Pies w domu, zdrowsze dziecko? Jak zwierzęta domowe kształtują mikrobiom, odporność i metabolizm

Pies w domu a rozwój mikrobiomu i odporności u małego dziecka

Psy i koty wnoszą do naszych mieszkań więcej korzyści niż myślimy, dlatego rodzice małych dzieci nie powinni się ich pozbywać. Według ostatnich badań naukowych nadmierna sterylność środowiska, w jakim obecnie żyjemy, jest problemem w procesie kształtowania odporności dziecka. Zwierzęta domowe mogą temu przeciwdziałać, stanowiąc naturalne wektory różnorodności mikrobiologicznej, co w praktyce oznacza, że przenoszą na domowników (nawet tych w brzuchu mamy!) przyjazne bakterie komensalne. Jak obecność tych bakterii w mikrobiomie wpływa na odporność oraz ryzyko chorób alergicznych i autoimmunologicznych, a nawet ryzyko nadwagi i otyłości w późniejszym wieku ? o tym ten artykuł.

Ważne: Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje profesjonalnej porady medycznej.

W skrócie

  • Nadmierna higiena prowadząca do sterylnego środowiska może zaburzać odporność. Skutkiem zaburzonej odporności są choroby alergiczne i autoimmunologiczne.
  • Hipoteza „starych przyjaciół”: Bakterie komensalne (przyjazne) uczestniczą w trenowaniu odporności i pomagają odróżniać patogeny od pyłków i innych nieszkodliwych czynników.
  • Wektory różnorodności mikrobiologicznej: Psy i koty wnoszą do domu szerokie spektrum bakterii komensalnych (przyjaznych), co naturalnie wzbogaca mikrobiom domowników.
  • Tarcza metaboliczna aktywna już w łonie matki: Kontakt ze zwierzętami we wczesnym dzieciństwie (a nawet w okresie prenatalnym!) stymuluje rozwój bakterii powiązanych z niższym ryzykiem nadwagi i otyłości w późniejszym wieku.

Dlaczego sterylny dom to pułapka dla odporności?

Podstawowa higiena jest ważna dla ochrony przed chorobami infekcyjnymi, ale przesadna może wiązać się z większym ryzykiem alergii i chorób autoimmunologicznych.

Gdy w 1847 roku Ignaz Philipp Semmelweis zaproponował mycie rąk jako metodę dbania o zdrowie i życie pacjentów w szpitalach, został wyśmiany. Od tego czasu w kwestii higieny wiele się zmieniło: każdy z nas rozumie konieczność dbania o higienę po to, by minimalizować kontakt z patogenami, czyli szkodliwymi mikroorganizmami. To one wywołują choroby infekcyjne. Aby się przed nimi chronić, myjemy ręce przed jedzeniem, utrzymujemy czystość w kuchni itp.

Pytanie tylko, czy przypadkiem nie wylaliśmy dziecka z kąpielą? Wielu naukowców uważa, że tak. Przesadna dbałość o higienę może bowiem wyjaławiać środowisko ze wszystkich bakterii, co wcale nie jest dobre dla zdrowia.

„Najnowsze badania epidemiologiczne i eksperymentalne sugerują, że środowisko mikrobiologiczne i ekspozycja na produkty mikrobiologiczne w okresie niemowlęcym modyfikują odpowiedzi immunologiczne i wzmacniają rozwój tolerancji na wszechobecne alergeny.” [1]

Układ odpornościowy rozwijający się w sterylnym środowisku może stać się przewrażliwiony i reagować agresywnie na nieszkodliwe czynniki, czego skutkiem mogą być atopie i alergie.

Co więcej, przewrażliwiony układ odpornościowy może nawet zaatakować swoje własne komórki, co może wywoływać choroby autoimmunologiczne uważane za choroby typowo cywilizacyjne, powodowane m. in. przez zbytnie wyjałowienie środowiska.

Zgodnie z „hipotezą starych przyjaciół” kontakt ze zwierzętami domowymi może wspierać immunoregulację, która jest kluczem w profilaktyce współczesnych problemów z odpornością.

Hipoteza „starych przyjaciół”

Hipoteza „starych przyjaciół” (ang. Old Friends Hypothesis) zyskuje w nauce coraz większą popularność [2].

Naukowcy są zgodni, że zdrowie człowieka w każdym wieku jest silnie skorelowane z różnorodnością flory bakteryjnej, która go zasiedla. Czyli im większa różnorodność korzystnych organizmów, które w nas lub na nas żyją, tym lepsze nasze zdrowie. I odwrotnie: im mniej w nas takich żyjątek, tym gorzej dla nas.

