Omega-3 – dobre, bo szybko się psują, ale stosuj je zanim się zepsują!

Najkrótsza recepta na  zdrowe odżywianie?

Jedz to, co się szybko psuje, zanim się zepsuje.  Unikaj masowo produkowanej żywności, zakonserwowanej po to, aby miesiącami stać  na półkach sklepowych bez żadnych oznak zepsucia. Szczególną uwagę skieruj na oleje, które mają dostarczyć Ci cenne kwasy Omega-3.  Kupuj te, które jeszcze się nie zepsuły, choć są do tego zdolne w każdej chwili!

Jemy, żeby utleniać

Wszystko na Ziemi się utlenia. My też. Oddychamy i odżywiamy się po to, żeby utleniać. Tak zdobywamy energię.

Utlenianie komórkowe przebiega sprawnie, kiedy nasze paliwo – pokarm jest podatny na utlenianie. Nie może być zepsuty (już wcześniej utleniony) ani zakonserwowany, bowiem wówczas traci zdolność do łączenia się z tlenem.

Najszybciej utleniającym się pokarmem są oleje zawierające wielonienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny Omega-3.  Są ciągle chętne i gotowe do łączenia się z innymi związkami i pierwiastkami. I w tej właśnie gotowości tkwi ich potężna moc. Nic dziwnego, że stały się synonimem zdrowia. Ich energia wspomaga każdą komórkę ciała. Są niezbędnym składnikiem odżywczym, szeroko promowanym w mediach, na etykietach, ulotkach.

Chwyty reklamowe

Niestety nazwa „Omega-3” stała się obecnie pustym hasłem marketingowym eksploatowanym w marketingu tłuszczów spożywczych, jaj, a nawet kosmetyków. Hasło Omega-3, symbolizujące zdrowie ma przyciągnąć do produktu jak najwięcej osób. Jednak w wielu przypadkach w reklamowanych produktach znajdują się już nie kwasy Omega-3, ale ich utlenione formy, bardzo szkodliwe dla zdrowia. Mimo to nierzetelni producenci na etykietach umieszczają napis: „Omega-3”.

Tymczasem zdrowe Omega-3 to tylko te, które docierają do Twoich ust, w jak najbardziej naturalnej postaci, jak najświeższe. I koniecznie, na zimno! Aby oddziaływały prozdrowotnie, muszą być wyprodukowane i przechowywane z zachowaniem odpowiednich procedur. W przeciwnym razie ulegną zepsuciu.

Procedura nr 1 – tłoczenie na zimno

„Tłoczenie na zimno” to kolejny eksploatowany reklamowo termin, który ma zapewnić klienta o wysokiej jakości oleju. W opisach marketingowych jednego z  producentów polskiego oleju lnianego pojawia się temperatura rzędu 10 stopni Celsjusza. Mało kto doczyta wyjaśnienie tego producenta, że:

Olej lniany 10 – stopniowy oznacza, iż na każdym etapie dystrybucji olej nie posiadał wyższej temperatury niż 10 stopni C”. 

Marketingowe hasło oleju 10-stopniowego wywarło jednak na kliencie zamierzone wrażenie, jakoby olej został wytłoczony w 10 stopniach Celsjusza. A to nie jest możliwe. Bo tłoczenie na zimno odbywa się „na dość ciepło” :)

Prasy tłoczące wytwarzają ciśnienie i tarcie, które samoczynnie (bez podgrzewania z zewnątrz) podnosi temperaturę ziaren i wyciskanego z nich oleju. W efekcie olej wyciekający z „niskonakładowej” prasy małej tradycyjnej tłoczni ma temperaturę między 40-50 stopniami Celsjusza. I ta własnie temperatura uważana jest przez specjalistów od zdrowych tłuszczów za tłoczenie na zimno. W niektórych specjalistycznych tłoczniach na Zachodzie stosuje się specjalne technologie, dzięki którym obniża się temperaturę tłoczenia do ok. 20 stopni Celsjusza.. Ale tłoczyć dosłownie na zimno (w temperaturach ujemnych) się nie da!

