Badanie Granta – chyba najważniejsze badanie naukowe dla ludzkości

Jestem pełna podziwu i wdzięczności dla wytrwałej pracy pokoleń harwardzkich psychiatrów, którzy wciąż, nieprzerwanie, kontynuują badanie Granta. Rozpoczęte przed II wojną światową. Badanie, któremu za cel postawiono znalezienie uniwersalnej recepty na zdrowe, szczęśliwe, spełnione życie. I to bez zakładania wcześniej jakichkolwiek hipotez. Badanie, na którego pierwsze wnioski czekano cierpliwie przez dziesięciolecia. Trzeba je poznać!

W wielkim skrócie.

Grant Study – badanie obserwacyjne dorosłych na przestrzeni dziesiątek lat wykazało, że nie da się żyć szczęśliwie i zdrowo bez bliskich więzi z innymi ludźmi. Już jedna prawdziwa relacja czyni nas nie tylko bardziej odpornymi na choroby, ale i zdolnymi do większego życiowego sukcesu. To zdrowe relacje w średnim wieku, a nie poziom cholesterolu czy geny decydują o naszym późniejszym zdrowiu fizycznym i psychicznym.

Bostońscy studenci kontra nastolatki z bostońskiego plebsu

Wydział medyczny Uniwersytetu Harwarda to jedna z najznamienitszych szkół medycznych na świecie. Mieści się w Bostonie w USA. Studiowanie na Harwardzie to świadectwo wysokiego statusu społecznego. Od zawsze.

W 1938 roku rozpoczęto tam badanie obserwacyjne młodych Bostończyków z grupy „Grant Study”obejmującej 268 studentów II roku Harwarda (w tym i Johna F. Kennedy’ego, który później został prezydentem).

2 lata później badanie rozszerzono o grupę kontrolną zwaną „Glueck Study”obejmującą 456 nastolatków z biednych dzielnic Bostonu (na marginesie: pracował z nimi Sheldon Glueck – wybitny harwardzki kryminolog polskiego pochodzenia).

Od 1938 roku do teraz, nieprzerwanie, harwardzcy naukowcy monitorują stan zdrowia fizycznego i psychicznego żyjących uczestników (od kilku lat także ich partnerek oraz ponad 2000 dzieci w ramach tzw. Second Generation, G2 Study). Przeprowadza się okresowe wywiady z uczestnikami, ich rodzinami, obserwacje w domach. Nagrywa się rozmowy między małżonkami. Wypełniane są szczegółowe ankiety. Gromadzona jest dokumentacja medyczna. Zleca się badania diagnostyczne, poczynając od morfologii po rezonans magnetyczny mózgu. A wszystko po to, by zebrać kompleksowe informacje o rozwoju fizycznym i psychicznym każdego z uczestników i skrupulatnie zanalizować go na przestrzeni całego dorosłego życia: od okresu młodzieńczego po starość. I rozpoznać sytuacje, które poprzedzają wzloty i upadki karier, kryzysy i ekspansje w życiu towarzyskim, załamania i powroty do zdrowia, długowieczność i przedwczesną śmierć.

Do swoich lat 90-tych dożyło 60 uczestników badania.

Jak żyć bardziej zadowolonym, spokojnym i zdrowym na ciele i umyśle

Badanie zostało nazwane badaniem Granta od nazwiska osoby, które badania te ufundowała przekazując Harwardowi w 1939 roku kilka milionów dolarów. William Thomas Grant, bo o nim mowa, był amerykańskim przedsiębiorcą, który – jako 60-latek – postanowił zgromadzoną fortuną podzielić się z innymi w imię ważnej idei:

Chodzi mi o to, aby w jakiś sposób pomóc ludziom lub narodom żyć bardziej zadowolonym, spokojnym i zdrowym na ciele i umyśle poprzez lepszą wiedzę o tym, jak używać i cieszyć się wszystkimi dobrymi rzeczami, jakie świat ma im do zaoferowania.

