Dieta dr Budwig – o soku z papai i ananasa

Soki z papai i ananasa odgrywają w diecie dr Budwig ważną rolę. Enzymatyczne białka tych owoców mają wielorakie właściwości zdrowotne.

W książce pt. „Cancer. The problem and the solution” dr Budwig po raz ostatni zamieściła szczegółowe wytyczne do prowadzenia diety. Szczególną uwagę zwróciła tam na włączenie do etapu przejściowego soku z papai w połączeniu z oryginalnym Linomelem czyli granulatem z siemienia, który sama opatentowała (alternatywnie można korzystać z mielonego na świeżo siemienia lnianego BIO lub podobnych granulatów: Linufitu albo naszego Przysmaku śniadaniowego Primanatura). Konkretnym pacjentom (np. panu Otto W.) przepisywała ten sok także w czasie zasadniczej kuracji, w ilości aż 3 szklanek dziennie: po obiedzie, ok. godz.15:00, przy czym do każdej szklanki polecała mu wmieszać 1-2 łyżek Linomelu.

Czytaj dalej Dieta dr Budwig – o soku z papai i ananasa

Leczenie czy uzdrawianie? Wybór należy do Ciebie :)

Słowo uzdrawiać czyli „przywracać zdrowie” przestało normalnie funkcjonować. Dlaczego?

Czy leczenie polega dziś na uzdrawianiu?

Jeśli napiszę, że lekarz uzdrowił pacjenta, mało kto mi uwierzy, prawda?

Czytaj dalej Leczenie czy uzdrawianie? Wybór należy do Ciebie :)

Śpiączka i co dalej

Obniżanie temperatury ciała po urazie podnosi szanse pacjenta na wybudzenie ze śpiączki mózgowej.

środa wieczór, 1 czerwca 2011

Mój ojciec leży od 48 godzin w śpiączce. Przedwczoraj zasłabł i stracił przytomność bez świadków. Nie wiadomo, jak długo pozostawał bez oddechu. Reanimacja powiodła się. Już po pierwszej defibrylacji praca serca i oddech wróciły. Tato oddycha sam. Ale… narazie nie ma z nim kontaktu.

Czytaj dalej Śpiączka i co dalej

Niezdrowe tłuszcze spożywcze – cz.1

Tłuszcze spożywcze, produkowane na masową skalę są w większości szkodliwe dla zdrowia.

Już na początku lat 50-tych dr Budwig próbowała przekonać świat, jak  niebezpieczne jest spożywanie przetworzonych tłuszczów spożywczych.  Niestety wpływowa finansjera skutecznie blokowała rozprzestrzenianie się  jej odkryć mimo faktu, że pani dr misję swą wypełniała oficjalnie jako  przedstawiciel rządu niemieckiego ds. badań nad wpływem produkowanej na  masową skalę żywności oraz lekarstw na zdrowie człowieka.

Czytaj dalej Niezdrowe tłuszcze spożywcze – cz.1

Niesława cholesterolu – cz. 1

Najlepiej sprzedającymi się lekami na świecie są statyny (obniżające poziom cholesterolu). To ogromny przekręt medycyny!

Świat już wie, że cholesterol nie jest taki zły. Niestety większość naszych polskich lekarzy jeszcze tego nie wie, albo nie chce wiedzieć i w dalszym ciągu stosuje u pacjentów z arteriosklerozą (miażdżycą) niebezpieczne dla organizmu leki farmaceutyczne zbijające poziom cholesterolu we krwi.

Czytaj dalej Niesława cholesterolu – cz. 1

Homeopatia – kto ją traktuje niepoważnie?

Do dyskusji nt. homeopatii włączają się naukowe autorytety, tymczasem leki homeopatyczne leczą skutecznie niezależnie od jej wyników.

Jedną z najbardziej zniszczonych książek w mojej biblioteczce jest „Medycyna homeopatyczna. Poradnik dla każdego” Stephena Cummingsa i Dany Ullman (wyd. Mada, 2001). Sięgam po nią dość często, bo mam trójkę dzieciaków: dwoje w wieku szkolnym, jedno – w przedszkolnym.

Czytaj dalej Homeopatia – kto ją traktuje niepoważnie?

Czy noszenie biustonoszy może powodować raka?

Biustonosz uciskając piersi utrudnia prawidłowe krążenie limfy i krwi. Może powodować obrzęki, bolesność oraz cysty i guzki w piersiach.

Ból piersi, cysty lub guzki mogą być spowodowane przez częste noszenie stanika. Takiego zdania są Sydney Ross Singer i jego żona Soma Grismaijer, autorzy książek na temat szkodliwego wpływu biustonoszy na zdrowie piersi. Na  stronie www.breastnotes.com Singer proponuje kobietom przyłączenie się do programu Breast Cancer Prevention (Profilaktyka Raka Piersi).

O co chodzi w projekcie? O zaprzestanie noszenia staników. To najlepszy sposób profilaktyki raka piersi: nic nie kosztuje i nie pociąga za sobą żadnego ryzyka. Wg autorów 95% kobiet, które uczestniczą w projekcie obserwuje poprawę stanu zdrowia piersi.

Czytaj dalej Czy noszenie biustonoszy może powodować raka?

Seks w chorobie – cz.1

Aktywność seksualna nie tylko manifestuje nasz poziom energii. Jest też doskonałym sposobem na jej uzyskanie.

Nie, nie żartuję. To poważny temat. Z kilku powodów.

Popęd seksualny jak papierek lakmusowy

Znamy wiele czynników chorobotwórczych. Nie jest jasne jednak, dlaczego tylko u części osób narażonych na nie rozwija się konkretna choroba. Medycyna koncentruje się na szukaniu winowajcy w genach. Istnieją wszakże takie sfery naszego życia, które odgrywają niebagatelną rolę w skutecznym pielęgnowaniu zdrowia. Są to dieta, sprawność fizyczna, udane więzi emocjonalne oraz… seks. Lekarz rzadko pyta o te kwestie podczas badania. Tymczasem mają one ogromny wpływ na nasze codzienne samopoczucie, a tym samym i zdrowie.  Mogą generować albo silny chorobotwórczy stres, albo mnóstwo prozdrowotnej satysfakcji.

Libido doskonale odzwierciedla stan naszego zdrowia. To naturalne w świetle potrzeby zachowania gatunku.  Rozmnażać powinny się przecież osobniki najzdrowsze. Spadek popędu seksualnego powinien być zatem jednym z pierwszych sygnałów utraty zdrowia. Zwykle znacznie wyprzedza inne objawy choroby przewlekłej. Zatem gdy przewlekle chory pacjent zaczyna z powrotem przejawiać zainteresowanie sferą seksualną, dla mnie jest to daleko bardziej przekonywujący dowód na jego zdrowienie, niż wyniki badań laboratoryjnych.

Seks – fizjologia, relacje, stres i energia

Małpy bonobo są bardzo rzadko eksponowane w ogrodach zoologicznych, bo – jak tłumaczą zajmujący się nimi zoolodzy – jako jedyne z człekokształtnych mają bardzo podobne zachowania seksualne do ludzi, co może wprowadzić zwiedzających w nie lada zakłopotanie. Uprawiają „wyrafinowany” seks nie tylko w celach rozmnażania.  Jest on dla nich codziennym „narzędziem” do podtrzymywania bliskich i czułych więzi partnerskich, m.in. niezawodnym sposobem na zażegnywanie konfliktów! Dzięki swoim codziennym praktykom seksualnym społeczność bonobo należy do jednych z najbardziej wyluzowanych na świecie!

U nas ludzi, podobnie jak u kuzynów bonobo, zachowania seksualne także wychodzą poza prokreację. Dzięki temu mamy możliwość korzystania z dobrodziejstw płynących ze współżycia przez cały rok. Fizjologiczne, potwierdzone medycznie następstwa zbliżenia nie ograniczają się jedynie do narządów płciowych. Wzrost ciśnienia, przyspieszona akcja serca to ogólne reakcje organizmu wyzwalane w czasie stosunku. Wraz z nimi poprawia się dotlenienie i odżywienie wszystkich komórek. Pojawiające się później odprężenie daje poczucie spokoju i spełnienia. Czy można się więc dziwić, że bonobo uprawiające seks na okrągło w ogóle nie przejawiają agresji?

No dobrze, ale jak się to wszystko ma do choroby?

Wg starożytnych systemów medycznych, takich jak medycyna chińska, czy indyjska ajurweda zachowania seksualne odgrywają bardzo istotną rolę w przepływie energii życiowej (chi, prana) w organizmie i …. między organizmami. Zakłócenie przepływu energii życiowej prowadzi do rozwoju choroby.

Zewnętrzną manifestacją energii jest nasz poziom aktywności, także seksualnej oraz wyrażane przez nas emocje (gniew to bardzo rzadka emocja w rodzinie bonobo!). Seksualność jest zarówno wyrazem naszej energii, jak i sposobem na jej zyskanie. W czasie każdego zbliżenia dochodzi do wymiany energii między organizmami. W okresie dzieciństwa bliskość z ciałem matki jest normalnym zjawiskiem koniecznym dla prawidłowego, zdrowego wzrostu młodego organizmu. Jak wiele kontakty cielesne dają i dziecku i matce sprawdzono już na przykładzie wielu eksperymentów, w tym i tych bardzo okrutnych, gdy pozbawiano małpiątka jakiegokolwiek kontaktu zaraz po urodzeniu. Cielesna bliskość dziecka z rodzicem, w dorosłym życiu ulega transformacji w kontakty seksualne z partnerem.

