Lecznicza dieta dr Budwig

Upowszechnianie wiedzy o diecie dr Johanny Budwig w Polsce zaczęliśmy z mężem już w 2002 roku. Wtedy jeszcze pod adresem internetowym firmy teścia: www.abee.linart.pl. W tym czasie nie było żadnych źródeł, z których można było czerpać wiedzę o antyrakowej diecie z serka i oleju lnianego w języku polskim. Tymczasem mój teść, u którego wykryto guza nerki, już od 2 lat stosował ją z powodzeniem (jego 12-letnią historię leczenia opisałam tu: Historia Bogdana się kończy). Czytaj dalej Lecznicza dieta dr Budwig

Historia Bogdana się kończy

 

Mój teść Bogdan nie żyje. Zmarł 24 lipca 2012 roku. To dzięki niemu mój mąż i ja zwróciliśmy uwagę na medycynę alternatywną i poznaliśmy dietę dr Budwig. W 2000 roku Bogdan usłyszał bowiem diagnozę: guz nerki prawej. Komentarz lekarza brzmiał: “Ma Pan 3 miesiące życia.”  Częściowo początek tej historii opisałam tutaj:  Dieta dr Budwig – dlaczego ją promujemy.  Oto cała historia Bogdana.

Czytaj dalej Historia Bogdana się kończy

Dieta dr Budwig – historia pana T.

Wiele osób pyta, czy znam kogoś, kto wyleczył się z przerzutów do wątroby. Załączam poniżej autentyczny list.  Starszy pan, którego przypadek jest w nim opisany w liście, zmarł – bodajże – w 201o  roku. Proszę jednak zwrócić uwagę, że choroba została zdiagnozowana znacznie wcześniej, a wątroba i trzustka praktycznie wyczyściły się w ciągu ok. 4 miesięcy od rozpoczęcia stosowania diety dr Budwig oraz suplementów.

Czytaj dalej Dieta dr Budwig – historia pana T.

Zaangażowanie chorego we własne leczenie

Nie ma nieuleczalnych chorób, są tylko nieuleczalni pacjenci”.
Dr John Raymond Christopher

Znam osoby, które chorowały na śmiertelne choroby. Wśród nich były i takie, które odniosły zwycięstwo nad chorobą, jak i takie, które zostały pokonane… Dziś jestem jeszcze bardziej utwierdzona w przekonaniu, że zarówno sukces, jak i porażka rodzą się z tego samego nasienia: własnego przekonania.

Czytaj dalej Zaangażowanie chorego we własne leczenie

Dieta dr Budwig – 10 przykazań diety

Pierwotnie spisałam 6 przykazań dietetycznych diety dr Budwig, jednak teraz – po 10 latach doświadczeń – aby jak najpełniej, a jednocześnie w sposób skondensowany przekazać jej ideę, bardziej odpowiedni okazał się dekalog. Po wydrukowaniu i przyklejeniu na lodówce, 10 przykazań może bardzo ułatwić pierwsze tygodnie dostosowywania się do diety leczniczej.

Czytaj dalej Dieta dr Budwig – 10 przykazań diety

O walce z chorobą Alzheimera, diecie dr Budwig, lucernie i diecie zgodnej z grupą krwi.

Poniższy artykuł przesłała nam 3 lata temu pani Krystyna Penkala. Na naszą prośbę, dzieli się w nim swoim doświadczeniem w walce z chorobą Alzheimera.
Pani Krystyno, jesteśmy bardzo wdzięczni za poświęcony czas!

Piszę te słowa z wewnętrznej potrzeby niesienia pomocy wszystkim tym, którzy jej bezskutecznie poszukują, pomocy w walce o zdrowie i godne życie dla swoich bliskich, dotkniętych ciężką “nieuleczalną” chorobą.

Mija dziesięć lat odkąd zmagam się z chorobą Alzheimera. To właśnie ta straszna choroba stała się udziałem mojej mamy i mnie jako jej opiekunki. Przez pierwsze osiem lat, zdając się na działanie tzw. medycyny konwencjonalnej, choroba rozwijała się można rzec książkowo, nie zostawiając wątpliwości, co do trafności postawionej diagnozy. Diagnozy przerażającej, bo niedającej szans na jakąkolwiek poprawę stanu zdrowia ani nawet na zatrzymanie postępów choroby.