William Thomas Grant (1876 – 1972)

W 2020 roku, minie już 82 lata trwania tego wyjątkowego naukowego przedsięwzięcia. To ponoć najdłuższe na świecie obserwacyjne badanie medyczne, kontynuowane przez kolejne pokolenia harwardzkich psychiatrów. Wydaje mi się jednym z najważniejszych w historii nauki, bo odpowiada na pytanie nurtujące ludzkość od zarania dziejów.

Katastrofalny stan zdrowia psychicznego i fizycznego młodego pokolenia

W swoim niezwykle interesującym wykładzie na TED, profesor Robert Waldinger – obecny dyrektor badania Granta -mówi, że gdy spytano pokolenie amerykańskich „milenialsów” (zgodnie z definicją Pew Research Center, ludzi urodzonych w okresie 1981-1997 ) o to, co wg nich gwarantuje im sukces w życiu dorosłym, 80% odpowiedziało, że pieniądze, a połowa – że sława.

Obecny system edukacyjny i „zawodowy” panujący nie tylko w USA, ale we wszystkich krajach rozwiniętych, mocno utwierdza młodych w tych przekonaniach. Opiera się przecież na wspinaniu po kolejnych szczeblach kariery. Najlepiej w zapatrzeniu na uznanych powszechnie ludzi sukcesu, tych z czołówek rankingów Forbesa. Najlepiej poprzez ciężką pracę i wytrwałość w odhaczaniu kolejnych pożądanych przez system etapów. I odkładanie na bok „głupot”, w rodzaju randki z chłopakiem w przeddzień egzaminu lub ważnej narady w pracy…

Niestety, systemowy wzorzec przynosi milenialsom, a także kolejnemu pokoleniu („pokoleniu Z”) katastrofalne skutki uboczne, nieobserwane w takim nasileniu we wcześniejszych pokoleniach. Są to:

  • poważne załamania zdrowia już w młodym wieku, określane w literaturze jako „health shock” i powodowane głównie złym stanem psychicznym
  • depresje,
  • przedwczesna śmierć, czy to z powodu przedawkowania narkotyków lub alkoholu, czy z powodu samobójstw…

Co powoduje ten kryzys zdrowotny młodego pokolenia?

Badanie Granta wykonane na pokoleniu ich pradziadków pozwala to zrozumieć.

Miłość i tylko miłość

Podstawowy wniosek z badania Granta, jaki wyłonił się z wieloletniej obserwacji dorosłego życia uczestników, jest – na pierwszy rzut oka – zaskakująco „nienaukowy”. Można by rzec: „religijny”, bo zawiera się w przykazaniach wielu religii, chociażby:

Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.

Mk, 12:31
Badanie Granta potwierdza, że przykazanie miłości przynosi ogromne korzyści samemu kochającemu!

Są to:

  • poczucie spełnienia i zadowolenia z życia
  • lepsze zdrowie
  • dłuższe życie
  • a nawet większe sukcesy zawodowe i finansowe!
fot. Tammy Cuff, Australia

Bazując na metodzie naukowej, badacze odkryli powiązanie między jakością relacji międzyludzkich a zdrowiem, długowiecznością i osiągnięciami dorosłego życia. Wyraźnie komunikują więc, że:

nie da się żyć szczęśliwie i zdrowo bez bliskich więzi z innymi ludźmi, a samotność zabija.

Naukowcy zwracają uwagę, że rozumieją samotność jako brak bliskiej, szczerej relacji. Można przecież cierpieć na samotność żyjąc w związku. Partnerskim, małżeńskim, w relacji z kolegami w pracy. Dla poczucia połączenia z innymi (connectivity) istotna jest bowiem głębia więzi mierzona wzajemnością:

  • wzajemne otwarcie na siebie,
  • wzajemna szczerość,
  • wzajemne przeżywanie radości i smutków
  • wzajemne zaufanie i poleganie na sobie,
  • wzajemna życzliwość
  • wzajemna usłużność.

Jeśli w związku brakuje tej wzajemności, osoby żyją obok siebie samotnie.