Medycyna akademicka nie zajmuje się narazie ani tematem przepływu energii w organizmie, ani tym bardziej między organizmami. Dostrzega jednak, że wiele chorób, w tym  nadciśnienie, cukrzyca, czy choroby nowotworowe nie są uwarunkowane wyłącznie obiektywnymi, fizycznymi czynnikami. Medycyna konwencjonalna wprowadziła zatem pojęcie choroby psychosomatycznej: choroby, która rozgrywa się w ciele, ale która najprawdopodobniej rozwinęła się na skutek pewnych psychicznych, czy też emocjonalnych przeżyć pacjenta. Stres psychiczny został już oficjalnie uznanym czynnikiem chorobotwórczym.

Seks postrzega się jako czynnik łagodzący stres, zarówno przez bezpośrednio wyzwalane pozytywne emocje, jak i przez pogłębienie więzi z partnerem, co wzmacnia poczucie bezpieczeństwa, pozwala poczuć się potrzebnym itp. Brak bliskości, brak więzi nie sprzyja zdrowiu. Bez względu na to, czy patrzymy na ten problem okiem lekarza ajurwedy, czy psychologa.

Po odcięciu glukozy, nowotwór ginie!

O badaniach potwierdzających, że cukier odżywia raka, i o tym, że zmiana diety może go łatwo zniszczyć.

Dr Budwig i wielu innych naturopatów od lat twierdzili publicznie, że komórka nowotworowa jest bardzo krucha i łatwo ją zniszczyć. Przekonywali, że w wielu przypadkach wystarczy tylko zmiana diety, aby choroba nowotworowa zaczęła się cofać. Czy tak jest rzeczywiście? Czy nawet bardzo złośliwy nowotwór, który w ciągu kilku tygodni doprowadza chorego do zupełnego wyniszczenia, jest strukturą łatwą do zniszczenia? Okazuje się, że tak. Wreszcie naukowcy zaobserwowali to dokładnie.

Czytaj dalej Po odcięciu glukozy, nowotwór ginie!

Antynowotworowe działanie siemienia lnianego – cz. 2 rak piersi

O badaniach wykazujących, że siemię lniane silnie hamuje rozrost guzów piersi, nawet gdy podawane jest w postaci słodkiej babeczki.

Czy to możliwe, aby babeczka z siemienia lnianego miała porównywalne, a nawet lepsze działanie lecznicze niż oficjalnie stosowane leki chemioterapeutyczne, np. takie jak Tamoxifen? W 2006 roku Piotr napisał na Primanaturze artykuł pt. „Siemię lniane spowalnia rozwój raka piersi” i podał przepis na babeczkę. Poniżej rozwijam podjęty przez niego temat. Przepis na babeczkę znajduje się na końcu artykułu.

Czytaj dalej Antynowotworowe działanie siemienia lnianego – cz. 2 rak piersi

Antynowotworowe działanie siemienia lnianego – cz.3 policystyczne jajniki i guzy jajników

Pisałam już o wcześniejszych badaniach dr Demark-Wahnefried nad siemieniem lnianym w kontekście prostaty (Antynowotworowe działanie siemienia lnianego – cz.1 rak prostaty). Kolejna publikacja dr Demark  z 2007  roku dotyczyła klinicznego studium przypadku 31-letniej kobiety cierpiącej na zespół wielotorbielowatych jajników (łac. syndroma ovariorum policysticum, ang. polycystic ovary syndrome, PCOS) [1]. Zastosowano siemię lniane i uzyskano spektakularne wyniki!

Czytaj dalej Antynowotworowe działanie siemienia lnianego – cz.3 policystyczne jajniki i guzy jajników

Dieta dr Budwig – przepisy na śniadaniowe musli

Dieta dr Budwig. Jadłospis cz.1: przepisy na śniadaniowe musli.

W leczniczej diecie dr Budwig, codziennie na śniadanie podaje się musli ze specjalnie przygotowanego granulatu siemienia lnianego (Linufit, Linomel, Przysmak śniadaniowy Primanatura) lub mielonego na świeżo siemienia lnianego. Takie musli jest bardzo zdrowe i bardzo smaczne, więc warto je zjadać nie tylko w diecie dr Budwig (co obowiązkowe), ale warto je też włączyć do „normalnego” jadłospisu.

Czytaj dalej Dieta dr Budwig – przepisy na śniadaniowe musli

Antynowotworowe działanie siemienia lnianego – cz.1 rak prostaty

W antynowotworowej diecie dr Budwig siemię lniane stosuje się codziennie. Czy badania naukowe potwierdzają jego lecznicze działanie na raka prostaty?

W antynowotworowej diecie dr Budwig chory codziennie otrzymuje 6-8 łyżek mielonego siemienia lnianego. Czy badania naukowe oficjalnie potwierdzają jego lecznicze działanie na nowotwory?

Czytaj dalej Antynowotworowe działanie siemienia lnianego – cz.1 rak prostaty

Dieta dr Budwig – czy siemię lniane jest toksyczne?

Czy zjadanie zmielonego na świeżo siemienia lnianego grozi zatruciem kwasem pruskim? Co wspólnego ma amygdalina (wit. B17) z siemieniem?

Siemię lniane zawiera substancje cyjanogenne, czyli takie, które mogą przekształcić się w cyjanowodór (kwas pruski, chem. HCN). Dr Budwig jednak przez 50 lat ordynowała swoim pacjentom duże dawki siemienia i oleju lnianego a jej pacjenci nie tylko nie ulegali zatruciom, a wręcz zdrowieli ze śmiertelnych chorób. Jak zatem wygląda realne zagrożenie zatruciem kwasem pruskim w diecie dr Budwig?

Czytaj dalej Dieta dr Budwig – czy siemię lniane jest toksyczne?

Dieta dr Budwig – dlaczego ją promujemy

10 lat temu mój teść usłyszał diagnozę: guz prawej nerki. Zdecydował się odrzucić proponowane leczenie szpitalne i zastosował dietę dr Budwig.

Zajmujemy się promocją diety dr Budwig w Polsce już od 2001 roku. W  2000 r. mój teść Bogdan uległ wypadkowi w pracy. Na skutek upadku z dużej wysokości, doznał krwotoku z pęcherza moczowego. Podczas rutynowego badania USG okazało się, że w jego prawej nerce tkwi guz, o całkiem sporej wielkości kurzego jaja!

Czytaj dalej Dieta dr Budwig – dlaczego ją promujemy

Kryzys ozdrowieńczy w leczeniu naturalnym

W czasie leczenia może nastąpić gwałtowne pogorszenie objawów choroby. Jakie są przyczyny kryzysu i jak sobie z nim radzić?

Ze wszystkich naturalnych terapii, jakie dotąd poznałam najbardziej przekonała mnie dieta dr Budwig prowadzona równocześnie z pracą nad ciałem i „duszą” pacjenta. Niezależnie jednak od tego, jaką metodę leczenia wybierze chory, zastosowanie każdej naturalnej terapii może się wiązać z bardzo silnym kryzysem ozdrowieńczym.

Czytaj dalej Kryzys ozdrowieńczy w leczeniu naturalnym

Zaangażowanie chorego we własne leczenie

O tym, jak ważny jest świadomy wybór metody leczenia oraz zaangażowanie pacjenta w proces leczniczy. Wskazówki w przypadku chorych dorosłych i dzieci.

Nie ma nieuleczalnych chorób, są tylko nieuleczalni pacjenci”.
Dr John Raymond Christopher

Znam osoby, które chorowały na śmiertelne choroby. Wśród nich były i takie, które odniosły zwycięstwo nad chorobą, jak i takie, które zostały pokonane… Dziś jestem jeszcze bardziej utwierdzona w przekonaniu, że zarówno sukces, jak i porażka rodzą się z tego samego nasienia: własnego przekonania.

Czytaj dalej Zaangażowanie chorego we własne leczenie

O walce z chorobą Alzheimera, diecie dr Budwig, lucernie i diecie zgodnej z grupą krwi.

Pani Krystyna Penkala dzieli się swoim doświadczeniem w walce z chorobą Alzheimera, na którą zachorowała jej mama.

Poniższy list przesłała nam w 2007 roku nasza Czytelniczka. Dzieli się w nim swoim doświadczeniem w walce z chorobą Alzheimera.
Pani Krystyno, jesteśmy bardzo wdzięczni za poświęcony czas!

„Piszę te słowa z wewnętrznej potrzeby niesienia pomocy wszystkim tym, którzy jej bezskutecznie poszukują, pomocy w walce o zdrowie i godne życie dla swoich bliskich, dotkniętych ciężką „nieuleczalną” chorobą.

Mija dziesięć lat odkąd zmagam się z chorobą Alzheimera. To właśnie ta straszna choroba stała się udziałem mojej mamy i mnie jako jej opiekunki. Przez pierwsze osiem lat, zdając się na działanie tzw. medycyny konwencjonalnej, choroba rozwijała się można rzec książkowo, nie zostawiając wątpliwości, co do trafności postawionej diagnozy. Diagnozy przerażającej, bo niedającej szans na jakąkolwiek poprawę stanu zdrowia ani nawet na zatrzymanie postępów choroby.

