Śpiączka i co dalej

brain 150x150

środa wieczór, 1 czerwca 2011

Mój ojciec leży od 48 godzin w śpiączce. Przedwczoraj zasłabł i stracił przytomność bez świadków. Nie wiadomo, jak długo pozostawał bez oddechu. Reanimacja powiodła się. Już po pierwszej defibrylacji praca serca i oddech wróciły. Tato oddycha sam. Ale… narazie nie ma z nim kontaktu.

Lekarze nie są dobrej myśli, bo tato nie wybudził się w pierwszej dobie a poza tym nie wiadomo, jak długo jego mózg pozbawiony był tlenu. 5 minut? 10? 15? Im dłużej, tym szansa na przywrócenie sprawności mózgu maleje. Dlaczego?

Niedotlenione komórki mózgu obumierają na zawsze – mówią mi lekarze. Tata nie reaguje na żadne bodźce z zewnątrz, nawet na ból. Pierwszej doby miał bardzo silne drgawki. To niedobry objaw, potwierdzający fatalną diagnozę lekarzy. Według nich dziś szansa na wybudzenie taty ze śpiączki jest znikoma. Podejrzewają śmierć pnia mózgu, a to dla medycyny oznacza śmierć całego mózgu. W najlepszym wypadku tata pozostanie w śpiączce wegetatywnej przez tygodnie, miesiące a może lata. Będzie sam oddychał i wydalał… I tyle.

Spędziłam przed komputerem parę godzin próbując szukać, czy można coś zrobić, aby ratować mózg po niedotlenieniu. I okazuje się, że tak.

W 2005 roku Polska Rada Resuscytacji przyjęła wytyczne Europejskiej Rady Resuscytacji, w których czytamy między innymi:

- U nieprzytomnych, dorosłych pacjentów, po przywróceniu spontanicznego krążenia, w przebiegu zewnątrzszpitalnego NZK (VF) powinno obniżyć się temperaturę ciała do 32-34?C na okres 12-24 godzin.

- Łagodna hipotermia może przynieść korzyści w przypadku dorosłych, nieprzytomnych pacjentów po przywróceniu spontanicznego krążenia, w przebiegu zewnątrzszpitalnego NZK z rytmem nie wymagającym defibrylacji, jak również po wewnątrzszpitalnym NZK

- U dziecka w stanie śpiączki, po przywróceniu spontanicznego krążenia, obniżenie temperatury głębokiej ciała do wartości 32-34?C na okres 12-24 godzin może przynieść korzyści. Po okresie łagodnej hipotermii dziecko powinno być ogrzewane powoli (0.25-0.5?C/godzinę).

Po co obniżać temperaturę?

Na to pytanie daje mi odpowiedź prezentacja przygotowana przez  Krajowego Konsultanta w dziedzinie Anestezjologii i Intensywnej Terapii dr. hab. n. med. Krzysztofa Kuszy, profesora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.  Prezentacja nosi tytuł: „Hipotermia i jej wpływ na ośrodkowy układ nerwowy po niedotlenieniu”.  Została wygłoszona we wrześniu 2007 roku w Krakowie. Co z niej wynika?

Otóż wynika z niej, że proces obumierania neuronów nie następuje natychmiast po niedotlenieniu!

Najpierw zmniejsza się ich potencjał elektryczny (spada ujemne napięcie na błonach komórkowych, czyli następuje depolaryzacja neuronów), co skutkuje np. pobudzeniem mięśni w postaci drgawek mięśni kończyn lub przeciwnie – ich zwiotczeniem. Neuron, który uległ depolaryzacji nie jest pobudliwy, aż do czasu repolaryzacji czyli ponownego wzrostu potencjału. Aby nastąpiła repolaryzacja neuronom musi zostać dostarczona spora dawka energii…

Tymczasem, po godzinie zaczyna rozwijać się stan zapalny w postaci złożonej kaskady procesów biochemicznych. To on prowadzi do apoptozy neuronów, czyli ich obumarcia. Wymaga jednak czasu.  Śmierć komórek następuje dopiero po 2-3 dobach!

Jeśli zapobiegnie się rozwojowi procesu zapalnego, rośnie szansa na całkowitą lub częściową odbudowę neuronów! Taką moc zatrzymania stanu zapalnego ma hipotermia, czyli celowe, terapeutyczne obniżenie temperatury ciała do 32-34 stopni Celsjusza na około 12 godzin lub dłużej. Powinna zostać zastosowana w przeciągu 6 godzin od zatrzymania akcji serca. Na ratunek mózgowi jest zatem sporo czasu!

Naukowcem przodującym w badaniach nad neuroprotekcyjnym działaniem hipotermii jest  holenderski lekarz Kees H. Polderman, starszy konsultant na oddziale intensywnej terapii Uniwersyteckiego Centrum Medycznego Amsterdamie. Jest światowym ekspertem w stosowaniu hipotermii u pacjentów po nagłym zatrzymaniu krążenia (NZK) i wynikającym z niego niedotlenieniu mózgu. W 2006 roku opublikował artykuł: „Hypothermia and neurological outcome after cardiac arrest: state of the art” („Hipotermia a neurologiczne następstwa zatrzymania krążenia: aktualny stan wiedzy”). W języku polskim dostępny jest artykuł opublikowany w 2009 r. przez wydawnictwo medyczne „Borgis” pt: „Hipotermia poresuscytacyjna – wskazania, sposób prowadzenia, skuteczność kliniczna, powikłania stosowania”, podsumowujący dotychczasowe badania nad wykorzystaniem hipotermii na świecie.

Pierwsze, opisane w publikacjach medycznych, przypadki zastosowania hipotermii po zawałach miały miejsce już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Mamy 2011 rok. Ani w trakcie przewozu do szpitala, ani po przewiezieniu do szpitala mój tata nie jest chłodzony. Już w pierwszej dobie ma gorączkę, co oznacza, że proces zapalny się rozwija. To nieuchronnie prowadzić będzie do obumarcia mózgu. Najprawdopodobniej temperatura taty jest nieco zbijana farmakologicznie (dostaje antybiotyki), bo w pierwszej dobie nie przekraczała 37, 5 stopnia. Ale 37 ,5 stopnia to jest już o wiele za dużo!