Relacje w średnim wieku prognozą szczęśliwego, długiego i zdrowego życia

Wśród najszczęśliwszych, najzdrowszych, a nawet najbogatszych 80- i 90-latków badania Granta znaleźli się ci, którzy w średnim wieku mieli bardzo bliską więź rodzinną, np. z małżonkami lub potrafili zawiązywać ciepłe przyjaźnie ze znajomymi, np. w pracy.

Na podstawie zgromadzonych danych, badacze ośmielili się nawet stwierdzić, że w przypadku 50-latków, trafniejszym wskaźnikiem przyszłego zdrowia jest jakość ich relacji, niż poziom cholesterolu, czy dobre geny!

W każdym wieku zdrowe relacje nawiązuje się łatwiej, jeśli ma się dobre doświadczenia z dzieciństwa. Ciepła, głęboka więź z rodzicami lub rodzeństwem (przynajmniej jednym) rozciąga bowiem swój pozytywny wpływ na całe dorosłe życie. Przeciwnie, nieszczęśliwe dzieciństwo dramatycznie obniża szanse na jakość później zawiązywanych więzi.

Niemniej wśród tych wspomnianych wyżej najszczęśliwszych staruszków z badania Granta, którzy dożyli w dobrym zdrowiu późnych lat 80-tych a nawet 90-tych byli i tacy, którzy w dzieciństwie zaznali traumatycznych więzi. Weszli więc w dorosłość z olbrzymim obciążeniem i poczuciem nieszczęścia. A mimo to u schyłku swojego długiego życia czuli się zupełnie szczęśliwi. Jak było to możliwe? Bo pozostali niezłomni w poszukiwaniu bratniej duszy i wciąż otwarci na jej przyjęcie.

Badanie Granta dowodzi, że do pozytywnej zmiany w życiu wystarczy TA jedna bliska osoba. Bo liczy się jakość, a nie ilość dobrych relacji.

Wystarczy jedna prawdziwie ciepła i szczera więź, kwitnąca dopiero w średnim wieku, by odmienić na lepsze każde życie!

Trzeba jednak pamiętać, że tej jednej dobrej relacji nie da się zbudować w średnim wieku w jeden wieczór. Pracuje się na nią całe swoje młode życie. Przechodząc przez rozmaite doświadczenia. Nie tracąc otwartości na drugiego człowieka. Przekuwając kryzysy na lekcje empatii. Lekcje do wykonania samemu. Bo budowanie znaczących więzi to proces długotrwały, w którym wkład własny jest niezmiernie istotny.

Ciekawe, że w przypadku uczestników badania Granta (pokolenia przedwojennego), samotność przynosiła załamanie zdrowia zwykle dopiero w średnim wieku, nie wcześniej.

W tym kontekście, przyszłość obecnego młodego pokolenia jawi się równie dramatycznie, jak teraźniejszość. Ani dzieciństwo, ani dorastanie milenialsów nie toczyło się w warunkach sprzyjających nabywaniu cennych doświadczeń. Nie pomagało w rozwijaniu inteligencji emocjonalnej. Tym samym znacznie zmniejsza ich szanse na tak ważny dla zdrowia super związek po 40-tce.

Uwaga na alkohol!

Wzrost depresji u milenialsów i „pokolenia Z” jest zatrważający. Badanie Granta przynosi 2 możliwe wytłumaczenia. Pierwsze to kryzys więziowy niosący obiektywne załamanie zdrowia psychicznego i fizycznego. Drugie – uzależnienia alkoholowe i narkotykowe.

Trudno buduje się i utrzymuje związki tkwiąc w jakimkolwiek nałogu. Zatem alkoholizm i narkomania pogłębiają kryzys więziowy. Pogłębiony kryzys więziowy wzmaga z kolei pragnienie „zapicia” smutków. I tak zapętla się spirala nieszczęść.

Co ciekawe, w badaniu Granta stwierdzono, że alkoholizm jest prawie zawsze przyczyną, a nie skutkiem depresji! Badacze są tego pewni w 97-98 przypadkach na 100.

Dlatego uwaga na alkohol! Jak wskazują ostatnie badania, jedna lampka (ok. 150 ml) czerwonego wina do posiłku (!) niesie korzyści zdrowotne, ale każda następna może już przysporzyć nam obiektywnych problemów zdrowotnych. W tym psychicznych i więziowych, co wyraźnie dostrzeżono w badaniu Granta.