W obliczu pogarszającego się stanu zdrowia, bezsilności oficjalnej medycyny, pomna swoich pozytywnych doświadczeń, a przez to darząca ogromnym zaufaniem naturalne metody lecznicze, ani na chwilę nie ustawałam w poszukiwaniu pomocy ze strony medycyny alternatywnej, opierającej się na leczeniu przyczyn, nie tylko skutków trawiących nas chorób. W listopadzie 2003 roku, kiedy to tak naprawdę straciłam nadzieję, niespodziewanie nastąpił przełom w leczeniu. Właściwie trafniej byłoby napisać odbicie od dna, ponieważ w tym czasie stan zdrowia psychicznego i fizycznego mojej mamy, dobiegał kresu swoich możliwości. Skrajne wycieńczenie organizmu i listopadowe chłody spowodowały rozwój zapalenia płuc. Po podaniu mamie serii antybiotyków, obserwując niestety tragiczne, wyniszczające skutki ich działań ubocznych, zdecydowałam się na leczenie infekcji metodą naturalną. Odstawiłam antybiotyki, a w ich miejsce zaczęłam podawać duże dawki czosnku, trzy razy dziennie po cztery, pięć świeżo roztartych ząbków (aby wykorzystać aseptyczne właściwości tego specyfiku, należy spożyć świeży czosnek, jednak nie wcześniej niż 15 minut po jego rozdrobnieniu, jest to jeden z najsilniej działających naturalnych antybiotyków).

W tym czasie był to z mojej strony akt rozpaczy, jednak jak się później okazało zrobiłam wreszcie coś naprawdę “mądrego”. Powoli, ale systematycznie zaczęły ustępować objawy zapalenia płuc. W tym samym czasie natknęłam się na książkę amerykańskiego lekarza, naturoterapeuty Petera J. D’Adamo pod tytułem “Jedz zgodnie ze swoją grupą krwi. Encyklopedia zdrowia”. Dzięki niej uzmysłowiłam sobie jak kardynalne dla naszego zdrowia jest prawidłowe odżywianie. Słowa Hipokratesa ? niech pożywienie będzie dla was lekarstwem a lekarstwo pożywieniem?, stały się dla mnie w pełni zrozumiałe. Więcej informacji na temat medycyny naturalnej znajdziecie Państwo na Primanatura.pl

Co znaczy prawidłowe odżywianie w kontekście najnowszych odkryć a w szczególności diety zgodnej z grupa krwi? Na to pytanie nie można odpowiedzieć jednym zdaniem. Przyzwyczajono nas do tego, że odżywianie i medycyna to dwie różne sprawy. Rzadko uzmysławiamy sobie, że to właśnie jedzenie, za pośrednictwem skomplikowanych procesów zachodzących w organizmie, ma wpływ na każdą z komórek naszego ciała. Grupa krwi nie jest obojętnym czynnikiem w tym procesie. Pełni miedzy innymi funkcję zaworu kontrolnego układu immunologicznego i trawiennego, nadzoruje zdolności organizmu do przetrwania i rozwoju. Autor diety w swoich książkach szczegółowo wyjaśnia mechanizm pozytywnego i negatywnego reagowania poszczególnych grup krwi na różne pokarmy. Wyjaśnia również szczegółowo naukowe i antropologiczne przesłanki do powstania czterech odrębnych grup krwi. Gdyby nie przemiany, jakie zaszły w strukturze krwi, nie przetrwałby gatunek ludzki. Każda z czterech grup ewoluowała pod wpływem rozwoju fizjologicznego gatunku ludzkiego i zmieniających się warunków klimatycznych. Grupa krwi odegrała znaczącą rolę w procesach adaptacyjnych, które w toku ewolucji uzbrajały nasz system odpornościowy przeciwko nowym wirusom i bakteriom, przystosowywała czuły system trawienny człowieka do nieznanych mu dotąd pokarmów. Tak, więc grupa krwi stanowi swego rodzaju dziedzictwo decydujące o naszej indywidualności.