Znajduję kolejny trop: Europejskie Stowarzyszenie Medycyny Ratunkowej z siedzibą w Brukseli wraz z Uniwersytetem w Edynburgu prowadzą standaryzowany program badawczy EUROTHERM3235, mający ustalić lecznicze efekty zastosowania terapeutycznej hipotermii u pacjentów po urazach mózgu. Do programu zapraszane są ośrodki medyczne z całej Europy. Z informacji na stronie wynika, że przystąpiły do niego już 4 szpitale z Wielkiej Brytanii i 1 z Włoch. Dzwonię do Edynburga. Gdy mówię, że jestem z Polski pada radosne pytanie, czy chcę zapisać swój ośrodek do programu badawczego. Tłumaczę, że nie jestem przedstawicielem służby zdrowia, że dzwonię, aby się upewnić, czy któryś z polskich ośrodków przystąpił do programu. Głos w słuchawce ze smutkiem zaprzecza, życząc mi powodzenia w dalszym szukaniu ratunku dla taty …

Nie zrażam się. Próbuję namierzyć w internecie jakiś polski ośrodek stosujący hipotermię. Może któryś stosuje jednak zalecenia Polskiej Rady Resuscytacji… Dzwonię do Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, mają tam specjalne urządzenie do przeprowadzania hipotermii. To przecież naukowcy z tego ośrodka opublikowali w Borgisie przekrojowy artykuł o zastosowaniu hipotermii po resuscytacji. Miły pan uprzejmie informuje mnie, że „tak mamy urządzenie, ale nie stosujemy rutynowo, nie mamy doświadczenia, nie przyjmujemy pacjentów”. W jego głosie pobrzmiewa beznadzieja…

Przed południem jestem na rozmowie z lekarzem prowadzącym. Naiwnie wierzę, że szpital będzie chciał przyłączyć się do programu badawczego EUROTHERM3235. Mówię o tym, co dowiedziałam się o hipotermii. Pytam o możliwości jej zastosowania.  Pierwsza reakcja lekarza nie jest obiecująca: „naczytała się Pani w internecie”. Pokornie proszę go jednak o schładzanie taty kompresami z termożelem. Lekarz w końcu nie widzi przeciwskazań.

W wyniku obłożenia tułowia  zimnymi okładami, temperatura taty w ciągu godziny spada z 37,5 stopnia do 36 stopni. To i tak za wysoka temperatura. Widzę jednak na monitorze, że tętno zwolniło ze 130 do 90, a oddech taty wzmocnił się. Może to przypadek…   Po południu lekarz informuje mnie, że wydolność organizmu poprawiła się… w dalszym ciągu nie ma jednak oznak powrotu świadomości.

Podczas każdej wizyty w szpitalu, zarówno ja jak i mój mąż i brat masujemy tacie dłonie i stopy, i dużo do niego mówimy. Tego dnia podczas masowania odczuwam napięcia mięśni w lewym przedramieniu. Oboje z mężem widzimy także ruch lewego łokcia… Nadzieja, która nas nie opuszcza, jeszcze silniej wypełnia serce…

czwartek wieczór, 2 czerwca 2011

Koło 12:00 znów jestem z mężem w szpitalu. Tato ma gorączkę 38,5 stopnia. Kompresy termożelowe, którymi był obłożony całą noc są już ciepłe. Widać, że stan taty pogorszył się. Tętno skacze od 90 do 130. Przy masowaniu nie czuję żadnych napięć mięśni. Cały czas mówię do taty. O 14:00 musimy go opuścić. Mówię mu, że zaniedługo przyjdzie brat z mamą, a wieczorem znów wrócimy znów z mężem. Gdy otwieramy drzwi włącza się alarm. Z dyżurki wybiegają pielęgniarki. Taty tętno skoczyło do 200. Przypadek? Pielęgniarki tłumaczą, że to migotanie przedsionków…

Około 18:00 upływa trzecia doba od zatrzymania krążenia. Do taty przyszli właśnie jego młodszy brat oraz mój brat z mamą. U taty znów pojawia się migotanie przedsionków. Tętno skacze. Kardiowersja farmakologiczna nie przynosi rezultatu. Kardiowersja elektryczna – także. Dyżurny lekarz podejmuje próbę reanimacji. Mój tato umiera.

sobota nad ranem, 11 czerwca 2011

Nie mogę spać.

Dlaczego hipotermia nie jest rutynowym postępowaniem po nagłym zatrzymaniu krążenia?

4 marca 2011 roku na stronach www.tvp.info pojawiła się informacja prasowa o zastosowaniu hipotermii u noworodka, który urodził się z zamartwicą, owinięty pępowiną. Nie, nie miało to miejsca w Polsce, ale w Wielkiej Brytanii. Noworodka uratowano, rozwija się prawidłowo. Ile dzieci z zamartwicą rodzi się w ciągu roku? U ilu stosuje się hipotermię?

Niemal na całym świecie hipotermia nadal stosowana jest tylko jako metoda eksperymentalna. Trzeba to zmienić. Służba zdrowia ma zbyt wielką, urzędniczą bezwładność. Nie ma co liczyć na to, że impuls zmian wyjdzie stamtąd. Zmiany zaczną następować, jeśli rodzina pacjenta, świadoma sposobów leczenia, będzie domagać się ich wdrożenia w odpowiednim czasie.

Decyzje podjęte w ciągu 6 godzin mogą uratować mózg twojej bliskiej osoby!

Gdy nie uda się przekonać lekarzy do hipotermii, i tak nie należy tracić nadziei na wybudzenie ze śpiączki wegetatywnej.

W 2007 roku pojawił się w gazecie Wyborczej artykuł o przypadku wybudzenia ze śpiączki po 19 latach! Pacjent zapadł w śpiączkę w wyniku ucisku guza na mózg. W 2007 roku został skierowany na rehabilitację. Po dwóch miesiącach (!) odzyskał władzę w rękach i nogach, zaczął mówić.

