przed żniwami (!) jest „dosypywany” jako tzw. „desykant” , aby ziarno przed zbiorem podsuszyć, a tym samym podnieść jego wartość rynkową bez konieczności korzystania z tradycyjnych suszarni…

Tak, to już jest, że gdy jakiś środek chemiczny raz zostanie wynaleziony, szuka się mu nowych zastosowań, szczególnie, jeśli pierwotne zastosowanie stwarza problemy… Tak stało się i z glifosatem. Producenci i dystrybutorzy środków na bazie glifosatu zaczęli namawiać rolników do „chemicznego” suszenia nim ziarna. I to tuż przed zbiorem!

I to jest problem aktualny, o którym możesz poczytać w branżowych portalach rolniczych, np. tutaj: Nielegalna desykacja zbóż

Czy rozpoznasz chleb z ziarna dosuszonego nielegalnie Roundup’em? Nikt się przecież do tego na etykiecie nie przyzna, skoro zrobi to nielegalnie…

Glifosat to substancja, której powinieneś unikać w każdej diecie, nie tylko w diecie dr Budwig. Narazie uznano ją oficjalnie za „prawdopodobnie rakotwórczą” (klasa 2A, druga najwyższa klasa pod względem ryzyka). Ale nie licz na to, że nie jest rakotwórcza. Za słowem „prawdopodobnie” stoi olbrzymi biznes koncernu Monsanto, który na glifosacie zarabia krocie na całym świecie:

„(…)tak zwane Dokumenty Monsanto (Monsanto Papers), składające się z e-maili i notatek od Monsanto wyszły na światło dzienne, ujawniając skoordynowaną strategię manipulowania debatą na temat bezpieczeństwa glifosatu na korzyść firmy. (…)

Historia glifosatu jest kolejną (patrz historia tytoniu), która poważnie podważa wiarygodność badań naukowych w epoce nowożytnej.”

piszą w pracy „The Herbicide Glyphosate and Its Apparently Controversial Effect on Human Health: An Updated Clinical Perspective” badacze Carlo Caiati, Paolo Pollice, Stefano Favale, Mario Erminio Lepera z Oddziału Ratownictwa i Transplantacji Narządów oraz Oddziału Chorób Układu Krążenia na Uniwersytecie w Bari we Włoszech (pol. „Herbicyd glifosat i jego najwyraźniej kontrowersyjny wpływ na zdrowie człowieka: zaktualizowana perspektywa kliniczna”)

4.Chleb to woda na młyn dla flory bakteryjnej w jelitach

To dobrze i źle. Bo nie każdym chlebem napędzisz dobre bakterie.

Sklepowy chleb, choćby na pełnoziarnistej mące, jeśli zostanie upieczony na drożdżach piekarniczych (Saccharomyces cerevisiae), raczej nie posłuży jelitom. Szczególnie, jeśli już masz problemy z kandydozą. To dlatego jedzenie chleba dla wielu osób kończy się nagminnymi wzdęciami i niestrawnościami. Nawet tego pełnoziarnistego, uważanego za zdrowy.

Chleb na zakwasie czyli bazujący na bakteriach mlekowych, najlepiej fermentowany 24 godziny wydaje się być najzdrowszy, ale i on niektórym osobom może nie służyć i być przyczyną problemów trawiennych. Dlatego coraz bardziej skłaniam się ku temu, by w diecie dr Budwig, w ogóle zrezygnować z jedzenia chleba.

Tym bardziej, że wielu lekarzy twierdzi, że już samo odstawienie pszenicy przynosi wyraźną poprawę w rozmaitych dolegliwościach. A czyż nie po to sięgamy po lecznicze diety?

5. Dodatki piekarnicze

Tradycyjny chleb naszych babć miał zaledwie 4 składniki: mąkę, wodę, sól i zakwas.

Dziś większość sklepowych chlebów ma znacznie bardziej skomplikowane receptury. I bynajmniej nie przekłada się to na ich jakość odżywczą! Do ich wypieku korzysta się z tzw. polepszaczy – substancji chemicznych polepszających a to smak, a to zapach, a to konsystencję, a to kolor, a to wyrost… Wiele z nich uważa się za szkodliwe.

Czasem do chleba dodaje się nawet konserwanty, aby mógł się dłużej sprzedawać… Od takiego chleba trzymaj się z daleka!

Dr Budwig surowo zakazywała korzystania z konserwowanej żywności, ponieważ konserwanty ingerują w procesy oddychania komórkowego (procesy utleniania), które jej dieta ma przecież naprawić.

„Alternatywne chleby” dla amatorów pieczywa

Czasem trudno się oprzeć pokusie tej jednej i jeszcze jednej kromeczki, prawda? No cóż, gliadyna – jedno z białek glutenu pszenicznego ma działanie podobne do morfiny, więc uzależnia. Pozbycie się tego toksycznego uzależnienia to ogromny wysiłek, ale się opłaca!

Osoby, które lubią chleb i nie wyobrażają sobie dnia bez kromeczki, mogą wykorzystać przepisy na alternatywne chleby wegańskie bazujące na zbożach bezglutenowych. Internet pęka od nich w szwach :) Takie chlebki zrobione samemu z dobrych składników, nad którymi ma się pełną kontrolę, na pewno wyjdą na dobre :)

Ale, jeśli już się ktoś uprze i zechce zgodnie z dietą dr Budwig konsumować tradycyjne pełnoziarniste pieczywo z piekarni, to tylko pod następującym warunkiem:

1 kromka na zakwasie w ramach II śniadania, co jakiś czas, nie codziennie!