W tym miejscu pozwolę sobie wrócić do historii mojej mamy. Zaczęłam ściśle i rygorystycznie stosować zasady diety zgodnej z grupa krwi, licząc na to, że chociaż spowolnię lub zatrzymam postęp choroby. Teraz, po prawie dwóch latach od jej zastosowania, mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że następuje jej powolny regres. To nie chwilowa poprawa zdrowia, to stały, systematyczny do niego powrót. W przeciągu kilku miesięcy dietetycznej kuracji stało się oczywiste, że przyjmowane wcześniej przez mamę lekarstwa psychotropowe byłyby tylko zbędnym balastem zatruwającym jej organizm. Ostre objawy choroby psychicznej zupełnie ustąpiły i tak jest do dziś. Powoli mama wyrywa się z objęć demencji, staje się coraz bardziej komunikatywna, zaczyna na nowo rozumieć i interesować się otaczającym ją światem.

W marcu tego roku natknęłam się na stronę internetową Pani Alicji Krzywańskiej (Primanatura). Z wielkim zainteresowaniem przestudiowałam zamieszczone tam materiały. Moją szczególną uwagę zwróciła dieta dr Budwig. Stała się ona dla mnie kolejnym potwierdzeniem na to, że dzięki diecie można pokonać nawet najgroźniejszą chorobę. Od kwietnia stosuję kanony żywieniowe tej diety w powiązaniu z dietą zgodną z grupa krwi. W praktyce oznacza to wyłączenie z jadłospisu niektórych zalecanych przez dr Budwig pokarmów a niewskazanych ze względu na grupę krwi. W przypadku grupy ?A?, bo taką ma moja mama, jest to rezygnacja na przykład z ziemniaków, pomidorów, papryki, pomarańczy, mandarynek, bananów, na rzecz brokułów, marchwi, pietruszki, cebuli, pora, czosnku, grapefrutów czy cytryn. Lista pokarmów jest oczywiście o wiele dłuższa, te wymienione przeze mnie stanowią tylko przykład na negatywne lub pozytywne oddziaływanie pożywienia na organizm w zależności od posiadanej grupy krwi. Trudno mi autorytatywnie stwierdzić, że jest to najsłuszniejsze rozwiązanie, ale na pewno nie osłabia działania ani jednej, ani drugiej kuracji zdrowotnej. Mam nadzieję, że jest wręcz przeciwnie, bo efekty są nadspodziewanie dobre. Coraz częściej mama mile mnie zaskakuje niebywałą od kilku lat jasnością umysłu. Na razie są to chwile, ale chwile piękne, powtarzające się coraz częściej i trwające coraz dłużej.

Pasta dr Budwig, oprócz niezaprzeczalnych walorów zdrowotnych, okazała się bardzo smaczna, daje mi wiele nowych możliwości kulinarnych, których nie miałam stosując tylko dietę grupy krwi. Znakomicie zastępuje mi śmietanę czy majonez, a przez to wzbogaca jadłospis o potrawy, z których dotychczas musiałam zrezygnować. Świetnie nadaje się do mizerii z ogórków, stanowi bazę sosów do surowych i gotowanych jarzyn, koktajli z truskawkami czy jagodami. Wraz z czosnkiem, kiełkami lucerny, poppingiem z amarantusa lub otrębami owsianymi jest smacznym, leczniczym śniadaniem dla osób z grupą krwi ?A?.

W tym miejscu chciałabym zachęcić do regularnego spożywania kiełków z ziaren zbóż. Są one niezwykle cennym źródłem witamin i składników mineralnych. Łatwo można je wyhodować w domu. Znali je już bardzo dawno temu mieszkańcy Dalekiego Wschodu i z powodzeniem wykorzystywali przyrządzając różne potrawy. Kiełki dostarczają organizmowi to, co niezbędne do prawidłowego funkcjonowania – wiele witamin m.in. A, C, PP a także składników mineralnych ? potas, żelazo, cynk, magnez, fosfor. Kiełki zawierają tych składników więcej niż ziarna, z których zostały wyprodukowane. Dodatkowym plusem przemawiającym za kiełkami jest to, że są bardzo dobrze przyswajalne przez organizm i lekkostrawne. Kiełki lucerny (alfalfa) zawierają rzadko występującą w roślinach witaminę B12, poza tym są bogate w witaminy A, C i D oraz lecytynę. Poprawiają pamięć, mają właściwości pobudzające.