„Jan Grzebski mówi, że pamięta, co się wokół niego działo, gdy był śpiączce.
- Pamiętam, jak żona kładła mi wnuki na brzuch, gdy były malutkie, jak mówiła, czyje to dzieci. A ja się z jednej strony cieszyłem, a z drugiej złościłem, że nie mogę ich przytulić, bo nie mogę się ruszyć.” artykuł

Prof. zw. dr hab. Jan Talar, były szef kliniki rehabilitacji Akademii Medycznej w Bydgoszczy w trakcie swojej praktyki wybudził ze śpiączek około 500 pacjentów po urazach pnia mózgu. Wybudzeni pacjenci nazywają go cudotwórcą.

„Do takich chorych dociera to, co się dzieje wkoło, ale nie są w stanie nic zrobić z własnym ciałem. Dopiero z czasem komórki centralnego układu nerwowego są pobudzane do odnowy. Wybudzony z takiego stanu pacjent może wszystko pamiętać – tłumaczy prof. Talar.” artykuł

Co zaleca prof. Talar po urazach mózgu? Jak najszybsze schładzanie pacjenta oraz jak najwcześniej prowadzoną neurorehabilitację (masaże, elektro- i magnetostymulacje). Poza tym, z pacjentem w śpiączce trzeba utrzymywać stały, serdeczny kontakt i dużo do niego mówić.

Wśród osób, którym prof. Talar przywrócił zdrowie są nawet takie, które ze względu na zdiagnozowaną śmierć mózgu zakwalifikowano jako dawców narządów… Czy skuteczne leczenie pacjentów w śpiączkach mózgowych leży w interesie lobby transplantacyjnego?

Na marginesie:

W 2007 roku prof. Talar został skarżony o łapówkarstwo i został usunięty z uczelni. Dziś jest dziekanem Wydziału Nauk o Zdrowiu Elbląskiej Uczelni Humanistyczno-Ekonomicznej. Z jego porad można korzystać w Zakładzie Rehabilitacji i Odnowy Biologicznej w Elblągu przy ul. Grunwaldzkiej 135 (Hala sportowa – CSB).

Artykuły prasowe o profesorze Talarze:

38 Responses to Śpiączka i co dalej
  1. Piotr
    Czerwiec 11, 2011 | 09:14

    Znalazłem w Polsce dwa szpitale które stosują tą metodę, oba w Warszawie. Dziwne jest to, że gdy Tato leżał w szpitalu, mimo wielu poszukiwań nie mogłem nic znaleźć na ten temat. A teraz udało się w ciągu kilku minut.

    Są to:
    Instytut Kardiologii na ul. Alpejskiej 42 http://www.ikard.pl

    oraz

    Samodzielny Publiczny Centralny Szpital Kliniczny, ul. Banacha 1.a
    http://spcsk.amwaw.edu.pl

    Poniżej 2 artykuły na temat stosowania tej metody w tych szpitalach.

    To notka ze strony Instytutu Kardiologii, ze stycznia tego roku, z ich strony:

    „Od początku 2010 r. 12 pacjentów przebywających w Klinice Intensywnej Terapii Kardiologicznej leczonych było nowatorską metodą z zastosowaniem hipotermii terapeutycznej. Jest to metoda lecznicza stosowana na świecie u pacjentów po zatrzymaniu krążenia i zwiększająca szanse chorych pozostających po reanimacji w śpiączce na odzyskanie przytomności i powrót do pełnej sprawności intelektualnej.” (cały artykuł: http://www.ikard.pl/newspl/items/hipotermia-terapeutyczna-juz-12-pacjentow-leczonych-ta-metoda-w-instytucie-kardiologii.html )

    A to fragment artykułu o SPCK z Życia Warszawy:

    „Urządzenia do hipotermii Medi Therm III szpital przy Banacha kupił za własne pieniądze, NFZ nie dołożył do niego ani złotówki. Lecznica zapłaciła za sprzęt ok. 70 tys. zł.
    A jego producent sam przeszkolił lekarzy.
    Obsługa tego sprzętu nie należy do najtrudniejszych – zapewnia dr Łukasz Kołtowski. Przyznaje jednak, że większym problemem dla kliniki jest to, że zabiegi przy użyciu urządzenia do hipotermii nie są refundowane ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia.” (cały artykuł: http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/578878.html )

    Tutaj artykuł o stosowaniu hipotermii u noworodków, która zmniejszyła ryzyko uszkodzenia mózgu o 57%. http://jejdziecko.pl/chlodzenie-pomaga-niedotlenionym-noworodkom

    Jak wspominałaś, hipoterimia była stosowana już od lat 20tych, a pierwszy naukowy raport o klinicznym stosowaniu pochodzi z 1945 roku.

    Kolejny, bardzo obszerny artykuł: „Zastosowanie hipotermii kontrolowanej w intensywnej terapii” http://anestezjologia.net/pl/articles/item/18651/zastosowanie_hipotermii_kontrolowanej_w_intensywnej_terapii

    • Romana
      Grudzień 20, 2012 | 09:54

      Od początku zeszłego tygodnia tata(59l.) skarżył się na oddychanie (leczony jest na oskrzela, astmę, płuca-jedno płuco funkcjonuje). W niedzielę 16.12.12r. został zabrany do szpitala na oddział pulmonologii w Radomiu.Stwierdzono stany zapalne na płucu.
      W nocy z niedzieli na poniedziałek miał zatrzymanie krążenia krwi ok. g.2 w nocy. Wiadomo pielęgniarki śpią, więc nie wiedzą ile był bez oddychania, podejrzewają ok 25 min. Zaczęto reanimację i uratowano go. Jest podłączony do respiratora. Ma sondę pokarmową. Wydala mocz ładnie, ale niestety nie reaguje na żadne bodźce. Miał wczoraj ( 19.12.12r) robioną tomografię, lekarze powiedzieli, że jest globalne uszkodzenie mózgu i szanse są znikome na wybudzenie, Temperatura ciała jest w zakresie 35.8 C do 37.1C.
      Czytałam o tej hipotermii. Dzisiaj już minęło ok. 80 godz. od zatrzymania krążenia.
      Przebywa w szpitalu w Radomiu, nie wiem czy tu jest profesjonalna opieka, jeżeli miałaby to pomóc mojemu tacie jestem w stanie przenieść go gdzieś i ponieść koszty transportu czy lekarstw bądź tej hipotermii.