W obliczu pogarszającego się stanu zdrowia, bezsilności oficjalnej medycyny, pomna swoich pozytywnych doświadczeń, a przez to darząca ogromnym zaufaniem naturalne metody lecznicze, ani na chwilę nie ustawałam w poszukiwaniu pomocy ze strony medycyny alternatywnej, opierającej się na leczeniu przyczyn, nie tylko skutków trawiących nas chorób. W listopadzie 2003 roku, kiedy to tak naprawdę straciłam nadzieję, niespodziewanie nastąpił przełom w leczeniu. Właściwie trafniej byłoby napisać odbicie od dna, ponieważ w tym czasie stan zdrowia psychicznego i fizycznego mojej mamy, dobiegał kresu swoich możliwości. Skrajne wycieńczenie organizmu i listopadowe chłody spowodowały rozwój zapalenia płuc. Po podaniu mamie serii antybiotyków, obserwując niestety tragiczne, wyniszczające skutki ich działań ubocznych, zdecydowałam się na leczenie infekcji metodą naturalną. Odstawiłam antybiotyki, a w ich miejsce zaczęłam podawać duże dawki czosnku, trzy razy dziennie po cztery, pięć świeżo roztartych ząbków (aby wykorzystać aseptyczne właściwości tego specyfiku, należy spożyć świeży czosnek, jednak nie wcześniej niż 15 minut po jego rozdrobnieniu, jest to jeden z najsilniej działających naturalnych antybiotyków).

W tym czasie był to z mojej strony akt rozpaczy, jednak jak się później okazało zrobiłam wreszcie coś naprawdę „mądrego”. Powoli, ale systematycznie zaczęły ustępować objawy zapalenia płuc. W tym samym czasie natknęłam się na książkę amerykańskiego lekarza, naturoterapeuty Petera J. D’Adamo pod tytułem „Jedz zgodnie ze swoją grupą krwi. Encyklopedia zdrowia”. Dzięki niej uzmysłowiłam sobie jak kardynalne dla naszego zdrowia jest prawidłowe odżywianie. Słowa Hipokratesa ? niech pożywienie będzie dla was lekarstwem a lekarstwo pożywieniem?, stały się dla mnie w pełni zrozumiałe. Więcej informacji na temat medycyny naturalnej znajdziecie Państwo na Primanatura.pl

Co znaczy prawidłowe odżywianie w kontekście najnowszych odkryć a w szczególności diety zgodnej z grupa krwi? Na to pytanie nie można odpowiedzieć jednym zdaniem. Przyzwyczajono nas do tego, że odżywianie i medycyna to dwie różne sprawy. Rzadko uzmysławiamy sobie, że to właśnie jedzenie, za pośrednictwem skomplikowanych procesów zachodzących w organizmie, ma wpływ na każdą z komórek naszego ciała. Grupa krwi nie jest obojętnym czynnikiem w tym procesie. Pełni miedzy innymi funkcję zaworu kontrolnego układu immunologicznego i trawiennego, nadzoruje zdolności organizmu do przetrwania i rozwoju. Autor diety w swoich książkach szczegółowo wyjaśnia mechanizm pozytywnego i negatywnego reagowania poszczególnych grup krwi na różne pokarmy. Wyjaśnia również szczegółowo naukowe i antropologiczne przesłanki do powstania czterech odrębnych grup krwi. Gdyby nie przemiany, jakie zaszły w strukturze krwi, nie przetrwałby gatunek ludzki. Każda z czterech grup ewoluowała pod wpływem rozwoju fizjologicznego gatunku ludzkiego i zmieniających się warunków klimatycznych. Grupa krwi odegrała znaczącą rolę w procesach adaptacyjnych, które w toku ewolucji uzbrajały nasz system odpornościowy przeciwko nowym wirusom i bakteriom, przystosowywała czuły system trawienny człowieka do nieznanych mu dotąd pokarmów. Tak, więc grupa krwi stanowi swego rodzaju dziedzictwo decydujące o naszej indywidualności.

W tym miejscu pozwolę sobie wrócić do historii mojej mamy. Zaczęłam ściśle i rygorystycznie stosować zasady diety zgodnej z grupa krwi, licząc na to, że chociaż spowolnię lub zatrzymam postęp choroby. Teraz, po prawie dwóch latach od jej zastosowania, mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że następuje jej powolny regres. To nie chwilowa poprawa zdrowia, to stały, systematyczny do niego powrót. W przeciągu kilku miesięcy dietetycznej kuracji stało się oczywiste, że przyjmowane wcześniej przez mamę lekarstwa psychotropowe byłyby tylko zbędnym balastem zatruwającym jej organizm. Ostre objawy choroby psychicznej zupełnie ustąpiły i tak jest do dziś. Powoli mama wyrywa się z objęć demencji, staje się coraz bardziej komunikatywna, zaczyna na nowo rozumieć i interesować się otaczającym ją światem.

W marcu tego roku natknęłam się na stronę internetową Pani Alicji Krzywańskiej (Primanatura). Z wielkim zainteresowaniem przestudiowałam zamieszczone tam materiały. Moją szczególną uwagę zwróciła dieta dr Budwig. Stała się ona dla mnie kolejnym potwierdzeniem na to, że dzięki diecie można pokonać nawet najgroźniejszą chorobę. Od kwietnia stosuję kanony żywieniowe tej diety w powiązaniu z dietą zgodną z grupa krwi. W praktyce oznacza to wyłączenie z jadłospisu niektórych zalecanych przez dr Budwig pokarmów a niewskazanych ze względu na grupę krwi. W przypadku grupy ?A?, bo taką ma moja mama, jest to rezygnacja na przykład z ziemniaków, pomidorów, papryki, pomarańczy, mandarynek, bananów, na rzecz brokułów, marchwi, pietruszki, cebuli, pora, czosnku, grapefrutów czy cytryn. Lista pokarmów jest oczywiście o wiele dłuższa, te wymienione przeze mnie stanowią tylko przykład na negatywne lub pozytywne oddziaływanie pożywienia na organizm w zależności od posiadanej grupy krwi. Trudno mi autorytatywnie stwierdzić, że jest to najsłuszniejsze rozwiązanie, ale na pewno nie osłabia działania ani jednej, ani drugiej kuracji zdrowotnej. Mam nadzieję, że jest wręcz przeciwnie, bo efekty są nadspodziewanie dobre. Coraz częściej mama mile mnie zaskakuje niebywałą od kilku lat jasnością umysłu. Na razie są to chwile, ale chwile piękne, powtarzające się coraz częściej i trwające coraz dłużej.

Pasta dr Budwig, oprócz niezaprzeczalnych walorów zdrowotnych, okazała się bardzo smaczna, daje mi wiele nowych możliwości kulinarnych, których nie miałam stosując tylko dietę grupy krwi. Znakomicie zastępuje mi śmietanę czy majonez, a przez to wzbogaca jadłospis o potrawy, z których dotychczas musiałam zrezygnować. Świetnie nadaje się do mizerii z ogórków, stanowi bazę sosów do surowych i gotowanych jarzyn, koktajli z truskawkami czy jagodami. Wraz z czosnkiem, kiełkami lucerny, poppingiem z amarantusa lub otrębami owsianymi jest smacznym, leczniczym śniadaniem dla osób z grupą krwi ?A?.

W tym miejscu chciałabym zachęcić do regularnego spożywania kiełków z ziaren zbóż. Są one niezwykle cennym źródłem witamin i składników mineralnych. Łatwo można je wyhodować w domu. Znali je już bardzo dawno temu mieszkańcy Dalekiego Wschodu i z powodzeniem wykorzystywali przyrządzając różne potrawy. Kiełki dostarczają organizmowi to, co niezbędne do prawidłowego funkcjonowania – wiele witamin m.in. A, C, PP a także składników mineralnych ? potas, żelazo, cynk, magnez, fosfor. Kiełki zawierają tych składników więcej niż ziarna, z których zostały wyprodukowane. Dodatkowym plusem przemawiającym za kiełkami jest to, że są bardzo dobrze przyswajalne przez organizm i lekkostrawne. Kiełki lucerny (alfalfa) zawierają rzadko występującą w roślinach witaminę B12, poza tym są bogate w witaminy A, C i D oraz lecytynę. Poprawiają pamięć, mają właściwości pobudzające.

Kiełki rzodkiewki dzięki dużej ilości witaminy C podnoszą odporność organizmu. Zawierają dużo siarki, dlatego wpływają korzystnie na stan skóry, włosów i paznokci. Kiełki pszenicy obfitują w żelazo, miedź, witaminę B6. Są wskazane dla osób zmęczonych i zestresowanych, poprawiają trawienie. Kiełki soczewicy zawierają dużo żelaza, magnezu i witaminy C. Dobrze wpływają na stan zębów. Kiełki soi są wyśmienitym źródłem żelaza, witaminy C i B1. Regularne ich zjadanie koi nerwy, dodaje energii i apetytu. Kiełki słonecznika mają dużo cynku i żelaza. Najkorzystniej jest hodować je samemu, bo są zawsze pod ręką i zawsze świeże. Najwygodniej to robić w specjalnym pojemniku, z nasion niezaprawianych chemicznie, dostępnych w sklepach ze zdrowa żywnością. Do mojej hodowli wybieram oczywiście tylko te nasiona, które są zgodne z mamy grupą krwi.