Kiełki rzodkiewki dzięki dużej ilości witaminy C podnoszą odporność organizmu. Zawierają dużo siarki, dlatego wpływają korzystnie na stan skóry, włosów i paznokci. Kiełki pszenicy obfitują w żelazo, miedź, witaminę B6. Są wskazane dla osób zmęczonych i zestresowanych, poprawiają trawienie. Kiełki soczewicy zawierają dużo żelaza, magnezu i witaminy C. Dobrze wpływają na stan zębów. Kiełki soi są wyśmienitym źródłem żelaza, witaminy C i B1. Regularne ich zjadanie koi nerwy, dodaje energii i apetytu. Kiełki słonecznika mają dużo cynku i żelaza. Najkorzystniej jest hodować je samemu, bo są zawsze pod ręką i zawsze świeże. Najwygodniej to robić w specjalnym pojemniku, z nasion niezaprawianych chemicznie, dostępnych w sklepach ze zdrowa żywnością. Do mojej hodowli wybieram oczywiście tylko te nasiona, które są zgodne z mamy grupą krwi.

Na szczególną uwagę i szersze omówienie zasługują wspomniane już wcześniej kiełki lucerny, z których walorów zdrowotnych mogą korzystać wszyscy, za wyjątkiem osób o grupie krwi ?0?. W medycynie ludowej od dawna wykorzystywano niezwykłe właściwości lecznicze lucerny, powszechnie kojarzonej raczej z rośliną pastewną. Obecnie badania naukowe potwierdzają, że części lucerny znajdujące się nad ziemią, a zwłaszcza jej liście, zawierają znaczne ilości beta karotenu, witamin B, C, D, E i K oraz soli mineralnych: potasu, żelaza, wapnia i fosforu. Te dwa ostatnie składniki są bardzo pożyteczne dla kości i zębów. Dzięki wysokiej zawartości chlorofilu lucerna ma także działanie odtruwające. Angielska nazwa lucerny brzmi alfalfa. To słowo pochodzenia arabskiego znaczy ojciec i prawdopodobnie ma związek z jej nadzwyczajnym działaniem wzmacniającym i leczniczym. Z sukcesem można ją stosować przy ostrych i przewlekłych zaburzeniach trawienia. Pomaga w leczeniu wzdęć, wrzodów i braku apetytu, ponieważ, podobnie jak surowa kapusta, jest bogata w witaminę U. Alkalizujące właściwości lucerny wykorzystuje się do leczenia wrzodów trawiennych powstających w miejscach, w których błona śluzowa traci odporność na trawiące działanie kwasów żołądkowych (w przełyku, żołądku lub w jelicie). Działanie to wspiera węglan magnezu, często dodawany do nowoczesnych preparatów.

Lucerna zawiera też substancje przeciwgrzybicze, dlatego wzmacnia działanie bakterii Acidophilus. Lucerna jest dobrym, naturalnym środkiem przeczyszczającym, moczopędnym i obniżającym gorączkę. Poznano również jej działanie zapobiegające powstawaniu wola (powiększeniu tarczycy). Lucerna wspomaga wchłanianie i przyswajanie węglowodanów, białka, wapnia, żelaza i innych pierwiastków śladowych. Lucerna lub jej wyciąg, działa szczególnie korzystnie na osoby w starszym wieku. Wzmacnia system immunologiczny, spowalnia proces starzenia się. Zwiększa siłę życiową, wydolność fizyczną, zapewnia lepszy sen. Lucerna wspomaga leczenie ostrego i przewlekłego zapalenia pęcherza moczowego lub prostaty, zmniejsza też bóle reumatyczne i wspomaga laktację. Swoje działanie rozwija powoli, ale jest ono gruntowne. Lucerna zawiera duże dawki witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, być może, dlatego połączenie kiełków z pastą dr Budwig opartej przecież na oleju lnianym, daje u mojej mamy tak dobre rezultaty lecznicze.
Dłuższa kuracja może spowodować kumulację witamin, dlatego po 2-3 miesiącach należy zrobić w niej miesięczną przerwę.