      • Baka
        Kwiecień 11, 2014 | 17:08

        Okolo trzy tyg temu znalazlam tate nieprzytomngo w domu…lezal na posadzce w kałuży krwi rozwalil glowe. Po przewiezieniu do szpitala do Radomia przez okolo tydz lekarze nie potrafili stwierdzic czemu jest nieprzytomny i w dodatku i niewydolny oddechowo.Po powtorzeniu kolejnych badan okazalo sie ze mial rozlegly udar niedokrwienny,ktory spowodowal duze uszkodzenie mozgu.Lekarze nie daja szans na wybudzenie sie mojego taty. Dzisiaj dostalam telefon ze leczenie w ich szpitalu zostalo zakonczone i jutro przewoza go do innego w miejscu mojego zamieszkania. Nie wiem juz co mam robic jestem bezradna w tym szpitalu pewnie tez niedlugo stwierdza ze leczenie jest zakonczone wiec musze szybko znalezc jakis osrodek dla osob w takim stanie jak moj tata sama czy moze szpital mi pomoze? Bardzo prosze o jakas rade moze ktos z Panstwa wie cos na ten temat.

  2. Marek
    Czerwiec 11, 2011 | 13:33

    wstrząsające, szczere i prawdziwe słowa
    nie od dziś wiem, że leczyć się trzeba samemu, ale z drugiej strony trudno mieć wiedzę lekarzy (gorączka np. w większości chorób jest pozytywnym objawem)

  3. Kinga
    Czerwiec 13, 2011 | 13:37

    Medycyna dzieli człowieka na poszczególne obwody, układy. Brak całościowego podejścia, wąskie specjalizacje pozostawiają zbyt duże dziury, które najwidoczniej nikogo nie interesują, tym bardziej skoro NFZ nie płaci…
    Pozdziwiam Alę za szybkie działania i za to że pomimo tragicznego finału, dzieli się nimi.

  4. Anna
    Lipiec 28, 2011 | 07:46

    Witam
    moja babcia również jest w śpiączce, miała rozległy zawał serca. My z mężem i sąsiadem sami ją reanimowaliśmy 20 minut tyle czekaliśmy na pogotowie. Wczoraj mija tydzień jak jej nie ma w domu. Ciągle jest w śpiaczce. Na początku sama oddychała, od dwóch dni jest podłączona do respiratora, gorączkuje. Dopiero od wczoraj jest ochładzana kompresami, wentylatorem. Najpierw została przewieziona do Kliniki Kardiologicznej gdzie leżała na oiomie a teraz od dwóch dni jest na oddziale anestezjologi intensywnej terapi. Na początku reagowała na mój głos znaczy puls jej się podnosił jak do niej mówiłam, również miała drgawki, ruszała ręką, powiekami ale nadal była nieprzytomna, od wczoraj lekarz mówi że jest w bardzo głębokiej śpiączce. Każą czekać tylko nie wiadomo na co… liczyć się takźe ze śmiercią. Mamy cały czas nadzieję że nastąpi cud. Współczuję każdemu kto również musi takie coś przechodzić. Najgorsze jest to czekanie.

    • Olasinska Irena
      Marzec 13, 2014 | 22:39

      Mój mąz jest 90 godzin po rozległym zawale serca. Zatrzymał sie równiez oddech. Reanimowany byl przez nas 12 minut do przyjazdu karetki, nastepnie reanimował go zespol karetki,oddechu nie odzyskal zabrany został na ojom do Kalisza(70km) Do dzis lezy w śpiaczce nie ma zadnej reakcji.Lekarze twierdzą ze stan jest bardzo cięzki i trzeba liczyc sie z najgorszym.Dziś do tchawicy podłaczyli rure do oddychania. Prosze powiedzcie mi jakie moga byc szanse że maż mi sie wybudzi. Nieważne jest dla mnie z jakimi zmianami neurologicznymi. Prosze o kontakt i otuche.

      • aga
        Kwiecień 9, 2014 | 10:26

        MOCNO PANI WSPÓLCZUJE,BO WIEM PRZEZ CO PANI PRZECHODZI,MÓJ TATA BYŁ W SPIACZCE PRZEZ PÓL ROKU TEZ PO ZATRZYMANIU SERCA I KRAZENIA BYŁO TO W 208R JUZ WTEDY ZNALAZŁAM ARTYKUŁ O HIPOTERMII JAK ZAPYTAŁAM LEKARZY DLACZEGO TATA NIE JEST TAK LECZONY TO LEKARZE UCIEKLI,BO NIE WIEDZIELI NAWET O CZYM MÓWIE DOPIERO NA DRUGI DZIEN ,PEWNIE PO SPRAWDZENIU W INTERNECIE POWIEDZIELI ZE TO PRAKTYKANT COS SOBIE PRAKTYKOWAŁ BO TAK SIE NIE LECZY,JUZ WTEDY LECZYLI TAN NA SLASKU W OHOJCU ROZMAWIAŁAM Z TAMTYM LEKARZEM I TO JEST JEDYNA SZANSA NA POWRÓT DO ZDROWIA,NIESTETY WIEKSZOSC SZPITALI NAWET DZIS TEJ SZANSY NIE DAJE,MÓJ TATA BYŁ BEZ ODDECHU OKOŁO 6-7MIN I SIE NIE WYBUDZIŁ,TERAZ MAM W SPIACZCE BABCIE I NIE WUERZE JUZ W CUDA,LEZY W TYM SAMYM SZPITALU I O ILE ODZDZIAŁ JEST NOWY Z NAJNOWSZYM SPRZETEM,TO METODY LECZENIA TE SAME,WIDZE PODOBNE REAKCJE,JAK U TATY MINĄŁ JUZ TYDZIEN I NIC.DLATEGO BARDZO WSPÓLCZUJE ,DOSKONALE PANIA ROZUMIEM,ZYCZE PANI ABY PANI MAZ WRÓCIŁ DO ZDROWIA