Na szczególną uwagę i szersze omówienie zasługują wspomniane już wcześniej kiełki lucerny, z których walorów zdrowotnych mogą korzystać wszyscy, za wyjątkiem osób o grupie krwi ?0?. W medycynie ludowej od dawna wykorzystywano niezwykłe właściwości lecznicze lucerny, powszechnie kojarzonej raczej z rośliną pastewną. Obecnie badania naukowe potwierdzają, że części lucerny znajdujące się nad ziemią, a zwłaszcza jej liście, zawierają znaczne ilości beta karotenu, witamin B, C, D, E i K oraz soli mineralnych: potasu, żelaza, wapnia i fosforu. Te dwa ostatnie składniki są bardzo pożyteczne dla kości i zębów. Dzięki wysokiej zawartości chlorofilu lucerna ma także działanie odtruwające. Angielska nazwa lucerny brzmi alfalfa. To słowo pochodzenia arabskiego znaczy ojciec i prawdopodobnie ma związek z jej nadzwyczajnym działaniem wzmacniającym i leczniczym. Z sukcesem można ją stosować przy ostrych i przewlekłych zaburzeniach trawienia. Pomaga w leczeniu wzdęć, wrzodów i braku apetytu, ponieważ, podobnie jak surowa kapusta, jest bogata w witaminę U. Alkalizujące właściwości lucerny wykorzystuje się do leczenia wrzodów trawiennych powstających w miejscach, w których błona śluzowa traci odporność na trawiące działanie kwasów żołądkowych (w przełyku, żołądku lub w jelicie). Działanie to wspiera węglan magnezu, często dodawany do nowoczesnych preparatów.

Lucerna zawiera też substancje przeciwgrzybicze, dlatego wzmacnia działanie bakterii Acidophilus. Lucerna jest dobrym, naturalnym środkiem przeczyszczającym, moczopędnym i obniżającym gorączkę. Poznano również jej działanie zapobiegające powstawaniu wola (powiększeniu tarczycy). Lucerna wspomaga wchłanianie i przyswajanie węglowodanów, białka, wapnia, żelaza i innych pierwiastków śladowych. Lucerna lub jej wyciąg, działa szczególnie korzystnie na osoby w starszym wieku. Wzmacnia system immunologiczny, spowalnia proces starzenia się. Zwiększa siłę życiową, wydolność fizyczną, zapewnia lepszy sen. Lucerna wspomaga leczenie ostrego i przewlekłego zapalenia pęcherza moczowego lub prostaty, zmniejsza też bóle reumatyczne i wspomaga laktację. Swoje działanie rozwija powoli, ale jest ono gruntowne. Lucerna zawiera duże dawki witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, być może, dlatego połączenie kiełków z pastą dr Budwig opartej przecież na oleju lnianym, daje u mojej mamy tak dobre rezultaty lecznicze.
Dłuższa kuracja może spowodować kumulację witamin, dlatego po 2-3 miesiącach należy zrobić w niej miesięczną przerwę.

Biolog, Frank Bouer, nazwał lucernę wielkim uzdrowicielem. W zielonych liściach tej rośliny odkrył osiem enzymów niezbędnych dla naszego organizmu. Ponadto stwierdził, że w 100 gramach lucerny zawarte jest 8000 j.m.  witaminy A oraz od 20000 do 80000 j.m. witaminy K. Ta druga wspomaga krzepnięcie krwi i zapobiega zbyt dużej utracie krwi podczas miesiączkowania. Również osobom, które często miewają krwotoki z nosa, może pomóc witamina K, zawarta na przykład w wyciągu z lucerny. Długo trwająca biegunka może być jednym z objawów niedoboru witaminy K. Osoby zażywające leki zmniejszające krzepliwość krwi (tzw. antykoagulanty), bez konsultacji z lekarzem nie powinny stosować preparatów zawierających witaminę K.

Całkiem niedawno przeczytałam w jednym z artykułów stwierdzenie, że choroba Alzheimera jest chorobą szoku oksydacyjnego. Przed szkodliwym wpływem oksydantów bronią organizm, tak zwane antyutleniacze. Słowa te stanowią potwierdzenie na słuszność podjętej i prowadzonej przez ze mnie kuracji leczniczej, obfitującej w błonnik, będący miotłą do wymiatania zanieczyszczeń pokarmowych, w antyutleniacze takie jak czosnek, cebula , brokuły, produkty z mąki z pełnego przemiału oraz w zieloną herbatę, stanowiącą sposób na porcję pełną przeciwutleniaczy, których moc wielokrotnie przewyższa pod tym względem, działanie witaminy C.

Na zakończenie muszę wspomnieć o pozytywnych skutkach zdrowotnym, jakich doświadczyłam osobiście, poprzez eliminację produktów żywnościowych, zawierających bezpośrednio w swoim składzie chemiczne dodatki konserwujące, poprawiające smak czy wygląd. Parę lat temu przez prawie pół roku cierpiałam na chroniczną biegunkę. Nie wiem, jaki byłby tego finał, gdybym przypadkiem nie natrafiła na listę szkodliwych dodatków żywnościowych. Po jej przestudiowaniu dotarło wreszcie do mnie, że większość z nich jest albo rakotwórcza, albo utrudniająca przemianę materii. Zrobiłam sobie ?rachunek sumienia? i zrezygnowałam całkowicie z żywności tak ?wzbogaconej?. Po tygodniu wiedziałam już, że był to strzał w dziesiątkę. Stopniowo wszystkie nieprzyjemnie objawy choroby ustąpiły. Jednak nawet teraz po kilku latach od opisanej sytuacji, muszę się ich bezwzględnie wystrzegać. Chemiczne zanieczyszczenie żywności jest zmorą naszych czasów, trudno nie wpadać w tego typu pułapki, zapewniam jednak, że warto je wyeliminować z codziennej diety, dając w ten sposób odpocząć wątrobie i tak już nadmiernie obciążonej przez zanieczyszczenia z gleby, powietrza czy wody.

Nie ukrywam, że propagowany przez ze mnie sposób na uzyskanie i utrzymanie dobrej kondycji zdrowotnej, pochłania wiele czasu, wymaga cierpliwości, dużego samozaparcia i walki z nałogiem złego jedzenia. Jestem przekonana, że w ten sposób można skutecznie walczyć nie tylko z chorobą Alzheimera, ale także z wszystkimi innymi chorobami cywilizacyjnymi, takimi jak nowotwory, Parkinson, choroba niedokrwienna serca czy cukrzyca. Gorąco wszystkich do tego zachęcam, bo o zdrowie trzeba nieustannie zabiegać, często walczyć o jego odzyskanie, jak napisał nasz narodowy wieszcz Jan Kochanowski ” szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakuje, aż się zepsuje”. Podobno zdrowie to nie wszystko, ale na pewno wszystko bez zdrowia, to nic.

Z poważaniem
Czytelniczka Primanatury
K. P.”

Post Breussa – kontrola ciśnienia krwi

Jak kontrolować i wspierać pracę serca podczas przeprowadzania postu Breussa.

Breuss zwracał szczególną uwagę  na wsparcie układu naczyniowego, a szczególnie mięśnia sercowego w czasie przeprowadzania postu.

Czytaj dalej Post Breussa – kontrola ciśnienia krwi

Post Breussa – herbaty na specyficzne schorzenia

Przepisy na herbaty ziołowe stosowane w antynowotworowym poście Breussa w przypadku konkretnych schorzeń.

Poniżej podaję przepisy Rudolfa Breussa  na herbaty ziołowe wspomagające leczenie konkretnych stanów chorobowych. Nazwałam je Herbatami Specyficznymi. Można je stosować niezależnie od postu.

Czytaj dalej Post Breussa – herbaty na specyficzne schorzenia

Post Breussa – przepisy podstawowe

Herbata szałwiowa, nerkowa, sok warzywny i zupa cebulowa – podstawowe przepisy stosowane w czasie antynowotworowego postu Breussa.

Podstawowe przepisy na stosowane podczas postu Breussa herbaty ziołowe, sok i zupę pochodzą z książki Rudolfa Breussa pt.: „The Breuss Cancer Cure”, wyd. przez Alive Books, 1995. Zobacz aktualne wydanie: The Breuss Cancer Cure.

Do przeprowadzenia kuracji należy zaopatrzyć się w ekologicznie uprawiane warzywa oraz zioła. Codziennie należy z nich wykonać poniższe napoje:

  1. „Herbata Szałwiowa” przyrządzana jest z następujących ziół:
    • Salvia officinalis (szałwia lekarska)
    • Hypericum perforatum (dziurawiec zwyczajny)
    • Mentha piperita (mięta pieprzowa)
    • Melissa officinalis (melisa lekarska)
  2. Sposób parzenia:
    1-2 łyżeczek szałwi zalewamy 2 szklankami wrzącej wody i gotujemy bez przykrycia 3 minuty (koniecznie bez przykrycia, aby usunąć toksyczny olejek eteryczny zawierający tujon). Odstawiamy z ognia. Następnie dodajemy po 1 łyżeczce pozostałych ziół (już bez szałwi) i pozostawiamy do naciagnięcia przez 10 minut. Gotowe. Teraz najlepiej herbatę odcedzić i postawić w nieprzezroczystym dzbanku, pod przykryciem. W ciągu calego dnia pacjent powinien wypić do 3 litrów tej herbaty.

  3. „Herbata Nerkowa” przyrządzana jest z ziół:
    • 15g Equisetum arvense (skrzyp polny)
    • 10g Urtica dioica (pokrzywa zwyczajna)
    • 8g Polygonum aviculare (rdest ptasi)
    • 6g Hypericum perforatum (dziurawiec zwyczajny)
  4. Ilość ta wystarczy na 3 tygodnie dla 1 osoby.

    Sposób parzenia:
    Napój przyrządza się rano na cały dzień. 1/2 łyżki stołowej (albo dużą szczyptę, tzn. ilość ziół, jaka mieści się między kciukiem a palcem wskazującym i środkowym) zalać 1/2 szklanki gorącej, ale nie wrzącej wody i zaparzać przez 10 minut. Nastepnie odcedzić i odcedzone zioła zagotować w odrebnej 1 szklance gorącej wody, gotowac przez 10 minut. Nastepnie po odcedzeniu zlać oba napary razem.

    Pić 3 x dziennie po 1/4 szklanki (ok. 60 ml) zimnej herbaty, poczynając od rana na pusty żołądek, a następnie przed obiademoraz na noc, przed snem.