Biolog, Frank Bouer, nazwał lucernę wielkim uzdrowicielem. W zielonych liściach tej rośliny odkrył osiem enzymów niezbędnych dla naszego organizmu. Ponadto stwierdził, że w 100 gramach lucerny zawarte jest 8000 j.m.  witaminy A oraz od 20000 do 80000 j.m. witaminy K. Ta druga wspomaga krzepnięcie krwi i zapobiega zbyt dużej utracie krwi podczas miesiączkowania. Również osobom, które często miewają krwotoki z nosa, może pomóc witamina K, zawarta na przykład w wyciągu z lucerny. Długo trwająca biegunka może być jednym z objawów niedoboru witaminy K. Osoby zażywające leki zmniejszające krzepliwość krwi (tzw. antykoagulanty), bez konsultacji z lekarzem nie powinny stosować preparatów zawierających witaminę K.

Całkiem niedawno przeczytałam w jednym z artykułów stwierdzenie, że choroba Alzheimera jest chorobą szoku oksydacyjnego. Przed szkodliwym wpływem oksydantów bronią organizm, tak zwane antyutleniacze. Słowa te stanowią potwierdzenie na słuszność podjętej i prowadzonej przez ze mnie kuracji leczniczej, obfitującej w błonnik, będący miotłą do wymiatania zanieczyszczeń pokarmowych, w antyutleniacze takie jak czosnek, cebula , brokuły, produkty z mąki z pełnego przemiału oraz w zieloną herbatę, stanowiącą sposób na porcję pełną przeciwutleniaczy, których moc wielokrotnie przewyższa pod tym względem, działanie witaminy C.

Na zakończenie muszę wspomnieć o pozytywnych skutkach zdrowotnym, jakich doświadczyłam osobiście, poprzez eliminację produktów żywnościowych, zawierających bezpośrednio w swoim składzie chemiczne dodatki konserwujące, poprawiające smak czy wygląd. Parę lat temu przez prawie pół roku cierpiałam na chroniczną biegunkę. Nie wiem, jaki byłby tego finał, gdybym przypadkiem nie natrafiła na listę szkodliwych dodatków żywnościowych. Po jej przestudiowaniu dotarło wreszcie do mnie, że większość z nich jest albo rakotwórcza, albo utrudniająca przemianę materii. Zrobiłam sobie ?rachunek sumienia? i zrezygnowałam całkowicie z żywności tak ?wzbogaconej?. Po tygodniu wiedziałam już, że był to strzał w dziesiątkę. Stopniowo wszystkie nieprzyjemnie objawy choroby ustąpiły. Jednak nawet teraz po kilku latach od opisanej sytuacji, muszę się ich bezwzględnie wystrzegać. Chemiczne zanieczyszczenie żywności jest zmorą naszych czasów, trudno nie wpadać w tego typu pułapki, zapewniam jednak, że warto je wyeliminować z codziennej diety, dając w ten sposób odpocząć wątrobie i tak już nadmiernie obciążonej przez zanieczyszczenia z gleby, powietrza czy wody.

Nie ukrywam, że propagowany przez ze mnie sposób na uzyskanie i utrzymanie dobrej kondycji zdrowotnej, pochłania wiele czasu, wymaga cierpliwości, dużego samozaparcia i walki z nałogiem złego jedzenia. Jestem przekonana, że w ten sposób można skutecznie walczyć nie tylko z chorobą Alzheimera, ale także z wszystkimi innymi chorobami cywilizacyjnymi, takimi jak nowotwory, Parkinson, choroba niedokrwienna serca czy cukrzyca. Gorąco wszystkich do tego zachęcam, bo o zdrowie trzeba nieustannie zabiegać, często walczyć o jego odzyskanie, jak napisał nasz narodowy wieszcz Jan Kochanowski ” szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakuje, aż się zepsuje”. Podobno zdrowie to nie wszystko, ale na pewno wszystko bez zdrowia, to nic.