Dlatego za obecny wysyp alergii może odpowiadać coraz uboższe środowisko naturalne wokół nas. W swoim otoczeniu mamy coraz mniej roślin i zwierząt, i coraz mniej kontaktu z nimi. Pod mikroskopem widać to jako wyjałowienie terenu z tzw. bakterii komensalnych ? takich, które od tysiącleci żyły w naszym otoczeniu, a także na lub w naszym ciele.

Do niedawna uważało się, że nie dają nam żadnych korzyści. Wiedziano, że
żywią się „resztkami z naszego stołu”, nie czyniąc jednocześnie żadnej szkody (łac. commensalis oznacza nieszkodliwego współbiesiadnika). Ten pogląd nieco się zmienił. Od niedawna uważa się, że mikroorganizmy komensalne są dla nas zarówno korzystne, jak i konieczne. Tak właśnie głosi hipoteza „starych przyjaciół”.

„Mamy minimalną wiedzę na temat fizjologicznych ról tych organizmów, ale wiemy, że na wszystkich powierzchniach ciała mikrobiota napędza rozwój zarówno ramion efektorowych, jak i regulacyjnych układu odpornościowego.” [2]

Nasz układ odpornościowy nigdy wcześniej nie rozwijał się bowiem w sterylnym świecie. Przez miliony lat organizm człowieka był stale wystawiany na kontakt nie tylko z innymi ludźmi, ale także z ziemią (glebą), roślinami, zwierzętami i żyjącymi na nich mikroorganizmami. Gdy nasze środowisko staje się coraz bardziej sterylne, układ odpornościowy ? którego zadaniem jest przecież codzienne monitorowanie bezpieczeństwa ? może się przesterować i reagować nadmiernie na bodźce, które wcale nie są chorobotwórcze. Np. na sierść psa lub pyłki traw.

Hipoteza „starych przyjaciół” zakłada, że codzienny kontakt z dużym i różnorodnym gronem bakterii komensalnych, z jakim mieliśmy do czynienia od tysięcy lat, był sposobem na trenowanie odporności, czyli regulowanie jej tak, by zapobiegać reakcjom alergicznym lub autoimmunologicznym.

Za trafnością tej hipotezy przemawiać może fakt, że zarówno choroby alergiczne, jak i autoimmunologiczne są dużo częstsze w miastach, czyli w terenach zdominowanych przez wybetonowane, „wyjałowione z życia” powierzchnie niż w terenach wiejskich.

Mechanizm transferu mikrobioty komensalnej: pies jako „żywa kudłata szczepionka” czyli wektor mikrobiologicznej różnorodności

Psy wchodzą w kontakt z naturą w sposób znacznie bardziej bezpośredni niż my, ubrani od stóp do głów, i przez to mają kontakt ze znacznie większą ilością różnorodnych drobnoustrojów komensalnych niż ludzie. Gdy wracają do domu, wnoszą je ze sobą, co ? jak już wiemy ? nie jest wcale złe, bo zgodnie z hipotezą „starzy przyjaciele” są potrzebni układowi odpornościowemu do regulacji.

Pies staje się więc dla domowników czymś w rodzaju „żywej poliwalentnej szczepionki” z bakterii komensalnych. Badanie opublikowane w roku 2013 wykazało, że „szczepionka” ta działa bardzo dobrze, ponieważ skórna mikrobiota właścicieli psów dosłownie upodabnia się do mikrobioty ich podopiecznych. W języku naukowym mówi się, że pies działa jako wektor mikrobiologicznej różnorodności środowiskowej. [3]

Niezależnie od tego, czy nazwiemy psa „wektorem”, czy „kudłatą szczepionką” korzyści z bakterii komensalnych, które wniesie na łapach, będą procentować lepiej wyregulowanym układem odpornościowym wszystkich domowników: dużych i małych.

Tarcza ochronna: Kontakt ze zwierzęciem może oferować nie tylko mniejsze ryzyko alergii, ale i redukcję patogenów, a nawet korzyści metaboliczne

Kanadyjskie badanie The CHILD Cohort Study [4], śledzące rozwój zdrowia ok. 800 dzieci od życia płodowego do wieku nastoletniego potwierdziło, że wczesny kontakt z psem może nieść inne korzyści immunologiczne niż tylko mniejsze ryzyko atopii i alergii:

” Wśród noworodków urodzonych drogami natury, u których matka była narażona na antybiotykoterapię w trakcie porodu, liczba 
paciorkowców Streptococcaceae uległa znacznemu i istotnemu zmniejszeniu w wyniku kontaktu ze zwierzętami domowymi.”[4]

Co więcej, badacze pokazali, że niemowlęta z domów, w których mieszkają zwierzęta, mają więcej bakterii Ruminococcus i Oscillospira. Te dwa konkretne drobnoustroje komensalne są bezpośrednio powiązane z niższym ryzykiem nadwagi i otyłości u dzieci.