    Uwaga: tę herbatę pije się tylko przez 3 tygodnie, nie dłużej ! Można stosować ją profilaktycznie, szczególnie przed planowanymi operacjami lub przy rozmaitych stanach zapalnych, ale nigdy nie przekraczać 3 tygodni. Minimalny odstęp między kolejnym zastosowaniem to 2-3 tygodnie, ale generalnie nie powinno się jej pijać częściej niż 3-4 razy w roku. Ponadto w czasie picia tej herbaty należy w diecie unikać mięsa!

  5. „Herbata bodziszkowa” przyrządzana jest z zioła:
    • Geranium robertianum (bodziszek cuchnący)
  6. Sposób parzenia:
    Aby przygotować porcję na cały dzień dla 1 osoby, 1/2 łyżki stołowej bodziszka (albo dużą szczyptę, tzn. ilość ziół, jaka mieści się między kciukiem a palcem wskazującym i środkowym) zalewamy 1/2 szklanki gorącej, ale nie wrzącej wody i zaparzamy przez 10 minut. Pić powoli zimną herbatę, w ciągu całego dnia pojedynczymi, małymi lykami. Mogą wystąpić skutki uboczne ( ze względu na zawartość radu), wtedy należy skonsultować sie z lekarzem, najlepiej naturopatą.

  7. Sok warzywny przyrządzany jest z ekologicznie uprawianych warzyw:
    • 3 części buraków czerwonych, np. 300g
    • 1 część marchewki, np. 100g
    • 1 część selera korzeniowego, np. 100 g
    • 1 mała czarna rzodkiew
    • 1 ziemniak wielkości jajka
  8. Uwaga: ziemniak jest konieczny jedynie w przypadku raka wątroby. Można go zastąpić herbatą z surowych obierków ziemniaczanych (patrz niżej)

    Sposób przyrządzenia:
    Po wyciśnięciu soku (najlepiej byloby wyciskac go specjalną praską do soków, ale klasyczne sokowirówki również mogą zostać użyte) należy go przecedzić przez sitko do herbaty lub lnianą ściereczkę ( wg Breussa pacjentom z nowotworami nie wolno pić soku z „fusami”). Moja uwaga: sok po wyciśnięciu powinien być przechowywany w lodówce. Zanim sie go poda choremu, powinno upłynąć ok. 30 minut od wyciśnięcia.

  9. Zupa cebulowa to „danie” dla szczególnie chorych i wycieńczonych pacjentów. Przyrządzana w nastepujący sposób:
  10. 1 cebulę wielkości cytryny pokrajać na małe kawałki razem z brązową łupinką i zrumienić  w niewielkiej ilości oliwy z oliwek extra vergine (ja osobiście sugeruję olej kokosowy!). Następnie dolać 2 szklanki zimnej wody i gotować, aż cebula będzie miękka. Oryginalnie Breuss doradzał teraz wmieszac kostkę bulionu warzywnego – koniecznie bez wzmacniaczy smaku takich jak glutaminian sodu. Najlepiej aby była to kostka bio zawierająca oprócz suszonych warzyw także drożdże liofilizowane. Po ugotowaniu, przecedzić zupę przez sito. Podawać do spożycia tylko płyn, bez cebuli!
    Bardzo chory pacjent powinien w miarę możliwości wypić 1-2 szklanki takiej zupy.

    Uwaga 1: nie należy spożywać zupy cebulowej na noc.

    Uwaga 2: w przypadku raka wątroby lub woreczka zółciowego nigdy nie wolno wypić od razu całej szklanki zupy cebulowej. Najlepiej co godzinę zjadać po 1 lyżce ciepłej zupy, a w międzyczasie wypić dodatkowo: 1 szklankę „Herbaty piolunowej”.

Antynowotworowy post Rudolfa Breussa

Jak w praktyce przeprowadzić 42-dniowy post opracowany przez austriackiego naturopatę Rudolfa Breussa do leczenia nowotworów i innych chorób metabolicznych.

Wszystkie poniższe informacje zostały w całości zaczerpnięte z książki Rudolfa Breussa pt.: „The Breuss Cancer Cure”, wyd. przez Alive Books, 1995. Zobacz aktualne wydanie: The Breuss Cancer Cure

W skrócie o kuracji

Zgodnie z informacjami podawanymi przez samego Rudolfa Breussa w ksiązce „The Breuss Cancer Cure” jego kuracja wyleczyła 40 tysięcy pacjentów (2 tysiące osób wyleczył osobiście), w tym przeważającą wiekszość stanowili pacjenci z chorobami nowotworowymi. Wg niego podczas kuracji nowotwór zaczyna głodować, bo nie dostarczamy organizmowi żadnego stalego pożywienia, które w przekonaniu Breussa, jest przede wszystkim pożywką dla nowotworów. Ordynowane podczas kuracji soki warzywne oraz herbaty ziołowe w calości pokrywają zapotrzebowanie organizmu na minerały, witaminy i pierwiastki śladowe na caly 42-dniowy okres postu.

Kuracja jest wskazana nie tylko w celu leczenia nowotworów , ale także:

  • w celu zapobiegania nowotworom
  • w celach regeneracyjnych
  • dla przeprowadzenia odchudzania bez zagrożenia dla zdrowia
  • jako regeneracja organizmu w okresie wiosennym (najlepiej w marcu)
  • dla oczyszczenia i wzmocnienia krwi
  • w przypadku wszelkich schorzeń, w tym chorób autoimmunologicznych, takich jak: artretyzm, degeneracyjne zapalenie stawów

Cała kuracja trwa 42 dni (6 tygodni) aczkolwiek jeśli stosowana jest w celach regeneracyjnych można ją skrócic do trzech tygodni . W czasie kuracji pacjent może stracić od 5 do 15 kg wagi. Jednakże sampoczucie podczas calej kuracji jest dobre, a nawet jak potwierdzają to osoby, które doświadczyły jej pozytywnego działania, zarówno wydolność fizyczna, jak i umysłowa znacznie wzrastają.

Kim był Rudolf Breuss

Rudolf Breuss (1899-1991) – wybitny austriacki naturopata i zielarz nie miał wykształcenia medycznego. Samodzielnie poznawał wiedzę o znaczeniu ziół, warzyw i owoców dla zdrowia. Zasłynął jako skromny „znachor” o wielkim sercu i gotowości niesienia pomocy bliźnim.

Przez swoje samodzielne studia, wnikliwą obserwacje wypracował 42-dniowy post jako kuracje zarówno na zapobieganie, jak i leczenie takich chorób, jak nowotwory, bialaczka i wiele innych degeneracyjnych schorzeń mających metaboliczne uwarunkowania. Jego kuracja jest powszechnie znana na świecie. W Niemczech znajduje się klinika, w której pacjenci przechodzą przez terapię 42-dniowym postem Breussa pod opieką lekarzy.

Adres Kliniki:
Breuss Fasting Clinic
Kurhotel Chattenbuhl
An der Rehbocksweide 29a
34346 Hannoversch Munden
Deutschland
tel. 0049-554133461
fax. 0049-554131086

Zalecenia ogólne odnośnie wykonywania postu

Pełna kuracja antynowotworowa trwa 42 dni (6 tygodni).

Pacjenci po operacjach chirurgicznych muszą odczekać 2-5 miesięcy, zanim będą w stanie zastosować kurację. W tym czasie powinni pić od 1/2 do 1 szklanki soku warzywnego a do lekkostrawnej diety włączyć Herbatę Szałwiową i Nerkową wg przepisu Breussa (poniżej w tekście). Nie wolno jeść ponownie podgrzewanych posiłków, ani dań typu „fast-food”.

Kurację postem Breussa rozpoczynać należy pod warunkiem, że czujemy się dobrze i wystarczająco silni (uwaga ode mnie: nie jest to właściwa metoda naturala dla pacjentów wyczerpanych chorobą).

W czasie postu powinno się regularnie sprawdzać wysokość ciśnienia (pić odpowiednie herbaty ziołowe w przypadku zbyt niskiego lub zbyt wysokiego ciśnienia).

Wszystkie płyny: zarówno herbaty ziołowe jak i sok warzywny czy zupę cebulową należy pić powoli, każdy łyk trzymając długo w ustach i dobrze mieszając ze śliną. Pomiędzy wypiciem różnych napojów powinno się odczekać 30 minut. (np. między łykiem „Herbaty Szałwiowej” a łykiem którejś „Herbaty Specyficznej” musi upłynąć 30 minut).

Bardzo wskazane jest, aby pacjent popijał w ciągu dnia sok spod kiszonej kapusty (dosłownie 1 łyk, co jakiś czas).

Nie wolno używac cukru! Herbaty trzeba pić niesłodzone!

Rudolf Breuss na czas postu zalecał swoim pacjentom odstawienie wszelkich leków, zezwalał jedynie na kontynuowanie leczenia insuliną i to po uprzedniej konsultacji z lekarzem. Żadne inne medykamenty nie są wg niego potrzebne i dla powodzenia kuracji powinny być odrzucone przy zastrzeżeniu, że pacjent rozpoczął kurację będąc w stosunkowo dobrej formie. W przypadkach poważniejszych schorzeń leczenie farmakologiczne może zostać zastąpione ziołami. Breuss podał w swej książce przepisy na herbaty ziołowe na poszczególne schorzenia, cześć z nich zawarłam ponizej w części zatytułowanej „Herbaty Specyficzne”.