Tłoczenie na zimno istotnie wpływa na jakość oleju, o ile nie zostanie on poddany poprzedzającym lub następującym po tłoczeniu procesom zwiększającym wydajność. A te odbywają się już w znacznie większych temperaturach.

Są producenci, którzy na przykład reklamują swoje oleje jako zimnotłoczone, choć w celu zwiększenia wydajności ziarna, przed tłoczeniem zgnietli je i wymieszali z nieorganicznym rozpuszczalnikiem, po czym podgrzewali w temp. 55 do 65 stopni. Po wytłoczeniu konieczne jest odparowanie rozpuszczalnika, bo jest nim trujący hexan lub heptan. Odparowanie przeprowadza się  w temp. 150 stopni. Ale skoro samo tłoczenie odbyło się na zimno, nieuczciwy producent uważa, że na etykiecie może zamieścić taką informację. Nieświadomy klient zadowoli się niską ceną (bo korzystanie z rozpuszczalników znacznie zwiększa ilość uzyskanego oleju), ale nie dostanie produktu, jakiego oczekiwał.

Procedura nr 2 – ochrona przed światłem i tlenem

Gdy temperatura tłoczenia zwiększa się o 10 stopni Cesjusza, reaktywność kwasów Omega-3 zwiększsa się dwukrotnie. Gdy temperatura zwiększa się o 20 stopni – reaktywnośc zwiększa się czterokrotnie itd. Jednakże dopiero, gdy temperatura osiąga 160 stopni Celsjusza reaktywnośc oleju jest wymierna. Temperatura pokojowa nie jest zatem problemem, o ile olej został zabezpieczony przed dostępem dwóch znacznie groźniejszych niszczycieli kwasów Omega-3- światła i tlenu.

Najbardziej destrukcyjnym czynnikiem dla kwasów Omega-3 jest światło.

Gdy olej zostanie poddamy działaniu tlenu w obecności światła, utlenianie zwiększy się  tysiąc razy bardziej niż w ciemności.  Jeśliby olej był butelkowany w normalnej atmosferze, to w butelce o pojemności 250 ml znajdzie się przynajmniej 6  000 000 000 000 000 000 ( 6 trylionów) cząsteczek tlenu, czyli 12 trylionów atomów tlenu, a każdy z nich pd wpływem światła stanie się wolnym rodnikiem niszczącym kwasy Omega-3. A gdy do tego  podniesiemy temp. o 10 stopni – utlenianie zwiększy się 2 tysiące razy!

Niszczenie kwasów Omega-3 może rozpocząć się już w chwili wytłoczenia ich z ziaren, jeśli wyciekający z prasy olej nie zostanie zabezpieczony przed działaniem światła i tlenu. Każdy jeden foton docierający do oleju inicjuje średnio 30 tysięcy  łańcuchowych reakcji, które deformują molekuły kwasów nienasyconych. W każdej sekundzie do oleju niechronionego przed światłem docierają tysiące fotonów. Zdrowe kwasy tłuszczowe ulegają wówczas niekontrolowanym przemianom, w wyniku czego powstają związki bardzo niebezpieczne dla zdrowia.

Najlepszą gwarancją tego, że olej zawierający kwasy Omega-3 przysporzy nam  zdrowia, jest bezwględne chronienie go przed światłem od momentu wytłoczenia, do momentu, gdy pojawi się w naszych ustach.

Świadomi producenci wiedzą o tym i nie tylko tłoczą oleje w ciemności w atmosferze beztlenowej, ale je także butelkują w takich warunkach. Ciemne, szczelnie zakręcone  butelki, nie zawierające tlenu, powstrzymają niekorzystne przemiany chemiczne w oleju do czasu otwarcia butelki nawet w temperaturze pokojowej, o ile będą chronione od światła.

Świadomie wyprodukowany olej lniany zachowa swoje właściwości przez ok. 3 miesiące, ale po zamrożeniu może bez szwanku na jakości przetrwać 3-5 lat. Ważne tylko, aby zamrozić go swieżego, minimum miesiąc przed utratą ważności!

Po otwarciu butelki olej koniecznie trzeba umieścić w lodówce i wyciągać go z niej tylko na chwilę. Po każdym użyciu zakręcić szczelnie.