  5. Meg
    Sierpień 13, 2011 | 07:15

    Moja mama od wczoraj w szpitalu, skarżyła się na ból głowy, potem zasnęła? Nieprzytomna, szczękościsk, nie reaguje na bodźce , jest na obserwacji, dostaje kroplówki to wszytko, w badaniu tomograficznym głowy nie ma zmian…

  6. Jan Źrebiec
    Sierpień 13, 2011 | 21:37

    O hamowaniu reakcji zapalnych napisałem tu:

    http://agepo.pl/2011/07/zloto-i-srebro-%E2%80%93-recepta-na-trudne-czasy-czyli-o-przerobieniu-krugerranda-na-wykalaczke/#comments

    W celu szybkiego podania powinny być opracowane płyny infuzyjne zawierające złoto w odpowiednim stężeniu.
    Przed odkryciem antybiotyków sepsę leczono podawaniem azotanu srebra. Przy dużych dawkach wywoływało to srebrzycę, jednak wiele osób dzięki temu przeżyło. Obecne preparaty nanokoloidalne mają złoto czy srebro w dawkach dietetycznych, więc oczekiwanie na efekt terapeutyczny trwa ok. miesiąca zanim poziom złota osiągnie odpowiednią wartość.

  7. Zakład Opiekuńczo - Leczniczy dla Dzieci i Młodziezy
    Styczeń 13, 2012 | 18:21

    Szanowny Państwo

    Chciałabym poinformować Państwa o naszym Zakładzie Opiekuńczo – Leczniczym dla Dzieci i Młodzieży ” Radosne Serce ” i hospicjum stacjonarnym . W związku z rozbudową oddziału szpitalnego i ze zwiększonym kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia jesteśmy w stanie przyjąć większą ilość potrzebujących dzieci.
    Do Zakładu i hospicjum przyjmujemy dzieci od niemowlęctwa do 18 roku życia chore na różnego rodzaju ciężkie i przewlekłe choroby. Specjalizujemy się w opiece nad dziećmi karmionymi do- i pozajelitow,, również będące w śpiączce. Dzieci przyjmujemy na okres od kilkunastu dni do kilkunastu miesięcy.
    Zatrudniamy w pełni profesjonalny personel medyczny w tym : lekarza rodzinnego, neurologa, anestezjologa, psychologa, logopedę, diabetologa, wykwalifikowane pielęgniarki i rehabilitantów. Zapewniamy całodobową opiekę medyczna, farmakologiczną, rehabilitacyjną, dietetyczną.

    z wyrazami szacunku
    lek. med. spec.neurolog
    Grażyna Bednarczyk
    Tel. 602-571-597
    Więcej informacji : http://www.zol.rzeszow.pl
    NZOZ Bluemed
    35-323 Rzeszów
    ul. Kujawska 5

  8. bezsenny
    Maj 10, 2012 | 15:14

    http://niepospolitastudencka.blogspot.com/2012/05/to-tylko-spiaczka-jeszcze-nie-umarem.html Tekst o Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym Fundacji „Światło” w Toruniu: pacjenci, rodziny, personel.

  9. restart
    Maj 18, 2012 | 22:54

    Litości, Kobieto, lekarze nie mogli u Twojego Taty podejrzewać „śmierci pnia mózgu”, bo po śmierci pnia mózgu nie żyłby w stanie wegetatywnym, bo nie żyłby w ogóle. Śmierć pnia mózgu = śmierć po prostu. W stanie wegetatywnym pień mózgu jest właściwie jedyną lub jedną z niewielu prawidłowo funkcjonujących struktur mózgu, dlatego działają takie czynności, jak oddychanie czy wydalanie. Osoba interesująca się medycyną nie powinna wykazywać takiej ignorancji.

    • Alicja (Primanatura)
      Maj 19, 2012 | 17:09

      Lekarze podejrzewali, że zachodzi proces obumierania pnia mózgu. Śmierć to proces zachodzący. Po śmierci pnia mózgu jest tak, jak Pani pisze. W trakcie procesu umierania (postępujacego zanikania funkcji życiowych) pnia mózgu czynności wegetatywne moga jeszcze zachodzić.

    • Anonim
      Sierpień 2, 2012 | 16:35

      Pan krytykuje innych a sam jest ignorantem. Niech pan przestanie myśllic ze wszystko wie.

    • ewa15
      Sierpień 2, 2012 | 21:45

      witam restart,a czy ty masz wiekszy zakres wiedzy na ten temat? jezeli tak ,czy moge sie z toba skontaktowac emailowo ,potrzebuje porady .Dziekuje

      ewa

    • Piotr
      Sierpień 3, 2012 | 19:34

      -> restart: Na przyszłość proszę o grzeczniejszą formę. Inaczej usunę komentarz.

  10. Maria
    Październik 1, 2012 | 08:23

    Ja proszę o poradę mój mąż trafił do szpitala z ostrym zapaleniem trzustki…stan był poważny,problemy z nerkami, z układem krążeniowo-oddechowym, ale dopóki byłam w szpitalu było to opanowane. Po moim wyjściu serce męża zatrzymało się i myślę, że zanim pielegniarki to spostrzegły minęło trochę czasu, ponieważ doszło zdaniem learzy do głębokiego uszkodzenia mózgu. Oczywiscie lekarze twierdzą, że to niemożliwe. No to w takim razie jak to się stało…na medycynie się nie znam a przynajmniej nie aż tak bardzo.

    • Alicja (Primanatura)
      Październik 3, 2012 | 09:01

      Bardzo mi przykro. Proszę nie tracić wiary. Niestety przy podawaniu leków ( a takowe na pewno w dużych ilosciach podawano Pani mężowi, aby opanować chorobę pierwotną) zawsze istnieje ryzyko wstrząsu anafilaktycznego, który powoduje zatrzymanie krążenia i oddychania. Być może tak właśnie się stało :(

  11. Aga
    Październik 3, 2012 | 11:12

    Witam serdecznie,
    19letnia córka mojej znajomej będąc nad morzem w lipcu utopiła się, po 15-30 minutach resuscytacji udało się przywrócić funkcje życiowe, jednak od tamtego czasu dziewczynka jest w śpiączce w stanie jak mówią lekarze wegetatywnym. Matka jest zrozpaczona, nie wie gdzie szukać pomocy. Czy jest w Polsce jakieś miejsce w którym pomaga się wybudzać takich pacjentów. Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki.