Dla powodzenia kuracji konieczne jest dużo ruchu na świeżym powietrzu. Ponadto pacjent powinien mieć zorganizowany czas ( jakieś absorbujące, ale miłe dla niego zajęcie), aby oderwać go od ciąglego myślenia o chorobie i kuracji.

W czasie postu nie wolno palić tytoniu!

W swojej książce Breuss poświęcił  dużo uwagi środowiskowym czynnikom chorobotwórczym. Zalecał unikać:

  • żył wodnych (należy skorzystać z pomocy radiestety, aby znaleźć odpowiednie miejsce na łóżko)
  • naftaliny i kamfory (trzeba usunąć z mieszkania wszelkie produkty zawierające te substancje (m.in. spraye przeciwko owadom, specjalne świeczki przeciw owadom, produkty z DDT, dezodoranty toaletowe).

Po zakończeniu postu należy bardzo powoli wracać do normalnego (ale zdrowego) jedzenia. W tym czasie stopniowo i w małych ilościach wprowadzać nowe posiłki, poczynając od owsianek, czy purree z rozgotowanych jabłek. Bazować na diecie lekkostrawnej, bez soli. Powrót do „normalności” powinien trwać tak długo, jak trwa sam post. Ponadto przez okolo 2-4 tygodni codziennie pić 1 szklankę soku warzywnego. Breuss zalecał, aby wspomóc się przed każdym posiłkiem preparatem Bio Strath Yeast tablets lub Bio strath Elixir (3 x dziennie).

Sposób przeprowadzenia postu krok po kroku

  • rano

powoli wypić 1/4 szklanki zimnej „Herbaty Nerkowej” (uwaga: tę herbatę pijemy tylko przez pierwsze 3 tygodnie kuracji!)

po ok. 30-60 minutach wypić powoli 1/2 do 1 szklanki ciepłej Herbaty Szalwiowej

po ok. 30-60 minutach wypić 1 łyk soku warzywnego

po następnych 15-30 minutach wypić kolejny łyk soku (można też poczekać, aż poczuje się głód i wypić 1 szklankę zupy cebulowej)

Uwaga: rano można wypić w sumie 10-15 łyków soku, ale tylko wtedy, gdy odczuwa się głód (im mniej soku wypije się podczas kuracji, tym lepiej – nie wolno przekroczyć 2 szklanek soku dziennie).

W międzyczasie popijac zimną lub ciepłą Herbatę Szałwiową w dowolnych ilościach (do 3 litrów dziennie) oraz „Herbaty Specyficzne”

  • w południe

powoli wypić 1/4 szklanki zimnej „Herbaty Nerkowej” (uwaga: tę herbatę pijemy tylko przez pierwsze 3 tygodnie kuracji!)

i dalej analogicznie jak rano

  • wieczorem, przed snem

powoli wypić 1/4 szklanki zimnej „Herbaty Nerkowej” (uwaga: tę herbatę pijemy tylko przez pierwsze 3 tygodnie kuracji!)

potem jeśli chory odczuwa potrzebę można wypić  zimną lub cieplą Herbate Szalwiową w dowolnych ilościach (do 3 litrów dziennie)

Zobacz także:

Sauna w ciąży

O tym, że kobiety w ciąży – wbrew utartym poglądom – mogą korzystać z sauny i co dobrego z tego wynika.

Istnieje powszechna opinia, iż kobiety w ciąży nie powinny chodzić do sauny. Pytanie, czy jest to słuszna opinia, czy tylko utarty pogląd?

Dieta dr Budwig – olej lniany budwigowy

O tym, dlaczego olej lniany jest doskonałym tłuszczem spożywczym i jakie ma znaczenie w diecie leczniczej.

„Właściwy wybór i przyrządzanie tłuszczy jest nadzwyczajnie ważne dla całej rodziny, wpływając nawet na jej dobre samopoczucie.”
Dr Johanna Budwig, „The Oil Protein Diet”

Czytaj dalej Dieta dr Budwig – olej lniany budwigowy

Dieta dr Budwig- olej lniany budwigowy, gdzie kupić

Olej lniany nadający się do prowadzenia diety dr Budwig jest produktem łatwo psującym się, dlatego trzeba korzystać ze sprawdzonych dostawców.

Przy wyborze oleju ważne jest, aby pamiętać, jakie kryteria ma spełniać (zobacz, jakie) oraz, że jest to produkt, którego jakość zależy nie tylko od sposobu produkcji, ale i przechowywania. Stąd tak ważne jest, aby kupować go, gdy jest jak najświeższy – najlepiej od producenta, bezpośrednio po wytłoczeniu.

Mieliśmy okazję wypróbować  olej lniany tłoczony w USA w firmie Barleans – ten, który dr Budwig osobiście polecała swoim amerykańskim pacjentom. Jest to bardzo smaczny olej z upraw organicznych (eko), dostarczany w ciemnych butelkach plastikowych, zwykłą pocztą bez ochrony termicznej!

Jak to możliwe, że olej lniany przesyłany zwykłą przesyłką pocztową zimą i latem dochodzi do klienta w idealnym stanie? Tajemnica tkwi w bezwględnym przestrzeganiu procedur chroniacych kwasy Omega-3 już w fazie produkcji, oczyszczania, i butelkowania. Żaden z polskich producentów narazie nie zapewnia takiej technologii, czyli nie izoluje surowca i produktu od dostępu jednocześnie światła i tlenu.

Niemieckie tłocznie mają już wdrożone zaawansowane procesy technologiczne, które odpowiadają tym z Barleansa. Oleje takie sprowadzamy do naszego rodzinnego sklepu internetowego superzdrowe.pl . Ręczymy za ich jakość własną marką :)

Wcześniej, zanim odkryliśmy oleje z Niemiec, korzystaliśmy z olejów polskich:

  • nieekologiczny „Olej lniany zimno tłoczony wysokolinolenowy” produkowany przez Instytut Włókien Naturalnych w Poznaniu
  • nieekologiczny „Olej lniany budwigowy nieoczyszczony” firmy Oleofarm z Wrocławia
  • ekologiczny „Olej Lniany tłoczony na zimno” firmy Złoto Polskie z Kalisza

Ważne wskazówki dla osób zamawiających olej lniany do diety dr Budwig.

Nie wystarczy mieć pewność, że znaleźliśmy dobrego producenta. Musimy mieć także pewność, że jest maksymalnie świeży, że w miejscu, skąd jest wysyłany jest właściwie przechowywany oraz, że transport zamówionego oleju będzie odpowiedni.  Dlatego należy wymagać od sprzedawcy, aby wysyłany do Państwa olej był:

  • świeży: najlepiej, aby od daty jego produkcji nie upłynęło więcej niż 4 tygodnie oraz, aby olej od początku, tzn. od momentu wytłoczenia był przechowywany w odpowiednich warunkach (nie polecam kupować oleju w sklepach z przeszklonymi lodówkami)
  • wysłany kurierem na początku tygodnia (nigdy nie w dniu przedświątecznym), aby został dostarczony na drugi dzień, bez ryzyka leżenia w magazynie przez weekend lub święto.

Na marginesie

Gdy mój teść rozpoczynał dietę w 2001 roku, na rynku nie było olejów lnianych wysokolinolenowych, czyli tych, które są potrzebne do prowadzenia diety dr Budwig. W niektórych sklepach dostępny był już natomiast olej Linolia, olej niskolinolenowy. Olej niskolinolenowy to nie jest właściwy olej do diety. Bogdan skontaktował się jednak z producentem Linolii – Instytutem Włókien Naturalnych w Poznaniu, gdzie spotkał się z niezwykłą życzliwością: co 2-3 miesiące pani technolog spuszczała mu do 20-litrowego kanistra olej z siemienia lnianego uzyskany w połowie linii technologicznej, tuż przez rozpoczęciem gorącej fazy oczyszczania. W ten sposób zaopatrywaliśmy się w olej do diety około 5 lat, aż spotkaliśmy niezwykle energicznego Brunona, który także zmagał się z chorobą nowotworową.  To między innymi dzięki jego niespożytej energii i entuzjazmowi, Oleofarm, jako pierwsza polska firma rozpoczął tłoczenie oleju lnianego na specjalne telefoniczne zamówienia pacjentów stosujących dietę dr Budwig. Niestety często ich olej jest gorzki, co czyni pastę dr Budwig niezjadliwą :( Olej do diety dr Budwig nie może być gorzki!

Dieta dr Budwig – olej lniany do diety dr Budwig, jaki kupować

Jaki olej lniany nadaje się do przeprowadzenia diety leczniczej? Szczegółowe kryteria.

Od października 2013 sprowadziliśmy do naszego sklepu bardzo dobry olej lniany do diety dr Budwig. Radzimy nie kupować olejów stojących na półkach w aptekach lub sklepach. Olej musi być przechowywany w ciemności i chłodzie przez cały czas, licząc od daty wytłoczenia. Nieodpowiedni olej lub nieodpowiednio przechowywany może być bardzo szkodliwy.

Olej lniany używany w diecie dr Budwig na co dzień musi być:

  • wyprodukowany z siemienia lnianego wysokolinolenowego
  • tłoczony na zimno
  • nierafinowany (powinien być jednak naszym zdaniem przefiltrowany mechanicznie, dzieki czemu jest łągodniejszy w smaku i lepiej tolerowany przez osoby, które od samego początku diety mają awersję do olejów )
  • świeży (ma krótką datę ważności: 3 miesiące)
  • bez dodatków (w tym bez dodatku syntetycznej wit. E, bez specjalnie dodanych po wytłoczeniu lignanów).

Wszystkie powyższe kryteria muszą być spełnione, aby olej którego chcesz użyć do diety dr Budwig przynosił szybkie efekty lecznicze.