W przypadku oleju lnianego, po otwarciu butelki powinno się go spożyć szybko – najlepiej do 4 tygodni.

Nie zrażaj się, czytaj etykiety

Od czasu do czasu pojawiają się w mediach wstrząsające nagłówki, jak ten:

„Kwasy omega-3 zwiększają ryzyko raka
Nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 w suplementach zwiększają o 71 proc. ryzyko wystąpienia najbardziej agresywnych postaci raka prostaty – twierdzą naukowcy z USA. Nie szkodzi jednak jedzenie ryb, nawet w dużych ilościach.” źródło: www.medonet.pl
 

Nie dziwi mnie to wcale. Nieuczciwi producenci sprzedający kapsułki ze zjełczałymi olejami mogą podpisywać je jako suplementy Omega-3. Kiedyś przecież te oleje zawierały zdrowe kwasy Omega-3.  Ale długo czekały w cysternach na kupca i się w międzyczasie utleniły. Mit Omega-3 jednak pozostał.

Mitologia przerosła naukę. Mit o Omega-3 stał się ważniejszy niż samo Omega-3. Mit olejów tłoczonych na zimno – ważniejszy niż istota tłoczenia na zimno.   W imię oszczędności, wydajności, wygody, zysku…  Niestety ze szkodą dla nieświadomego konsumenta…

Czy to znaczy, że nie należy kupować produktów z Omega-3? Ależ nie! Omega-3 są konieczne dla zdrowia i ten fakt pozostaje niezmienny.  Musimy je dostarczać z pokarmem.   Trzeba jednak czytać etykiety i nauczyć się rozróżniać produkty zdrowe od niezdrowych. Na przykład: margaryna z Omega-3, która „świetnie nadaje się do smażenia”. Czy to naturalne? To niemożliwe!

Ten wpis został opublikowany w kategorii O składnikach diety dr Budwig, tłuszcze są ważne i ważniejsze czyli Omega-3-6-9, Zdrowa dieta i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Omega-3 – dobre, bo szybko się psują, ale stosuj je zanim się zepsują!

  1. Zajęczak pisze:

    Czy olej z orzecha włoskiego z przezroczystej (niestety!) butelki posiada jeszcze jakąś wartościową dla organizmu ilość omega-3 w dawce typu 1-2 łyżki?

  2. Lucyna pisze:

    Skoro olej tłoczony na zimno może być legalnie po tłoczeniu ogrzewany, to chyba zadowolę się samym sieminiem. Kupiłam w aptece tran o terminie ważności ponad 2 lata, smakuje paskudnie i zaczynam wątpić, czy jest dobry dla zdrowia.

  3. Artur pisze:

    A co z siemieniem lnianym jako źródłem omega-3? aby omega-3 się nie utleniły należałoby podać świeżo zmielone siemię w zimnej postaci. Natomiast żeby nie powstał toksyczny cyjanowodór należałoby zalać gorącą wodą siemię co z kolei przyspiesza proces utleniania omega-3?
    jakaś rada? :)

    • Alicja (Primanatura) pisze:

      Proponuję zaufać dr Budwig, która nitrylozydy siemienia uznała za bardzo pożądane w diecie (podobnie jak nitrylozydy w pestkach moreli – tzw. witamina B17, amygdalina) i stosować bez obaw świeżo mielone siemię lniane w ilości 2-4 łyżki dziennie jako dodatek do porannego musli z pastą dr Budwig lub jako dodatek do soków (np. soku z ananasa lub papai) lub szampana! Synergiczne współdziałanie:

    • nitrylozydów oraz aminokwasów siarkowych z pasty
    • nitrylozydów i kwasów owocowych
    • nitrylozydów i alkoholu
    • niesie wg dr Budwig wiele korzyści zdrowotnych, co potwierdza praktyka. Na przykład ostatnie wymienione połączenie jest niezwykle skutecznym naturalnym środkiem przeciwbólowym, które pozwala nawet chorym cierpiącym na bóle nowotworowe zrezygnować z morfiny… Zatem nie bójmy się siemienia, o ile nie jemy go kilogramami :) Więcej na ten temat może Pan przeczytać tutaj: Dieta dr Budwig ? czy siemię lniane jest toksyczne?