    • P
      Listopad 7, 2012 | 18:52

      Jeżeli potrzebuje Pani jeszcze jakiś informacji proszę o kontakt e-mail kroko66(at)wp.pl

  12. figa
    Październik 14, 2012 | 14:54

    Mój kolega jest od kilku tygodni w śpiączce po nzk w skutek zatrucia alkoholem etylowym.Jest na własnym oddechu,już nie gorączkuje(bo był taki czas),reaguje na światło i na ból chyba też.Źrenice prawidłowo reagują na światło.Czy w takim przypadku jest szansa na wybudzenie?Jak my,jego znajomi i rodzina możemy mu pomóc?

    • Alicja (Primanatura)
      Październik 21, 2012 | 19:59

      Bardzo mi przykro. Wg mnie, zawsze jest szansa. Życie to coś więcej niż tyko mechaniczny przepływ krwi przez naczynia, produkcja hormonów, spalanie tlenu itd. Jest jeszcze aspekt niepoznany przez naukę. To on odpowiedzialny jest za, jak to medycyna nazywa. ” spontaniczne wyzdrowienia”. Nazwijmy to jednak wolą życia. To okreslenie dobrze odzwierciedla, ze wyleczenie w duzej mierze zalezy od samego chorego a nie jest dziełem przypadku. Warto zatem utrzymywac z kolegą stały kontakt: dużo przebywać z nim, rozmawiać, masować, a jeśli lekarze się zgodzą, włączyć fizykoterapię. Pozdrawiam!

  13. Krzych
    Listopad 21, 2012 | 17:41

    W dni temu babcia zemdlała i wymiotowała. Trafiła do szpitala na obserwację. 28 godzin temu po podaniu leków, w tym na uspokojenie (chyba nawet nie zapisanych do karty pacjenta) babcia zasnęła bardzo niespokojnym, nerwowym snem. Do tej pory nie udało się jej wybudzić. Oddycha sama. Raz reaguje na ból, mówi coś jak przez sen, ale nie otwiera oczu. Potem znowu ma okresy głębokiego snu. Ma 83 lata, wszystkie wykonane wyniki są dobre, jak na ten wiek, włącznie z tomografią mózgu… Lekarze i pielęgniarki szpitalne robią wrażenie czymś wystraszonych, pytani o stan babci, każą przygotować się na najgorsze. Po wytknięciu podania jakichś leków, skierowali właśnie babcię do szpitala wojewódzkiego na konsultacje neurologiczne. Czy można się gdzieś uzbroić w jakąś konkretną wiedzę, żeby walczyć o dalszą opiekę i próbę wybudzenia, a nie biernie czekać na rozwój wypadków, jak to zalecają w szpitalu powiatowym? Z góry dziękuję i pozdrawiam.

    • Alicja (Primanatura)
      Listopad 22, 2012 | 10:24

      Mam nadzieję, że Pana babcia ma się już dobrze. Zawsze warto prywatnie skonsultować się z innymi, niż prowadzący, lekarzami. Najlepiej przynajmniej z dwoma. Te dodatkowe opinie mogą naświetlić nowe możliwości, które lekarz prowadzący mógł pominąć.

      • Krzych
        Listopad 29, 2012 | 12:36

        Szpital wojewódzki doprowadził do wybudzenia po ok. 28-29 godzinach od „zaśnięcia”! Sukces. Ale diagnoza miażdżąca dla szpitala powiatowego – przedawkowanie leków uspokajających w trakcie pobytu w szpitalu powiatowym. Więc wychodzi na to, że prawie uśpili dementywną kobietę. Szkoda komentować… Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Babcia już w domu, odzyskuje siły po „leczeniu” w szpitalu.

        • Alicja (Primanatura)
          Listopad 29, 2012 | 17:25

          Życzę wzystkiego dobrego dla babci! I dla Pana z rodziną najlepsze pozdrowienia. To był dla Państwa bardzo trudny czas. Dziękuję za przekazanie tej wiadomości!

  14. Beata
    Listopad 27, 2012 | 19:27

    Mój wujek miał zator. Serce przestało pracować jednak udało się (po jakimś czasie) przywrócić pracę serca … na początku wujek był podłączony do respiratora teraz już oddycha samodzielnie jednak od 2 tygodni jest w śpiączce. Nie rusza się… czasami mam wrażenie jakby przymrużył oczy. Lekarze mówią że tak już pozostanie że nie ma szans na wybudzenie :(

  15. Romana
    Grudzień 20, 2012 | 09:53

    Od początku zeszłego tygodnia tata(59l.) skarżył się na oddychanie (leczony jest na oskrzela, astmę, płuca-jedno płuco funkcjonuje). W niedzielę 16.12.12r. został zabrany do szpitala na oddział pulmonologii w Radomiu.Stwierdzono stany zapalne na płucu.
    W nocy z niedzieli na poniedziałek miał zatrzymanie krążenia krwi ok. g.2 w nocy. Wiadomo pielęgniarki śpią, więc nie wiedzą ile był bez oddychania, podejrzewają ok 25 min. Zaczęto reanimację i uratowano go. Jest podłączony do respiratora. Ma sondę pokarmową. Wydala mocz ładnie, ale niestety nie reaguje na żadne bodźce. Miał wczoraj ( 19.12.12r) robioną tomografię, lekarze powiedzieli, że jest globalne uszkodzenie mózgu i szanse są znikome na wybudzenie, Temperatura ciała jest w zakresie 35.8 C do 37.1C.
    Czytałam o tej hipotermii. Dzisiaj już minęło ok. 80 godz. od zatrzymania krążenia.
    Przebywa w szpitalu w Radomiu, nie wiem czy tu jest profesjonalna opieka, jeżeli miałaby to pomóc mojemu tacie jestem w stanie przenieść go gdzieś i ponieść koszty transportu czy lekarstw bądź tej hipotermii.
    rkonarska(at)wp.pl