Najlepiej, aby olej był wytłoczony z siemienia uprawianego ekologicznie i aby w czasie całej fazy produkcyjnej, od wytłoczenia do butelkowania był chroniony przed dostępem tlenu i światła. W takim przypadku w oryginalnie  zamkniętej butelce nie ma tlenu i nie mogą zachodzić reakcje utleniania (jełczenia oleju). Dlatego taki olej do czasu otwarcia może być przechowywany w warunkach pokojowych, ale w miejscu bez dostępu światła! Po otwarciu, bezwględnie przechowywać w lodówce.

Wysokolinolenowy

Olej lniany wysokolinolenowy to olej z normalnego siemienia lnianego. Zawiera w swoim składzie ok. 50% kwasu alfa-linolenowego, to jest kwasu tłuszczowego typu Omega-3 . To właśnie ten kwas tłuszczowy odgrywa kluczową rolę w diecie dr Budwig.

Olej lniany niskolinolenowy to olej ze zmutowanego siemienia lnianego wyselekcjowanego pod kątem lepszej użyteczności handlowej. Zmutowane nasiona nazwano ogólnie Solin. Są sprzedawane m.in. w Kanadzie oraz Australii pod marką Linola TM. Zawieraja w swoim składzie tylko ok. 2% kwasu alfa-linolenowego. Tymczasem ten właśnie kwas ma najważniejsze znaczenie w diecie dr Budwig. Normalne niezmutowanie siemię lniane ma go około 50% . Dlatego olej lniany niskolinolenowy NIE jest właściwym olejem do stosowania w diecie dr Budwig. Jego zastosowanie może znacznie pogorszyć stan chorego.

Olej lniany wysokolinolenowy (ten właściwy do diety)  charakteryzuje się bardzo wysoką reaktywnością chemiczną: bardzo szybko wchodzi w reakcje utleniania już w pokojowej temperaturze.  Jego gwałtowne utlenianie powoduje też światło. Dlatego olej ten nie nadaje się do normalnego obrotu handlowego. Już po 2 tygodniach stania na półce sklepowej 1 litr może się całkowicie utlenić (w przypadku oleju nazywamy ten proces jełczeniem). Utleniony olej lniany jest szkodliwy dla zdrowia.

Tłoczony na zimno

Oczywiście wysoka temperatura powoduje szybsze utlenianie oleju lnianego, niż temperatura pokojowa. Dlatego olej lniany do diety dr Budwig powinien być tłoczony na zimno, co oznacza w praktyce tłoczenie w temperaturze nie przekraczającej 50 stopni Celsjusza. Po wytłoczeniu olej powinien zostać schłodzony i przechowywany przez cały czas w warunkach chłodniczych, chyba, że był produkowany w atmosferze beztlenowej. Wtedy może być przechowywany w temperaturze pokojowej.

Nieoczyszczony

Sklepowe oleje spożywcze są zwykle poddawane rafinacji (oczyszczeniu ze wszelkich substancji dodatkowych, takich jak na przykład substancje śluzowe). Procesy rafinacji odbywają się w wysokich temperaturach i powodują, ze rafinowane oleje tracą swój oryginalny smak i zapach. Olej lniany wysokolinolenowy traci swoje właściwości lecznicze w wysokich temperaturach, dlatego w diecie dr Budwig powinno się używać wyłącznie olej lniany oczyszczony mechanicznie w niskich temperaturach (na sitach), nierafinowany na ciepło.

Bez dodatków

Niektórzy producenci dodają do nieoczyszczonego oleju dodatkowo miazgę powstałą po wytłoczeniu oleju z nasion. Miazga ta – owszem- jest bardzo bogata w cenne dla zdrowia substancje, np. lignany, ale…  jej dodanie obniża trwałość oleju. W diecie dr Budwig lignany dostarczane są przez granulaty typu Linomell albo mielenie na świeżo wysokolinolenowego siemienia lnianego.

Czasem producenci dodają do oleju witaminę E, aby przeciwdziałać zbyt szybkiemu utlenianiu kwasów tłuszczowych. Dzięki temu taki olej ma dłuższą trwałość, a zatem i większą wartość handlową dla producenta i sprzedawcy. Jednak wartość lecznicza takiego oleju w diecie dr Budwig jest wątpliwa, ponieważ wit. E  po spożyciu z olejem nadal działa antyoksydacyjnie: hamuje aktywność chemiczną oleju, co jest niekorzystne .

Zatem tylko olej lniany bez dodatków jest właściwym olejem do diety.

Świeży

Przyjmuje się, że olej lniany właściwie przechowywany zachowuje swoje właściwości przez 3 miesiące. Jednak po otwarciu butelki, powinien zostać zużyty w ciągu 2-4 tygodni. Dr Budwig odradzała korzystanie z produktów mrożonych, jednak w przypadku oleju lnianego wyjątkowo mrożenie jest dozwolone! Mrożenie przedłuża trwałość oleju o czas zamrożenia.

Po zakupie olej koniecznie należy przechowywać w lodówce, chyba, że był wyprodukowany w atmosferze beztlenowej – wówczas oryginalnie zamknięte butelka może do czasu otwarcia być przechowywana w temp. pokojowej, ale bez dostępu światła.

Zobacz także: Gdzie kupić olej lniany.

olej-lniany z symbolami_s800

Dieta dr Budwig – przepis na oleolux

Oryginalny przepis dr Budwig na zdrowe smarowidło z oleju lnianego i kokosowego. Konieczny składnik diety leczniczej.

Dr Budwig włączyła do swojej diety leczniczej 2 podstawowe zdrowe tłuszcze: olej lniany oraz olej kokosowy. Pozwalała także na stosowanie oleju z kiełków pszenicy ( 1 łyżeczka do herbaty 2 x dziennie) oraz z pestek dynii. Inne tłuszcze zostały wyłączone z diety.

Oleolux (oleolox) to oryginalny, opracowany przez dr Budwig przepis na smarowidło w rodzaju smalcu. Jest to domowej roboty tłuszcz wykonany z oleju lnianego i oleju kokosowego, który można wykorzystywać jako omastę do smarowania chleba lub jako okrasę do ciepłych dań. W pierwszym angielskim wydaniu książki „The Oil Protein Diet Cookbook” użyto nazwy Oleolox. W kolejnych pojawia się już Oleolux.

Najlepiej jeśli przyrządzisz go samodzielnie wg poniższego przepisu dr Budwig. Możesz też zaopatrzyć się w gotowy oleolux w czterech smakach z firmy dr Budwig, powiązanej z fundacją dr Budwig.

Składniki:

  • 250 g olej kokosowy (tłuszcz kokosowy w chłodzie będzie zestalony, a w cieple będzie wyglądał jak olej)
  • 1 cebula
  • 10 ząbków czosnku
  • pół szklanki oleju lnianego (125 ml)

Przygotowanie:

Około półlitrowy pojemniczek (najlepiej szklany) wsadź do zamrażalnika razem z wlanym olejem lnianym. Obierz średnią cebulę i czosnek. Przekrój cebulę na pół i obie połówki delikatnie podsmaż na oleju kokosowym (na stalowej patelni lub w rondlu stalowym, NIE teflonowym) na lekkim ogniu (100 stopni) do lekkiego zbrązowienia. Smaż około 15 minut, następnie dodaj 10 ząbków czosnku i podsmaż dodatkowo TYLKO 3 minuty. Teraz przelej ten gorący tłuszcz przez sitko do schłodzonego pojemniczka z olejem lnianym. Gotowe! Przechowuj OLEOLUX w lodówce. Zestali się do postaci smalcu. Możesz nim smarować chleb, oraz wykorzystywać jako omastę do warzyw lub kasz. Oleolux można też przez chwilkę (nie dłużej niż 1 minutę!) użyć do podsmażenia czegoś, np. cebuli.

Moja rada:

Nie wyrzucaj cebuli i czosnku. W dniu, w którym robisz Oleolux, zaplanuj na obiad humus z soczewicy. Mniam, mniam! Masz do wyboru czarną, czerwoną lub zieloną soczewicę. Z każdą smakuje wybornie. Po prostu dodaj do ugotowanej soczewicy i zmiksuj. Potrawę dopraw do smaku solą ziołową!

Dieta dr Budwig – przepis na pastę dr Budwig czyli budwigowy olej z twarogiem

Przepisy na pastę dr Budwig oraz wskazówki, jak powinna być stosowana w diecie leczniczej.

Pasta jest podstawowym elementem leczniczym diety dr Budwig.  Dostarcza do organizmu zarówno niezbędne kwasy tłuszczowe Omega-3, jak i niezbędne aminokwasy, w tym cysteinę (prekursor glutationu). Ma postać emulsji, dzięki czemu wszystkie kluczowe dla zdrowia składniki wchłaniają się bardzo efektywnie.

Dodaje się ją zarówno do śniadaniowego musli, jak i dań obiadowych i kolacyjnych.  Nam najwygodniej jest przyrządzić od razu całodzienną porcję pasty rano, przy okazji przygotowywania musli na śniadanie. Niewykorzystaną w trakcie śniadania pastę  przechowujemy w szklanym naczyniu w lodówce i dodajemy do kolejnych dań w trakcie dnia, przy czym modyfikujemy jej smak w zależności od potrzeby (tworząc w ten sposób sosy do sałatek lub deserów). Zaznaczam jednak, że w przypadku osób bardzo ciężko chorych powinno się przestrzegać dokładnie zaleceń dr Budwig, tzn. przyrządzać pastę za każdym razem na świeżo.