Z poważaniem
czytelniczka Primanatury
Krystyna Penkala

Dieta dr Budwig – uwagi o źródłach

Uwagi te są istotne dla osób stosujących dietę w celach leczniczych.

Polski internet dowiedział się o diecie dr Budwig dzięki nam :) Przeczytaj dlaczego polecamy dietę dr Budwig.

Pierwsze artykuły na temat diety dr Budwig pisaliśmy wraz z mężem już w 2003 roku na tej oto witrynie. Zobacz jak wyglądały w 2004 roku: archiwalne wpisy Primanatury. Bardzo szybko rozpowszechniły się w internecie i były wielokrotnie kopiowane  na różnych stronach internetowych. Oczywiście bez naszej zgody.

Nasze pierwotne teksty zawierają wiele nieścisłości: na początku nie dysponowaliśmy tak szczegółową wiedzą, jak obecnie i sami zrobiliśmy wiele błędów stosując dietę dr Budwig w praktyce. Na przykład: początkowo w pierwszy dzień diety zalecaliśmy wypić 250 ml oleju lnianego zamiast zjedzenia z sokami 250 g zmielonego siemienia. Wyniknęło to zarówno z niedostatecznie kompletnych wówczas obcojęzycznych źródeł, jak i braku zrozumienia samej metody. W momencie, gdy orientowaliśmy się, że jakieś zapisy na naszych stronach są błędne, modyfikowaliśmy je.

Na początku 2010 roku, po 10 latach stosowania diety dr Budwig w praktyce, zrewidowałam treść wszystkich naszych artykułów na jej temat. Tym razem w bardzo dużym zakresie. Zarówno zmiany, jak i dodatkowe wyjaśnienia oparłam na wskazówkach z ostatniej książki dr Budwig pt. “Cancer – The Problem and The Solution” wydanej przez Nexus GmbH, w październiku 2005.

Zobacz: Cancer – The Problem and the Solution

Zobacz: bibliografia na temat diety dr Budwig

Niestety, dla osoby niedoświadczonej, książki dr Budwig nie są wystarczającym źródłem wiedzy na temat tego, jak zastosować dietę w praktyce,  krok po kroku. Dlatego tak ważne jest korzystanie z wiedzy tych, którzy mają doświadczenie w prowadzeniu diety.

Mam nadzieję, że na tych stronach znajdą już Państwo odpowiedzi na większość wątpliwości, jakie pojawiają się w trakcie prowadzenia diety. Nadal będę skrupulatnie zgłębiać temat, zatem powstaną nowe wpisy. Niestety nasze historyczne artykuły skopiowane na wielu innych stronach długo pozostawały i często nadal pozostają  bez zmian, dlatego nie zezwalam już na przeklejanie zamieszczonych tutaj tekstów na inne strony internetowe czy też do innych publikacji,

ponieważ

w przypadku leczniczego zastosowania diety dr Budwig, ważne jest systematyczne odwoływanie się do pewnego, rzetelnego źródła. Źródła, które zawiera sprawdzone i kompletne informacje.

Dla mnie takimi rzetelnymi źródłami były następujące strony internetowe:

*Cliff Beckwith to osoba, z którą skontaktowaliśmy się już na samym początku naszej rodzinnej “przygody” z dietą dr Budwig. Sam zmagał się z nowotworem prostaty. To on wyjaśniał mężowi, jak stosować dietę w praktyce, zanim “ogarnęliśmy” dziesiątki książek i artykułów. Jesteśmy mu za to ogromnie wdzięczni!

Dieta dr Budwig – etap przejściowy A

Wariant A jest przeznaczony dla najciężej chorych, czyli osób u których choroba zniszczyła układ pokarmowy, wątrobę, woreczek żółciowy lub trzustkę. Taki chory nie przyswaja stałego pożywienia: wszelkie podane pokarmy “przelatują” przez niego lub są zwracane w trakcie wymiotów. W takich przypadkach dr Budwig przeprowadzała etap przejściowy na bazie przetartej owsianki z Linomelem, którą chory miał przyjmować w małych porcjach co godzinę.

Czytaj dalej Dieta dr Budwig – etap przejściowy A