  16. TomS
    Grudzień 24, 2012 | 00:15

    Witam.
    Moja mama powoli umiera, widzę od ponad tygodnia jak traci siły, a wiem, że jeszcze walczy.
    Mama dostała NZK, odratowali ją po 15min. Wszystko działo się do południa w szpitalu, gdzie leżała na ograniczoną wydolność oddechową. Jestem wściekły, szpital w niedużym mieście charakteryzuje się tym, że wszyscy mają bierną postawę z ordynatorem OIOMU na czele. Widziałem się z Ordynatorem po tygodniu od kiedy mama leży pod respiratorem. Facet powiedział wprost, że mama mi umiera i nic się już nie da zrobić. Chciałem mu wspomnieć o leczeniu hipotermią, to mnie wyśmiał w stylu ” w internecie piszą bzdury”, powiedział, że media szkodzą pisząc i nagłaśniając przypadki „cudownego” wyjścia ze śpiączki po X latach. Ze to kłamstwo i takie rzeczy się nie zdarzają. Na koniec opowiedział mi historię o jakimś żużlowcu po wypadku, który leżał miesiąc i zmarł, a podczas sekcji w mózgu wypłynęła tylko sama gęsta brudna ciecz (to chyba tak mi na pocieszenie?). Ogólnie położył krzyżyk na mojej mamie….A ja widzę jak walczy, dzisiaj zrobiła dokładnie to samo co tydzień temu, otworzyła lekko powiekę, ustawiłem się tak aby mnie widziała, wyprężyła się podnosząc biodra i próbowała coś powiedzieć, wydała z siebie dźwięk przez rurkę i próbowała ją zepchnąć językiem. Na tyle jej dzisiaj starczyło sił. Tydzień temu otworzyła oba oczy, wyprężyła się i z 4-5 razy próbowała coś przekazać głosem. Wiem jedno nie jest wprowadzana w jakąś śpiączkę i nie podaje się jej leków usypiających itp. dlatego słyszy i czasami odzyskuje świadomość.
    Mama leży pod respiratorem, na pełnym oddychaniu przez to urządzenie (ustawiony na PPV), karmiona rurką przez nos. Jest dość mocno opuchnięta na buzi. Aktualne tętno na poziomie 130-140. Przez pierwsze 2-3 dni było około 90-95. Rytm oddechowy nadawany przez respirator to 12/min. Kilka dni temu mama dostała własnego oddechu. Widać było że, oddycha w rytmie 2x szybszym od respiratora, który wtedy jej bardzo przeszkadzał. Chodziła jej cała klatka piersiowa (bardzo mocno) i było widać rozchylające się nozdrze jednej dziurki od nosa podczas samoczynnego oddechu (w drugiej ma jedzenie), tętno bez zmian, rytm oddechowy na poziomie około 30/min (respirator cały czas podawał na 12). Myślałem że, to początek czegoś lepszego, ale lekarze uznali to za oddech cząstkowy (czy jakoś tak), zwiotczyli ją jeszcze bardziej i teraz znów oddycha całkowicie przez respirator. Widzę jak mama słabnie, a czuję że, można coś zrobić aby było lepiej. Kurdę, żadnej pomocy i wszyscy rozkładają ręce…..

  17. Sylwia
    Styczeń 8, 2013 | 19:20

    Mój wujek zemdlał w nocy w wigilię, pogotowie przyjechalo po ok.10min ale mieli problem z wyniesieniem Go bo to kawal chłopa. W szpitalu lekarz powiedział ze prawdopodobnie nie podano w karetce tlenu. Okaząło się ze to ropne zapalenie płuc. Odsączanie ropy zbijanie gorączki. Po kilku dniach wyniki tomografu- – nie wybudzi się już nigdy. Oddycha sam odłączą od aparatu wspomagającego i może umrzeć po minucie godzinie kilku dniach miesiącac lub latach. Naprawdę nie ma żadnej nadziei? Wujek leży w szpitalu w Niemczech.

  18. TOSIA
    Styczeń 27, 2013 | 15:59

    MAM NADZIEJĘ, ŻE POMOGĘ TYM, KTÓRZY SZUKAJĄ ODPOWIEDZI NA TEMAT HIPOTERMII. MÓJ SYNEK UTOPIŁ SIĘ WE WRZEŚNIU, NIE WIEM JAK DŁUGO BYŁ WE WODZIE. RESUSCYTACJA TRWAŁA 50 MIN. POWIODŁA SIĘ. NA OIOMIE LEKARZ POWIEDZIAŁ ŻE DZIECKO MA PH KRWI 6 I 31 STOPNI TEMPERATURY W ODBYCIE. SZANSE NA PRZEŻYCIE MINIMALNE.MIMO KRYTYCZNEGO STANU PO TRZECH TYGODNIACH WYSZLIŚMY Z OIOMU, PÓŹNIEJ ZACZĘŁY SIĘ PRĘŻENIA NA SUTEK NIEDOTLENIENIA MÓZGU TZW. BURZA WEGETATYWNA TRWAŁA 8 TYGODNI- TO BYŁY NAJGORSZE TYGODNIE MOJEGO ŻYCIA, ALE I TO PRZETRWALIŚMY W DUŻEJ MIERZE DZIĘKI NASTĘPCY PROF. TALARA- PROF. HAGNEROWI I JEGO PERSONELOWI. WSZYSCY LEKARZE SĄ ZGODNI CO DO JEDNEJ KWESTII HIPOTERMIA URATOWAŁA ŻYCIE MOJEGO DZIECKA, JA MYŚLĘ, ŻE TO SPRAWA BARDZIEJ NADPRZYRODZONA, JAK BARDZO CZEGOŚ SIĘ CHCE TO TRZEBA SIĘ O TO MODLIĆ. TERAZ TRWA REHABILITACJA, KTÓRA POWOLI NAPRAWIA CIAŁO, KTÓRE ZNISZCZYŁ MÓZG PODCZAS BURZY WEGETATYWNEJ.