Uwaga na konflikty!

Trudno jest uniknąć dziś skonfliktowania z innym człowiekiem. Jako społeczeństwo jesteśmy przecież intensywnie polaryzowani: lewica kontra prawica, hetero kontra homo, ateiści kontra wierzący itd, itd. Kto/ co nas tak dzieli? Istnieją teorie spiskowe. Niemniej, prawda jest oczywista: tak to już w społecznościach jest. I kropka. Nie jesteśmy identyczni, a nasza konstrukcja umysłowa sprzyja pogłębianiu różnic. Mamy skłonność do oddzielania się i tworzenia własnej, niepowtarzalnej tożsamości oraz tworzenia własnych grup wpływów.

Ta skłonność do oddzielania / barykadowania własnej prawdy, własnych uczuć, własnych doświadczeń sprzyja konfliktom z osobami bliskimi. W małżeństwie, w rodzinie, w pracy, w sąsiedztwie. I w tym wymiarze, w wymiarze więzi między 2 osobami konflikty są szczególnie szkodliwe. W badaniu Granta określono je nawet jako bardziej toksyczne dla zdrowia małżonków niż stres związany z rozwodem!

Lekcja empatii – najważniejsza nauka życia

Zdobywana w ciągu dorosłego życia dojrzałość emocjonalna, czyli umiejętność empatycznego spojrzenia na innych i siebie, pozwala lepiej radzić sobie ze stresem i łatwiej rozwiązywać konflikty. No i oczywiście, pozytywniej nawiązywać więzi. Choć warto nad tym pracować przez całe życie, lepiej zacząć bardzo późno, niż wcale! Ale jak?

Być może wystarczy sobie wziąć do serca „prawdę objawioną” przez badanie Granta, że zmieniamy się całe życie i w każdym momencie jesteśmy do tych zmian równie zdolni. Patrząc z tej perspektywy automatycznie zyskujemy więcej empatii względem siebie i innych. I bardziej dążymy do zmian na lepsze.

Gdy zapytano profesora Roberta Waldingera, co sam dla siebie wyniósł z badania Granta, odpowiedział, że codziennie praktykuje medytację (jest kapłanem Zen!) i poświęca znacznie więcej, niż wcześniej, czasu i energii na relacje z bliskimi. Zarówno po nim, jak i po emerytowanym dyrektorze badania – George’u Vaillant widać, że odkrycie, które jest ich udziałem rzeczywiście aplikują do własnego życia.

Gorąco polecam odsłuchanie wykładu profesora Vaillanta, w którym opowiada on życiową historię jednego z uczestników badania Granta. Mężczyzny, który ze względu na swoje nieszczęśliwe dzieciństwo popadł w młodości na schizofrenię i początkowo, w ocenie badaczy miał znikome szanse na szczęśliwe, długie i zdrowe życie. Tymczasem, dzięki wewnętrznej transformacji (pracy nad sobą, zbudowaniu głębokiego związku, zaangażowaniu w życie społeczności lokalnej) stał się jednym ze szczęśliwych 80-parolatków – „zwycięzców” badania Granta.

From emotionally crippled to a loving personality (Od emocjonalnego upośledzenia do kochającej osobowości) | George Vaillant | TEDxAmsterdam, Listopad 2014 (dostępne napisy angielskie oraz automatyczne tłumaczenie Googla)

Podaj dalej

Na zakończenie oddaję głos profesorowi Robertowi Waldingerowi, który w swoim TED-owskim wykładzie podsumował 82-letnie badanie Granta zaledwie w 13 minut! To bardzo ważny wykład. Dla każdego. Bez względu na przekonania. Widziało go już ponad 35 milionów ludzi na całym świecie. Ma polskie napisy. Pomóż udostępnić go szerzej.

What makes a good life? Lessons from the longest study on happiness (Co składa się na dobre życie? Lekcje z najdłuższego studium szczęścia) | Robert Waldinger | TED, TEDxBeaconStreet, Listopad 2015 (dostępne polskie napisy)