Pasta – podstawowy przepis

Składniki:

Uwaga: sklepowy nabiał powinien być chudy, najlepiej 0%. Wszystkie składniki powinny pochodzić z ekologicznych upraw lub hodowli.

  • odpowiednia ilość łyżek oleju lnianego
  • taka sama ilość  łyżek mleka, maślanki, kefiru lub jogurtu
  • ok. 3 x więcej łyżek białego twarogu niż oleju
  • 1-2 łyżeczki miodu (naturalnego, nie podgrzewanego)

Sposób przyrządzenia:

Wszystkie składniki miksuje się w mikserem elektrycznym (lub w blenderze), przy czym ser najlepiej dodawać stopniowo już po uprzednim zmieszaniu oleju z maślanką (mlekiem, kefirem lub jogurtem) i miodem. Miksujemy tak długo, aż uzyskamy kremową jednolitą konsystencję, a oka oleju nie będą widoczne. Czasem wystarczy nawet pół minuty (czas zależy od konsystencji sera, a także parametrów blendera).

Pasta może mieć konsystencję lekkiego kremu (porównywalnie do śmietany) lub smarowidła (porównywalnie do twarożku, smarowidła). Konsystencja ta zależy nie tylko od tego, ile sera dodamy do pasty, ale także od dodatków: wszelkie soki, np. sok z cytryny wyraźnie rozrzedzają pastę.

Przykładowe proporcje oleju i serka pasty :

  • porcja z 6 łyżek oleju, czyli pasta na cały dzień

– 6 łyżek stołowych oleju lnianego (6 łyzek oleju to 90 ml)
– ok. 100 ml  jogurtu naturalnego  lub maślanki, albo kefiru dla uzyskania właściwej konsystencji
– 20 dkg (to ok. 200 ml) chudego białego twarogu
– 2 łyżeczki miodu.

  • porcja z 3 łyżek oleju, jako pasta wykonywana na świeżo do śniadaniowego muesli (oryginalny przepis dr Budwig)

– 3 łyżki stołowe oleju lnianego (3 łyżki oleju to 45 ml)
– 2 łyżki mleka
– 10 dkg (to ok. 100 ml) chudego białego twarogu
– łyżeczka miodu.

  • porcja z 3 łyżek oleju, jako wykonywana na świeżo pasta majonezowa – podstawa do sosów obiadowo-kolacyjnych (oryginalny przepis dr Budwig)

– 3 łyżki stołowe oleju lnianego (3 łyżki oleju to 45 ml)
– 3 łyżki mleka
– 3 łyżki chudego białego twarogu
– 1 łyżka wyciśniętego soku z cytryny
i/lub
– 2 łyżki octu winnego jabłkowego
– 1 łyżka musztardy
– pół łyżeczki soli ziołowej

Wskazówki dodatkowe

Po zmiksowaniu podstawowych składników pastę można doprawiać na rozmaite sposoby.

Do potraw obiadowo-kolacyjnych: solą, pierzem, świeżymi ziołami, drobno posiekanymi warzywami. Dr Budwig szczególnie polecała pietruszkę, szczypiorek, majeranek, koper, estragon, lubczyk,  czosnek, paprykę, cebulę. Do przyprawiania pasty wykorzystywała także sos sojowy i musztardę.

Do śniadaniowego musli:  zmiksowanie pasty z bananem i słodkim jabłkiem daje pyszny i pożywny jogurt, z którym możemy zjeść śniadaniową porcję siemienia lnianego. Można też miksować pastę z innymi świeżymi owocami wg upodobania, ale zawsze po uprzednim zemulgowaniu oleju z serem.

W towarzystwie ziemniaków i kasz nawet nieprzyprawiona pasta „podstawowa” smakuje doskonale, ale dodatek szczypiorku, pietruszki, papryki lub innych ziół czy przypraw to nie tylko smaczne urozmaicenie codziennego menu, ale i wsparcie lecznicze. Wyjątkowo smakuje pasta z wyciśniętym ząbkiem czosnkiem i utartymi zielonymi ogórkami. Można ją podać jako sos  do sałatek lub porcji ziemniaków w mundurkach. Alternatywą może być pikantna pasta czosnkowa z dodatkiem 2 łyżek utartego twardego żółtego sera (np. parmezanu lub koziego sera) i łyżki majeranku.

Dodatki do pasty należy dodawać bezpośrednio przed spożyciem*, a pastę przechowywać w lodówce niczym nie przyprawioną.

*Wyjątkowo czosnek warto rozgnieść nieco wcześniej i dopiero po ok. 15 minutach dodać do pasty.

Istotne uwagi

Osoba chora przewlekle powinna w sumie zjeść w ciągu dnia pastę z 6 łyżek oleju lnianego w 2 porcjach:

  • najpierw pastę z 3 łyzek podczas śniadaniowego muesli,
  • potem pastę z 3 łyzek w postaci sosu do obiadu lub kolacji.

Jeśli ze względu na stan zdrowia konieczne jest dodanie dodatkowych 2-3 łyżek oleju dziennie, najlepiej zjeść tę dodatkową porcję pasty w kolejnym, trzecim posiłku.

Uwaga: osoby z chorą wątrobą i innymi problemami układu pokarmowego do takiej ilości muszą dochodzić stopniowo! Zobacz: okres przejściowy.

Po 1-2 miesiącach stosowania tak dużych dawek terapeutycznych należy stopniowo  zmniejszyć ilość łyżek, np. przez następne 3-6 miesięcy robić pastę z 4-5 łyżek oleju, a przez następne lata z 2-3 łyżek oleju. Każdy powinien bardzo uważnie obserwować swoje reakcje, tak aby najlepiej dopasować dawkę oleju do potrzeb swojego organizmu. Oficjalnie przyjmuje się, że zdrowa osoba dorosła ważąca ok. 50 kg potrzebuje tyle kwasów Omega-3 codziennie, ile zawierają 1-2 łyżki oleju lnianego. Proszę pamiętać, że osoba chora na raka zostaje uznana za zdrową dopiero po 5 latach od ustąpienia wszystkich objawów choroby.

1 łyżka oleju lnianego (15 ml) zawiera ok. 7 gram kwasu alfa-linolenowego ALA oraz 130 kalorii.

Dieta dr Budwig – o Linomelu, Linuficie i innych granulatach z siemienia

Wszystkie oryginalne przepisy dr Budwig bazują na Linomelu – opracowanym przez nią granulacie z siemienia lnianego. Jak sobie radzić, gdy nie jest dostępny.

Linomel to nazwa granulatu z ekologicznego siemienia lnianego, który dr Budwig opracowała i opatentowała (?). Jest to grubo zmielone złote siemię lniane wymieszane z odrobiną mleka w proszku oraz powleczone miodem. Dzięki temu jest zabezpieczone przed utlenianiem i gotowe do konsumpcji w każdych warunkach (w domu, w pracy, na wyjeździe).

Dr Budwig wymagała, aby chorzy codziennie zjadali w ramach posiłków 4-6 łyżek Linomelu. Zobacz rozkład posiłków w diecie leczniczej.

Oryginalny Linomel BIO pochodzi z Niemiec. Produkowane są też inne wersje granulatu, w których miód zastąpiono sokami owocowymi.  Nasza rodzinna firma Primanatura dystrybuuje 3 z nich:

– Przysmak śniadaniowy z siemienia  BIO – wysokiej jakości odpowiednik Linomelu, w którym miód ( miód BIO jest trudnoweryfikowalny) zastąpiono sokiem jabłkowym BIO, a mleko – białkiem ryżowym

Linufit Pur BIO i Linufit Honig BIO– gniecione siemię lniane firmy dr Johanna Budwig z Niemiec (powiązanej z fundacją dr Budwig) czyste (Pur) oraz powleczone miodem (Honig)

 

Gotowy granulat nie jest jednak koniecznym produktem. Bardzo łatwo można go przyrządzić samemu. William L. Fischer, autor książki „How to Fight Cancer & Win” osobiście spotkał się z dr Budwig i uzyskał od niej wiele praktycznych informacji, których brakuje w jej publikacjach. Pisze on m.in., jak uzyskać zamiennik Linomelu:

W młynku do kawy lub małym mikserze z opcją mielenia ziaren należy zmielić na świeżo odpowiednią ilość łyżek siemienia lnianego (1 łyżka Linomelu odpowiada 1 łyżce siemienia). Można wymieszać z miodem w proporcji 6:1, np. 2 łyżki siemienia lnianego wymieszać z 1 łyżeczką miodu.

Można jeszcze dodać 1 łyżeczkę mleka, dzięki czemu miód łatwiej się rozprowadzi. Poza tym zawarta w mleku metionina doskonale wpisze się w potrzeby dietetyczne pacjenta.

Zatem, jeśli granulaty są za drogie, można je z powodzeniem zastąpić samodzielnie mielonym siemieniem lnianym z ekologicznych upraw (dostępne w sklepach ze zdrową żywnością).

Siemię lniane należy mielić bardzo krótko (ok. 3-5 sek.). Zawsze należy mielić je na świeżo, tzn. tak, aby zjeść je nie później niż w 10-15 minut po zmieleniu!!! To bardzo ważne, ponieważ zawarte w siemieniu cenne substancje ulegają bardzo szybkim reakcjom utleniania. Po utlenieniu wiele z nich zamiast pomagać, może szkodzić!

Osoby ciężko chore mogą na śniadanie pierwszą łyżkę linomelu (alternatywnie: siemienia lnianego) wmieszać do lampki szampana. Taki właśnie napój rekomendowała tym pacjentom dr Budwig, jako doskonały napój regenerujący.

Zobacz książkę Williama L. Fischera: How to Fight Cancer & Win