  19. Czesław Kłosek
    Styczeń 28, 2013 | 12:37

    Morsuję intensywnie 0d 26 lat(mam 56 lat), od 10. lat wytrzymuje zanurzony po szyję z dłońmi nad wodą 15-26 minut. Pozostałe morsy traktują mnie jako „ciężką ekstremę”. Jest to hipotermia kontrolowana z dochodzeniem do siebie po blisko godzinie. W kriokomorze bezboleśnie dochodzę do 5 minut. Nie wiem, co to grypa, a jesli cos mnie nachodzi, zwalczam to syberyjskimi metodami w kilkanaście godzin; urodziłem się w 9 miesięcy po powrocie ojca z 6-letniej katorgi na Syberii.
    Wczoraj, po miesiecznej przerwie, zdecydowałem się na 30-minutową sesję w przeręblu przy lodowatym wietrze.
    Tylko wielkie doświadczenie i siła woli mnie uratowała przed dramatem! Pomagał mi 30-letni sportowiec, oklepywał, dodawał animuszu, ani słowem nie wspomniał o upokarzajacym wezwaniu lekarza. Wychodziłem z ciężkich dreszczy, zawrotów głowy z pomocą nacierania, starannego odziania się w termoaktywą odzież i szklanicy gorącego grzańca. Po wejściu do domu natychmiast zasnąłem na 2 godziny ciepło okryty przez najlepszą z żon, która o niczym nie wiedziała. Obudziłem sie jak MŁODY BÓG ! Dzisiaj czuje się jeszcze lepiej.
    Zaprawdę , powiadam wam ; co cię nie zabije, wzmocni cię.
    Sterowana hipotermia, w połączeniu z jogą, może czynić cuda !!!

  20. Anna
    Marzec 8, 2013 | 06:44

    Moja siostra jest w śpiączce od ponad tygodnia. Lerzy w domu i dostaje kroplowki, oddycha sama. Lekarze w Poznaniu nie wiedza co robic. Siostra od 3,5 roku choruje na raka mózgu-glejak. Ten ostatni był nieoperacyjny wiec leczyła sie chemia (nie w Polsce gdyż nie dawali jej juz szans) Prosze o informacje jeżeli ktoś zna takie przypadki i czy uda sie ze śpiączki wyjść i jak to zrobić? annaszturma@gmail.com

    • Anonim
      Marzec 23, 2013 | 13:18

      ze śpiączek doskonale wybudzał profesor Talar to był jego konik nie wiem czy teraz się tym zajmuje ale miał duże osiągnięcia

  21. Martyna
    Marzec 19, 2013 | 21:01

    Współczuje… :c

  22. Artur
    Marzec 19, 2014 | 18:48

    Mój brat obecnie jest w śpiączce, po dosyć mocnym niedotlenieniu mózgu, kiedy byłem zaraz po wypadku u niego miał około 35.1 stopnia celcjusza to i tak za mało do stanu hipotermii. Teraz mimo tego, że minęło 5 dni nadal występuje u niego krążenie i oddychanie. Ma połamane żebra dlatego też maszyna pomaga mu oddychać, tłukę się w łeb że piewszego dnia tego nie znalazłem może udałoby się namówić lekarzy by zastosowali jakieś leki obniżające temperaturę ciała i teraz byłoby lepiej. Brat znajduje się w niemieckim szpitalu w Lipsku, podobno Uniklinik jest jedną z lepszych klinik jeśli chodzi o takie stany, na dzień dzisiejszy jego stan jest określany już nie jako śpiączka farmakologiczna a stan śpiączki wywołany uszkodzeniami które zaszły podczas niedotlenienia, lekarze nie wiedzą dokładnie jak duże zniszczenia zostały dokonane przez to niedotlenienie, wiedzą tylko że pień mózgu funkcjonuje. To co mi mówią jest straszne jednak nie tracę nadziei. Z informacji jakie mi podali wynika, że mój brat ma uszkodzoną korę mózgową i partie mózgu odpowiedzialne za jego osobowość i analizę informacji. Nie wiem dokładnie w jakim stopniu, ale lekarze podejrzewają, że reaguje na bodźce słuchowe i dotykowe, jednak nie wzrokowe. Przez niedotlenienie komórki mózgowe obumarły i mózg zaczął puchnąć. Na zdjęciach z tomografu, pierwszego dnia widać że miejsce wewnątrz czaszki maleje, wczorajsze czyli po 4 dniach od wypadku pokazuje, że teraz nie ma już miejsca i rośnie ciśnienie. Lekarz powiedział mi, że najgorsze jest pierwsze 7-10 dni i ten okres czasu jest określany mianem okresu krytycznego, gdzie po tych 7-10 dniach nie może być gorzej bo obrażenia nie będą już większe. Teraz jeśli sprawdzi się dobry scenariusz, mój brat pozostanie w śpiączce, mogąc sam oddychać i krążenie będzie działało normalnie, jednak wyższe funkcje mózgu odpowiedzialne za to kim jest i jak postrzega świat pozostaną uszkodzone. Słyszałem gdzieś, że mózg potrafi tworzyć nowe wiązania między neuronami i nie jest „maszyną” ściśle spełniającą jakieś zadanie i niektóre jego partie mogą przejąć funkcje tych uszkodzonych części. Nie wiem ile w tym jest prawdy, jesli ktoś coś wie, ma jakieś informacje na ten temat proszę o pomoc. Z góry dziękuje.

  23. aga
    Kwiecień 9, 2014 | 10:39

    WITAM JESLI USZKODZENIA MÓZGU POWSTAŁY W WYNIKU WYPADKU CZYLI USZKODZENIA STŁUCZENIA MÓZGU,TO SA SZANSE ŻE MÓZG SIE ZREGENERUJE,JESLI NATOMIAST USZKODZENIA SA SPOWODOWANE PO ZATRZYMANIU AKCJI SERCA Z NIEDOTLENIENIA TO SZANSA NA WYBUDZENIE JEST PRAWDZIWY CUD ,JEST TO STRASZNIE CIEZKIE PRZEZYCIE DLA RODZINY,NAJGORSZA JEST BEZSILNOSC,ALE NIC NIE MOZNA ZROBIC .POZDRAWIAM I ZYCZE DUZO SIŁY BO BEDZIE PANU POTRZEBNA

Leave a Reply

Wanting to leave an <em>phasis on your comment?

Trackback URL http://www.primanatura.pl/spiaczka-i-co-dalej/trackback/


Zapraszamy do

SKLEPU

POLEĆ STRONĘ ZNAJOMYM!
copyright protected by myows