„(…) stwierdzono również, że liczebność Oscillospira jest negatywnie związana z dziecięcymi chorobami zapalnymi jelit.” [4]

Co ciekawe, „zaszczepienie” tymi prozdrowotnymi szczepami bakterii na skutek kontaktu z psem odbywa się już w łonie matki![5] Dlatego, by dzidziuś miał lepszy, zdrowszy start w życie, nie pozbywaj się z domu „kudłatej szczepionki”. Szczególnie, jeśli dzidziuś przyszedł na świat przez cesarskie cięcie albo nie może być karmiony piersią.

„Najsilniejsze efekty związane z obecnością psa zaobserwowano u niemowląt karmionych mlekiem modyfikowanym i obejmowały one zwiększenie liczby kluczowych immunomodulujących bakterii jelitowych.” [5]

Wskazówka dla rodziców: Domowy czworonóg to świetny pomocnik w budowaniu naturalnej flory bakteryjnej u malucha. Ale nie jedyny! Jeśli szukasz dodatkowych, bezpiecznych sposobów na wsparcie bioróżnorodności całej rodziny, korzystaj z dużej ilości roślin w diecie, w tym kiszonek i przyzwyczaj dzieci do tych smaków od najmłodszych lat:

Porównanie: dom „sterylny” bez psa a dom z psem

CechaDom „sterylny
bez psa
Dom „bioróżnorodny”
z psem
Różnorodność bakterii komensalnychNiskaWysoka
Ryzyko alergii pokarmowych, astmy i AZSWyższeZnacząco niższe
Profilaktyka otyłościBrak korzystnych bakterii Ruminococcus i OscillospiraWyższy poziom korzystnych bakterii Ruminococcus i Oscillospira
OdpornośćWiększa skłonność do nadreaktywnościLepsza regulacja immunologiczna
Proporcje szczepów bakteryjnych mikrobiomuWięcej paciorkowcówMniej paciorkowców

Często Zadawane Pytania (FAQ)

1. Czy obecność psa w domu jest bezpieczna dla noworodka?

Tak, badania sugerują, że wczesny kontakt z psem (w pierwszym roku życia, a nawet w okresie prenatalnym) jest bardzo korzystny dla budowania odporności i może chronić dziecko przed alergią na sierść, astmą oraz nadwagą w przyszłości.
Uwaga! W przypadku dzieci alergicznych z domów bez zwierząt, nagłe pojawienie się psa lub kota może zaostrzać alergie. Nie znaleźliśmy badań, które wskazywałyby, czy reakcja ta ma charakter stały czy chwilowy.

2. Czy koty mają taki sam wpływ na mikrobiom jak psy?

Tak, koty również zwiększają różnorodność bakteryjną domu, choć badania częściej wskazują na psy, ponieważ to właśnie psy częściej wychodzą na zewnątrz i przynoszą do domu bakterie glebowe.

3. Czy nadmierna higiena może być szkodliwa?

Higiena chroniąca przed patogenami jest kluczowa, ale dążenie do całkowitej sterylności odcina nas od dobrych bakterii, co może prowadzić do nadreaktywności układu odpornościowego.


Bibliografia:

[1] Björkstén B. Effects of intestinal microflora and the environment on the development of asthma and allergy. Springer Semin Immunopathol. 2004 Link

[2] Rook GAW. The old friends hypothesis: evolution, immunoregulation and essential microbial inputs. Front Allergy. 2023. Link

[3] Song SJ et al. Cohabiting family members share microbiota with one another and with their dogs. eLife, 2013. Link

[4] Tun HM et al. Exposure to household furry pets influences the gut microbiota of infants at 3?4 months of age. Microbiome, 2017 (Kluczowe opracowanie w ramach CHILD Cohort Study). Link

[5] Panzer AR et al. The impact of prenatal dog keeping on infant gut microbiota development. Clin Exp Allergy. 2023 Link

Autorzy: Alicja Krzywańska-Podermańska, Piotr Podermański

Nota prawna: Treści zawarte w serwisie primanatura.pl mają charakter informacyjno-edukacyjny i nie stanowią porady medycznej. Zawsze konsultuj się z lekarzem przed podjęciem decyzji dotyczących zdrowia.